10 błędów w network marketingu, które budują mity

Bardzo rzadko korzystam prywatnie z Facebooka. Jeszcze rzadziej przeglądam lokalne czy tematyczne grupy. Z prostego powodu: ograniczam rozpraszacze. Jeśli jednak już tam zaglądam, bardzo często trafiam na podobne ogłoszenia, zwłaszcza w grupach „mamowych”. Gdy z kolei udzielam się w grupach biznesowych – tam można spotkać powielane mity o network marketingu. Dlaczego jedno i drugie – stawiam obok siebie? Bo wynikają z siebie nawzajem.

X osób popełnia ten sam błąd w komunikacji swojej marki osobistej (jaką przecież jest praca w ramach network marketingu!) a kolejne X osób to widzi i w związku z tym… odczuwa negatywne emocje i skojarzenia, utwierdzając się w nich. Tak właśnie powstają mity o network marketingu.

I teraz ustalmy sobie najważniejsze fakty, na dobry początek:

  • Network marketing nie jest dla każdego.
  • Nie istnieje praca, w której możesz robić NIC.
  • Fakt, że ktoś robi coś źle – nie znaczy, że masz robić tak samo.
  • Fakt, że ktoś odniósł gigantyczny sukces – nie oznacza, że Tobie uda się to tak samo szybko i równie spektakularnie.

Dobrze, mamy więc najważniejsze fakty odhaczone. Możemy iść dalej. W ostatnich miesiącach – bardzo dużo przyglądałam się różnym biznesom, działającym w ramach network marketingu. Obserwowałam wiele marek osobistych. Większość z nich ostatecznie… odobserwowałam. Wyszłam z założenia, że konkretna firma, konkretne zasady, ścieżka kariery czy same produkty – to za mało. Potrzebna jest historia.

A teraz pora na błędy i mity!

1. Otoczka tajemnicy, niedopowiedzenia.

Tutaj można mówić naprawdę wiele. Zazwyczaj już na początku – mamy niedopowiedzenia. Na nich oparte są „ogłoszenia” widywane w sieci. Na nich oparte są wiadomości, które są masowo rozsyłane: Łatwa, przyjemna praca. 300-400 zł do domowego budżetu. Więcej na priv.

Czyli… nie wiemy NIC. Wyobraź sobie, że szukasz pracy. Przeglądasz ileś ogłoszeń. Godziny pracy – priv. Wynagrodzenie – priv. Obowiązki – priv. Niepoważne, prawda…? Odpowiesz na taką? Zainteresuje Cię?

No właśnie.

2. Nieznajomość produktu.

Najgorzej! Załóżmy, że chcesz reprezentować jakąś firmę, być jej ambasadorką, prowadzić swój biznes pod tą określoną marką. Musisz – absolutnie musisz! – znać produkty, które polecasz. Na pytania: jak smakuje, jaką ma konsystencję, jak szybko się wchłania, czy na cokolwiek innego – nie możesz odpowiadać, że… to sprawdzisz. Chcąc cokolwiek komukolwiek polecić – musisz rzetelnie to sprawdzić, wypróbować osobiście na ileś możliwych sposobów i przekonać się o efektach. Prościej się chyba nie da te go wyjaśnić.

3. Brak jakiejkolwiek historii.

Zobacz, produkt X. Kup go, mam zniżkę. Nie. Nie. Zdecydowanie nie! Dlaczego pracujesz z tą marką? Dlaczego akurat ten produkt? Używasz go? Dlaczego? Jak? Co Ci to daje? Jakie emocje wzbudza? W jakich sytuacjach się sprawdza? W czym towarzyszy? Może masz jakąś swoją rutynę? Jakiś swój rytuał? Może wyrobiłaś jaki nowy nawyk? Możliwości jest tak wiele, historie tworzą się codziennie same! Bądź autentycznym użytkownikiem i recenzentem. Po swojemu!

4. Zatajanie nazwy firmy.

O tym poniekąd było już w punkcie pierwszym. W ogłoszeniach – brak nazwy. W wiadomościach – brak nazwy. I tutaj pojawia się istotne pytanie: dlaczego nie podajesz nazwy firmy, ze współpracy z którą jesteś na tyle dumna i zadowolona, że zachęcasz innych? Jeśli zachęcasz = powinnaś czuć się usatysfakcjonowana z możliwości wypowiedzenia na głos: pracuję w firmie X, zapraszam Ciebie też.

5. Napastliwa rekrutacja.

Wspomniane już wiadomości, które są rozsyłane wręcz na oślep. Za każdym razem: brak nazwy firmy, szereg niedopowiedzeń. I… brak researchu. Wyobraź sobie, że dostaję ich 3-5 tygodniowo. Z tego powodu, że moja instagramowa nazwa profilu ma człon „mama” – większość z nich, bazuje na tym haśle. Zazwyczaj czytam wtedy pytania: czy siedząc na macierzyńskim – chciałabym sobie dorobić? A może chcę dorzucić kilka stówek do domowego budżetu? A może chciałabym budować markę osobistą? Wystarczyłoby chociaż spojrzeć w opis profilu. Jest tam komplet informacji: prowadzę kilka marek. Nigdy nie byłam na macierzyńskim. I tak dalej, i dalej.

6. Podkreślanie, że ta praca nie wymaga żadnego wysiłku.

Nie istnieje praca, która nie wymaga rozwoju, wysiłku, zaangażowania, czasu. Bardzo dużym błędem jest zaznaczanie na każdym kroku, że to nie wymaga nakładu czasu i pracy. Nasz przekaz traci na wiarygodności – to po pierwsze. Zgłaszają się do nas wtedy osoby, które są nieprzygotowane na ilość potrzebnego zaangażowania – to po drugie. Praca to praca. Pieniądze nie spadają z nieba. Zaangażowanie, czas poświęcony na rozwój, rozmowy, jakiekolwiek działania – to praca. I z tej właśnie pracy – później biorą się te wyniki, o których możemy już częściej poczytać.

7. Niewłaściwe wykorzystywanie social-media.

Dzisiaj social-media są potężnym narzędziem! Jeśli nauczymy się je w pełni wykorzystywać – możemy naprawdę wiele zdziałać na tym polu. A jak się nauczyć? Mamy wiele wspaniałych edukacyjnych profili, które uczą jak najlepiej wykorzystać potencjał, chociażby Instagrama. Jeśli nie chcemy ograniczać się do darmowych materiałów – są kursy, e-booki, grupy mastermind i mnóstwo innych sposobów rozwoju.

8. Negatywne wypowiadanie się o konkurencji.

Co innego stwierdzać fakt: produkt X ma najwięcej Y w składzie, nie ma na rynku lepszej propozycji. Co innego jednak… mówić o markach konkurencyjnych, w sposób otwarcie negatywny. Albo co gorsza – atakować personalnie. Pamiętaj, że to w jakiś sposób mówisz o innych – świadczy przede wszystkim o Tobie. Nie uciekaj się do takich praktyk, pod żadnym pozorem!

9. Zapewnianie, że to zajęcie dla każdego. 

Tak, jak osobiście nie nadaję się na lekarza czy sprzedawcę w sklepie – tak ktoś może nie nadawać się do pracy w network marketingu. Nie ma w tym nic złego! Między innymi stąd właśnie wynikają mity o network marketingu: przekonanie, że tutaj każdy może odnieść sukces, na dodatek bez wysiłku. I później ci rozgoryczeni, którzy skonfrontowali oczekiwania z rzeczywistością i nie znaleźli części wspólnych – tworzą kolejne mity. W każdym biznesie, w każdym aspekcie życia, w każdej sytuacji – warto podkreślać, że każdy z nas ma inne predyspozycje, inne możliwości i również inne cele.

10. Zapewnianie, że nic nie trzeba sprzedawać. 

Każdy, absolutnie każdy biznes – opiera się na sprzedaży. Nie ma tutaj najmniejszych nawet wątpliwości. Nie udawajmy więc, że jest zupełnie inaczej! Wręcz przeciwnie: im więcej o tym się mówi, im dokładniej edukuje – tym trudniej o jakiekolwiek mity.

Jeśli działasz w network marketingu – szkol się na każdym kroku, rozwijaj. Dużo czytaj – mamy mnóstwo książek biznesowych, kont na Instagramie, newsletterów. Nie wysyłaj zaproszeń do grona znajomych, przypadkowych wiadomości – najpierw zawsze staraj się nawiązać relację, minimalnie chociaż poznać taką osobę.

Rozumiesz już, skąd się biorą mity o network marketingu?

Wiesz już z mojego instagramowego profilu, że postanowiłam sprawdzić: jak działa network marketing. Pokazać Wam autentyczne kulisy tworzenia takiego biznesu. Dokładny research, wiele rozmów i przede wszystkim: dopasowanie produktów do swoich potrzeb, planów, możliwości – stanowiły bazę pod dalsze decyzje. Po takich analizach – finalnie stanęło na FLP. Przez calutki najbliższy rok będę pracować nad tym projektem. Godzinę dziennie. Pokazywać Wam, jak to wygląda naprawdę. Przetestuję produkty, konfrontując moje oczekiwania z realnymi efektami. Wspólnie zobaczymy, gdzie doprowadzi mnie to przez ten rok. A historia? Historia jest tutaj bardzo prosta i krótka zarazem. Ileś tygodni temu zapisałam sobie w notatniku:

Mamy nowy dom. Nową kuchnię. W nowej kuchni – chcę wprowadzić nowy nawyk. Nawyk samodbałości. Poranna rutyna, dzięki której łatwiej mi wskoczyć w całodzienny bieg, zwłaszcza teraz – gdy każdy kolejny dzień wymaga ode mnie coraz więcej, i więcej. Tym nawykiem, nauką tej rutyny – będę się po prostu dzielić. A później efektami, które zaobserwuję.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.