Uwielbiam sukienki całoroczne!

Zawartość mojej garderoby można podzielić na zasadnicze grupy bez problemu, wystarczy jeden rzut oka. Mamy czarne i szare sukienki na cały rok, szare i czarne “doły” oraz szare i białe tzw. “góry”. Pomiędzy nimi nieśmiało przebijają się jakieś elementy w bordo i pudrowym różu. I tyle. Nic zielonego, niebieskiego czy żółtego – bo nie lubię i… nosić nie miałabym nawet gdzie. Ale nie o tym dzisiaj. Dzisiaj zdradzam tajemnicę: wszystkie sukienki w mojej szafie to sukienki całoroczne. 

Oczywiście mam takie z długim rękawem, takie z krótkim i takie na ramiączkach. Długość rękawa jednak absolutnie nie definiuje pory roku, w której można daną sukienkę nosić, o czym będę pisać niżej. Co obok rękawa – jest równie ważne? To, z czego sukienka jest uszyta. Od dawna już nie noszę poliestrowych, wraz ze wzrostem świadomości zakupowej – rezygnowałam definitywnie z takich wyborów, w międzyczasie pozbyłam się tych już posiadanych i aktualnie mam tylko bawełnę, wiskozę i wełnę na wieszakach.

Sukienki całoroczne to oszczędność.

Nie tylko pieniędzy. Choć tutaj sprawa jest jasna: mniej kupujemy = mniej wydajemy. Oszczędzamy również czas. Mając mniej ubrań, w tym wypadku sukienek – mniej czasu tracimy na codzienne ich wybory, pranie, suszenie, prasowanie czy inne przyziemne sprawy okołoubraniowe. To również oszczędność miejsca. Nie musimy przechowywać gdzieś sukienek stricte letnich, podczas gdy w szafie królują zimowe i na odwrót.

Nie przejmujemy się też stylizacjami i zestawianiem. Nosimy cały rok to samo, zmieniają się tylko elementy wierzchnie. Sukienki całoroczne są z tego powodu niezwykle wdzięcznym rozwiązaniem. Zawsze wyglądają dobrze, jeśli odpowiednio je dobieramy do swojej sylwetki, stylu życia, potrzeb i upodobań. Pójdźmy krok dalej: niektóre sukienki całoroczne są bardzo oszczędne w utrzymaniu. Weźmy na przykład takie sukienki wełniane – zdecydowanie wolniej chłoną zapachy, zdecydowanie trudniej się brudzą, zdecydowanie wolniej się niszczą. Dobrze dobrana sukienka wełniana może nam służyć przez długie lata.

Moja pierwsza wełniana sukienka wisi już w szafie.

To Claire, znaleziona w SmartDress. Mam już idealną małą czarną z krótkim rękawem, mam też czarną Your Choice z długim rękawem. Teraz przyszła pora na rękaw 3/4. Dodajmy do tego dekolt w serek i paseczek w talii. Finalnie mamy całoroczną małą czarną, w wersji skrajnie uniwersalnej. Do biura, na randkę, na spotkanie i na egzamin. Latem. Zimą. Do mokasyn i do szpilek. Póki co noszę ją samodzielnie, głównie do lordsów. Zimą widzę ją już z kardiganem i kozakami za kolano. Albo z botkami chociażby i klasycznym płaszczem!

Sukienki wełniane są dedykowane nie tylko na zimę. Są absolutnie całoroczne.

O wełnie można mówić i mówić, to temat niemalże niekończący się. W ostatnich latach świadomość kupujących stopniowo wzrasta, prawda jednak jest nieco brutalna: wełna jest wciąż niedoceniana i wciąż za mało się o niej wie i mówi. Co warto mieć na uwadze?

  • Wełna nie gniecie się tak uciążliwie, jak wiele innych materiałów.
  • Wełna nie chłonie zapachów, wolniej się brudzi. 
  • Odpowiednio przechowywana, konserwowana i noszona wełna – jest trwała, może służyć nawet kilka ładnych lat.
  • Posiada cechy termoregulacji. Innymi słowy dostosowuje się do temperatury. W wełnie ani się nie przegrzejesz, ani nie zmarzniesz.

Co ciekawsze: wełniane ubrania potrzebują odpoczynku. Nie mogą być wciskane do szafy byle jak, potrzebują przestrzeni i porządnego rozwieszenia. Kolejna ciekawostka? Bardzo często zagniecenia nie potrzebują nawet żelazka. Wystarczy powiesić na wieszaku i pozwolić się rozprostować. Albo jeszcze inaczej: powiesić w zaparowanej łazience. Brzmi absurdalnie, jednak to jeden ze sprawdzonych patentów na ‘prostowanie’ wełnianych ubrań.

Wracając do tematu głównego: sukienki całoroczne to zwłaszcza sukienki wełniane. Latem delikatnie chłodzą, zimą subtelnie ogrzewają. Nie wymagają nad wyraz trudnej pielęgnacji, wystarczy codzienna dbałość o poprawność naszych drobnych przyzwyczajeń.

Dlaczego warto mieć w szafie sukienkę wełnianą?

  • Wygodna alternatywa dla “jednorazowych” wyborów,
  • dobór fasonu i koloru pozwala wyglądać zawsze korzystnie,
  • jest całoroczna,
  • jest uniwersalna: niezależnie od rangi okazji i dobranych detali – sprawdza się niemal zawsze,
  • komfort i swoboda zamknięte w prostej, ponadczasowej formie.

Przede wszystkim musisz zadać sobie podstawowe pytanie: w jakich sytuacjach będę po tą sukienkę sięgać? Jaka ma być? W jakim kolorze? Na jakich cechach charakterystycznych tobie najbardziej zależy? Każdy wybór powinien być mocno indywidualny. Dokładnie na miarę twoich potrzeb.

Wychodzę z założenia, że szafa kapsułowa to ziarenko. Musimy je przygarnąć i pielęgnować. Niech się rozwija w warunkach, jakie jemu tworzymy, w drobnych gestach przepełnionych dbałością niech znajduje siłę do wzrastania. Szafa kapsułowa ma być skrojona na naszą miarę i potrzeby, nigdy odwrotnie. To nie ja mam się dostosowywać do tego, co znalazło się na wieszakach. Ubrania mają wpasować się w mój styl bycia i życia, w mój komfort i zamiłowania. Pamiętaj o tym.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *