Inspiracja: stół na domowe przyjęcie

Jak przygotować stół na domowe przyjęcie? Czy za każdym razem – musimy mieć nowe pomysły, nowe dekoracje, nowe tekstylia i zastawę stołową? Oczywiście, że nie! Czy za każdym razem powinniśmy trzymać się zasad savoir vivre’u? Oczywiście, że nie! Owszem, piękne przyjęcia zachwycają i potrafią zadziwić przybyłych gości. Dla osiągnięcia takiego efektu – nie potrzebujemy jednak wiele. Wychodzę z założenia, że (jak w przypadku szafy) wystarczy dobra baza. I możemy czarować! 

Jak zaplanować stół na domowe przyjęcie?

Jak dużym stołem dysponujemy? Tutaj dobra rada: warto rozważyć opcję rozkładanego. Nasz służy codziennie dla dwójki dorosłych i dwójki dzieci. Gdy go rozłożymy – pomieścimy dodatkowo 4-6 osób. I teraz chyba najważniejsze, co powinno wybrzmieć: każdy z nas ma inne potrzeby i możliwości. My nie przyjmujemy większej ilości gości. Dlatego nie potrzebujemy większego stołu. Stół już mamy. Co z krzesłami? Stół można rozłożyć, owszem. A co z dodatkowymi krzesłami? Gdzie je przechowywać, gdy nie są potrzebne?

U nas cztery krzesła stoją przy stole, identyczne białe, z tapicerowanym siedziskiem w kolorze frontów mebli. Dodatkowe dwa to krzesła służące przy biurkach. Kolejne dodatkowe krzesła to tarasowe. Latem stoją w ogródku, zimą schowane w folii – nadal są jednak dostępne na wyciągnięcie ręki. Nie czuję potrzeby posiadania na co dzień wielkiego stołu i kilkunastu krzeseł, żeby wykorzystywać je w pełni raz do roku.

Proste rozwiązania to najlepsze rozwiązania.

Stół? Jest. Krzesła? Są. Co z tekstyliami? Będąc wielką fanką minimalizmu – zdradzę dzisiaj, że aktualnie posiadam… jeden porządny obrus i komplet serwet. Tak, dokładnie. Jeden zestaw. Zajmuje dumne niewielkie miejsce w szufladzie z ręcznikami. Na szczególne okazje. Obrus uszyty na miarę, zatem idealnie dopasowany do rozmiaru naszego stołu. Wszystko więc leży idealnie.

Na zdjęciach obrus leży na stole w studio fotograficznym, w którym robiłam zdjęcia do tekstu o błędach w nakrywaniu stołu (może nawet je dostrzegasz?). Tam znajdowały się krzesła w zupełnie innym tylu, niż domowe i… obrus nadal pasował! Subtelna falbanka dodaje charakteru uniwersalnej formie, jaką jest gładka szarość.

Talerze, talerzyki, sztućce, szkło – skąd?

Nie musisz trzymać się jednego producenta. Ba! Jednej linii – również nie. Owszem, identyczne talerze na każdym nakryciu – mają swój niepowtarzalny urok. Tutaj jednak uwielbiam stawiać na nieco odważniejsze rozwiązania. Ale nadal spójne i minimalistyczne! Jak wygląda moja szafka z talerzami? Dwanaście dużych szklanych (widoczne na zdjęciach) oraz dwanaście takich samych, mniejszych.

Drugi zestaw to już sześć dużych szarych i sześć dużych różowych. Do nich sześć głębokich szarych i sześć głębokich granatowych. Wszystkie w ramach jednej linii, w różnych odcieniach. Do swobodnego miksowania. Mam również sześć deserowych z białej porcelany (na zdjęciu). I małe miseczki, z zewnątrz tłoczone białe – wewnątrz w niebieski wzór. To moja baza do kreatywnego tworzenia stylizacji stołu na różne okazje.

Sztućce? Sieciówka. Szkło? Tak samo. W przypadku kieliszków – mam po kilka z każdego rodzaju, często kupuję po dwie czy cztery sztuki – do zdjęć. Szklanki? Ikeowskie. To wszystko zazwyczaj wystarcza. I tutaj znów wraca zasadnicza kwestia naszych indywidualnych potrzeb. Jeden komplet kieliszków również byłby odpowiedni, gdybym nie poszukiwała różnorodności do sesji stylizowanych. Ktoś inny może chcieć tej różnorodności – z zupełnie innego powodu.

I to jest najpiękniejsze: każdy kreuje inne efekty.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.