Wstaliśmy dziś rano i wszystko było inne

Wstaliśmy dziś rano. Wojna. I okazało się, że owszem – życie toczy się dalej. Jednocześnie… wszystko jest inne. Trudniejsze. Nieznane. Dziwne. Mimo że rano zawieźliśmy dzieci do szkoły. Mimo że trzeba było wejść do piekarni i kupić świeże bułeczki. Mimo że jakaś część z nas – dziś zajada pączki. Gdzieś pomiędzy – targają nami emocje. Te zupełnie codzienne, powiększone dziś o dodatkową ich porcję. 

Każdy dźwiga jakieś ciężary i jakieś emocje. Ktoś miał dziś wziąć ślub i nie wie, czy cieszyć się – czy dziś nie powinni. Ktoś akurat dzisiaj odbiera wymarzony samochód. I znów ta sama wątpliwość. Ale ktoś inny usłyszy dzisiaj też złe wiadomości – a te kolejne zza granicy, tylko spotęgują poczucie przerażenia i smutku. Życie się nie zatrzymało. Świat się nie zatrzymał. Dlatego miejmy na uwadze to, że każdy z nas dźwiga zupełnie inny bagaż emocji. źwigał wczoraj. I tydzień temu. Dźwiga więc również dzisiaj.

Nie mam wiedzy ani pewności co do tego, co można przewidzieć a co niekoniecznie. Nie mam zielonego pojęcia, jak wszystko się dalej potoczy, czego świadkami jeszcze przyjdzie nam być. Nie wydaję więc takich opinii.

Jeśli się boisz – nie jesteś sam/a. Bardzo wielu ludzi aktualnie się boi. I tutaj najważniejsze: każdy ma prawo się bać. To absolutnie normalne. To nigdy nie jest wstyd. To nigdy nie jest powód by kogokolwiek zawstydzać. Ja też się boję.

Nie bierz na siebie zbyt wiele. Każdy reaguje i pomaga w zgodzie ze swoimi możliwościami. Dla jednych będzie to przelew na organizacje humanitarne. Dla innych wolontariat. Inni oddadzą krew. Każdy sposób jest dobry, jeśli tylko zdołamy go udźwignąć. Obserwując wszelkie działania w social-mediach, nie popadajmy w wyrzuty sumienia. Nikt nie robi za mało. Tutaj nie ma miejsca na porównywanie. Pomoc potrzebna będzie jeszcze długo, musimy dbać o nasze zasoby – przydadzą się nie tylko dziś.

Żeby móc pomagać – trzeba mieć możliwości.

 

Nie możemy zbyt śmiało rzucać oczekiwaniami wobec innych.

Część marek i influencerów wycisza się w social-mediach. Część działa, jak dotąd. Część nieśmiało pyta odbiorców: co chcieliby oglądać? Tutaj warto powiedzieć krótko: Instagram to też praca. Są ludzie, którzy utrzymują się tylko i wyłącznie z tego, którzy budowali to latami i teraz mają zobowiązania wobec partnerów biznesowych, wiążą ich umowy. Nie pracują = nie zarabiają.

Wszyscy potrzebujemy nadal zarabiać. Bez pieniędzy nie zaopiekujemy się sobą, swoimi bliskimi, nie pomożemy też potrzebującym. Nie wymagamy by pan na stacji benzynowej przestał dziś pracować – nie wymagajmy więc tego od pracujących jakkolwiek w sieci. Sama na Instagramie nie zarabiam bezpośrednio, nie jestem zobligowana do reklam w odpowiednim terminie, nie wiążą mnie żadne umowy. Jest to dla mnie jednak kanał informujący o moich usługach. Dziś i w najbliższych dniach – postanowiłam ograniczyć publikacje. Zamiast relacji: przejść czasowo tylko na newsletter.

I jeszcze jedno. Nie mamy prawa oceniać innych na podstawie tego, czy i ile pomagają, angażują się, działają. Postarajmy się mieć w sobie naprawdę dużo zrozumienia. Postarajmy się nie oceniać zbyt pochopnie. Zapamiętaj: twój sposób radzenia sobie z obecną sytuacją – jest TWÓJ. W tym samym czasie MÓJ lub ICH może być skrajnie inny, nadal jednak skuteczny. Każdy ma inne przemyślenia i oczywiste jest, że dla niektórych – będą one niezrozumiałe czy wręcz niepoprawne. Nie każdy też dzieli się swoimi przemyśleniami. I to również należy uszanować. Nikt nie ma obowiązku wypowiadania się na każdy temat.

Może być też tak, że ktoś zachowuje powściągliwość w wyrażaniu emocji, w międzyczasie opublikuje zaplanowaną kampanię i wyłączy się na kilka dni. Na kilka dni, podczas których będzie działać pomocowo na ile może. Gdy serce będzie rozpadać się na milion kawałków.

I to też jest normalne. Reakcja innego człowieka w obliczu zagrożenia – może nas zaskakiwać. Może być inna niż nasza. Niezmiennie jednak będzie najlepsza, jaką mógł w tej chwili wykorzystać.

Napisałam dzisiaj ten tekst, po wielogodzinnych obserwacjach tego, co dzieje się za naszą granicą, na granicy, w telewizji i w social-mediach. Pisząc go – nie miałam pojęcia, jakie zdjęcie wybrać. Banał. Jednak jakieś zdjęcie wyróżniające wstawić należy. Wybrałam więc zwyczajne, swoje, normalne. Takie dodaję zawsze. Może widok ciepłej kawy kogoś ukoi? Może komuś przypomnę, że dziś jeszcze swojej porannej nie pił? Ja też nie piłam. Pączka też nie jadłam. Czuję się odrętwiała i przebodźcowana. I wiem, że nie jestem jedyna.

 

Jak dbać o siebie i innych?

Kolejność w zapytaniu – nieprzypadkowa. Najpierw o siebie. Historię z maseczką w samolocie – każdy chyba zna. Najpierw dbamy o dopływ tlenu dla siebie, żebyśmy mogli pomóc innym. Bez wsparcia dla siebie – nie wykrzesamy wsparcia dla innych.

Co możemy zrobić na pewno?

  • Weryfikować każdą, pozornie najdrobniejszą nawet informację. Nie dopuszczać do sytuacji, w której weźmiemy za pewnik coś przypadkowego albo (co gorsza!) udostępnimy to dalej. Dezinformacja i fake newsy to zawsze wróg, niezależnie od okoliczności. A co w sytuacji, gdy pewności co do wiarygodności nam zabraknie? Nie udostępniać. Absolutnie nigdy.
  • Ograniczyć dopływ informacji. Kontrolować, jak często po nie sięgamy. Nie włączać wiadomości w tle, żeby leciały cały czas. Przestać obserwować konta, które powielają niesprawdzone informacje lub wzbudzają skrajne emocje.
  • Nie upominać innych. Każdy w nowej sytuacji – radzi sobie inaczej. Każdy też w inny sposób pomaga. Tutaj nie ma jednego wzorca. Dziś być może kogoś upomnisz za zdjęcie pączka i kawy a za tydzień – zupełnie odruchowo – zrobisz dokładnie to samo.
  • Dbać o siebie. Najlepiej, jak potrafimy w tym momencie.

Nie sprzeczajmy się o to, kto chce rozmawiać a kto nie chce, kto udaje a kto nie udaje, kto pracuje a kto postanowił o przerwie. Nie budujmy podziałów tylko dlatego, że ktoś dodał flagę na profilowe – podczas gdy ktoś inny jeździ i zbiera paczki. Każdy ma inne zasoby. Każdy ma inne możliwości. Każdy ma inne emocje. Każdy jednak – niezmiennie w tym wszystkim – jest człowiekiem. Takim, który myśli i czuje.

I tak, social-media to takie specyficzne miejsce. Bo w jednej chwili, w swoim własnym smartfonie – możesz zobaczyć, jak ktoś spaceruje na Malediwach. Za moment natomiast możesz natrafić na kadr z gruzów zbombardowanego miasta.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.