Jak dzięki aktywności fizycznej zachować sprawność umysłu i cieszyć się życiem?

Jak dzięki aktywności fizycznej zachować sprawność umysłu i cieszyć się życiem? Takie pytanie znalazłam na okładce książki Rozruszaj swój mózg, którą całkiem niedawno otrzymałam w prezencie od wydawnictwa. Czytam bardzo dużo, o mózgu, umyśle, neurozaburzeniach – od kiedy otrzymaliśmy diagnozę m.in. autyzmu i choroby genetycznej u naszego dziecka. 

 

Chcę wiedzieć. Wiedzieć jak najwięcej się da. Mając wiedzę – można sięgnąć po zrozumienie, a rozumiejąc – po efekty. Nie u każdego takie same, nie zawsze przychodzące z łatwością. Wiedza jednak wiele ułatwia.

 

O czym to książka? O ruchu. O mózgu. O wpływie ruchu na mózg. Autorzy przywołują wyniki badań, które są wręcz alarmujące: ruszamy się za mało. A co może się zadziać, gdy będziemy ruszać się więcej…? Możemy wydłużyć swoje życie, to po pierwsze. Możemy poprawić sprawność naszego mózgu – całego ciała oczywiście, również. To po drugie.

Już na samym początku książki – poznajemy tajemniczy termin złotej pół godziny – i to wspaniała wiadomość przede wszystkim dla tych, którym trudno zacząć, którzy się zasiedzieli i niełatwo im zmusić się do regularnego ruchu. Pół godziny to bardzo dobry początek, a jeśli złapiemy regularność – z całą pewnością łatwiej przyjdzie nam sięgać po więcej, wydłużać i zwiększać intensywność.

 

Jak dzięki aktywności fizycznej zachować sprawność umysłu i cieszyć się życiem?

 

Szczególnie zapadł mi w pamięć fragment, w którym autorzy piszą, że – no przecież, halo! – kiedyś, tysiące lat temu, nie prowadziliśmy home office, siedząc 8-10 godzin przed komputerem, a jednak znakomitą większość każdego dnia spędzaliśmy na jakiś ruchu. Dziś tego ruchu jest mniej, z wielu powodów: siedzący tryb pracy, przemieszczanie się wszędzie samochodami, odpoczynek na kanapie, i tak dalej, i dalej.

 

… ludzie są stworzeni do życia w ruchu, a nasze geny do dużo bardziej aktywnego trybu życia niż ten, który wiedzie dziś znacząca większość.

 

Jaki ruch jest dobry, jaki wybrać? Tutaj chyba należałoby odpowiedzieć: każdy, po prostu zacznij. Zanim zostałam mamą, tego ruchu było pozornie więcej – bo były jakieś zorganizowane zajęcia, było bieganie. Ale tak naprawdę szczytowe ilości tego ruchu pojawiły się właśnie później. Gdy moje starsze dziecko uspokajało się tylko na spacerach, dość energicznych i długich – potrafiłam dziennie wychodzić nawet 30-40 tysięcy kroków, chodziłam z tym wózkiem praktycznie całe dnie, z przerwami na posiłki.

Gdy po narodzinach drugiego dziecka przyszła pandemia – spacerowałam z wózkiem i Starszakiem obok, już wiejskimi drogami, gdy opuściliśmy duże miasto na stałe. Dzisiaj? Żadne z moich dzieci nie używa już wózka, codzienny spacer to jednak nasza rutyna. Przed kolacją idziemy spacerować, choć z zupełnie innych pobudek i głównie z zaleceń terapeutycznych dla jednego z dzieci – to osobiście muszę przyznać, że lubię to poczucie, że tyle dzisiaj tego ruchu było. Zerkam wieczorem w aplikację, w której ustawiłam sobie dzienne cele i zawsze cieszy mnie fakt, że „dzisiejsze kółeczko jest całe pokolorowane”.

 

Jak dzięki aktywności fizycznej zachować sprawność umysłu i cieszyć się życiem?

Autorzy książki piszą dość krótko: doba ma 1440 minut, wybierz z nich 30 minut i… idź na spacer. To bardzo dobry początek zmian! Po jakimś czasie niech będzie to 40 minut. Może w końcu godzina? Spacery to jedna z najbardziej dostępnych form ruchu, nie uważasz…? Masz psa – idziesz z nim na spacer. Masz dzieci – zabierasz je na spacer, jeśli w wózku – możliwe, że będą to nawet znacznie dłuższe spacery. Mieszkasz w mieście – zostawiasz auto gdzieś dalej i idziesz do pracy, na spotkanie, gdziekolwiek – spacerkiem.

Osobiście? Często tak robię, że parkuję na parkingu nieco dalszym i idę załatwiać sprawy pieszo. Zdecydowanie dostrzegam różnicę pomiędzy dniami ze spacerem, a tymi bez – śmiało mogę wręcz powiedzieć, że jeśli zdarzają się 2-3 dni pod rządu bez takiej aktywności, czekam już na powrót do tego.

 

Dla kogo jest książka Rozruszaj swój mózg? W tym przypadku: dla każdego! Powinien ją przeczytać absolutnie każdy, bez wyjątku. Łączy w sobie konkrety prosto z badań naukowych, doświadczenie kliniczne autorów i sporą dawkę motywacji, którą nam przekazują między słowami.

 

Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem Znak 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *