#30ubrań: mała czarna w wersji mocno uniwersalnej

Dobrze jest określić swoją kolorystykę ubrań, która nam odpowiada ale nie trzymać się jej sztywno. Wszędzie jest miejsce na odstępstwa od reguł. Osobiście uwielbiam miksować szarości, czernie z bielą, brudnym różem i bordo. Mała czarna to mój ulubiony typ sukienki. Co nie zmienia faktu, że jedna z moich (czarnych) sukienek – jest w kolorowy wzór. I lubię ją szalenie! 

Na ten moment posiadam cztery czarne sukienki. Jedna jest typowo koktajlowa z koronkową górą, na szczególne okazje. Jedna totalnie uniwersalna czarna sukienka, w wersji basic – Your Choice Dress. Kolejna to wspomniana kwiecista. I ostatnia, której nie miałam okazji przedstawić dotąd: koszulowa zwiewna mała czarna z długim rękawem

Mała czarna nie musi być okazjonalna.

Owszem, zestawiona z butami, torebką i wieczorowym makijażem – może być idealna na wieczorne wyjścia. Ale ta sama, w połączeniu z kardiganem i botkami – nabierze absolutnie casualowego charakteru. I przy tym nadal zada szyku! To akurat bez wątpienia. Czarna sukienka to jest coś, w czym większość kobiet wygląda świetnie. To ten element garderoby, który można łączyć i nosić niemalże dowolnie. Jeśli tylko dostosujemy krój, materiał i długość do naszych potrzeb, uzyskamy prawdopodobnie zachwycający efekt.

Jaka powinna być idealna czarna sukienka, nadająca się na różne okazje? Przede wszystkim wygodna. Nie krępująca ruchów. O kroju najlepszym dla naszej sylwetki i upodobań. Ukrywającym niedoskonałości, podkreślającym zalety. Nie krępująca ruchów, o długości i dekolcie zgodnymi z naszymi preferencjami. I co najważniejsze: o kroju takim, który zwyczajnie lubimy. Niezbyt strojna. Jeśli ma służyć zarówno na co dzień, jak i na nieco bardziej szczególne okazje – powinna być maksymalnie uniwersalna a co za tym idzie… o dość prostym charakterze. Klasyczna elegancja w większości przypadków okazuje się być strzałem w dziesiątkę, nie obawiajmy się więc tego rozwiązania.

I teraz ciekawostka: czasami nie wystarczy jedna mała czarna. Jak wyżej wspominałam – sama mam kilka, zwłaszcza że czerń i sukienki to mocna podstawa mojej szafy. Jeśli mamy taką potrzebę i świetnie się w nich czujemy, czarne sukienki mogą stanowić nawet większość garderoby. Ba! Mogą być naszym znakiem rozpoznawczym. Bo czemu nie? W zasadzie sama jestem kojarzona z szarymi i czarnymi sukienkami, o dość różnym charakterze, niezmiennie jednak mocno uniwersalnymi. Your Choice noszę z dekoltem z przodu, z dekoltem z tyłu, w wersji luźnej i w wersji z paskiem. Kwiecistą wkładam solo, pod marynarką a nawet pod sweter, wówczas stanowi spódniczkę. Koktajlową noszę na ściśle określone okazje, jednak dodatki również ulegają zmianie. Latem, zimą, pojedynczo, jako bazę. Różnie. Gdybym miała wybrać tylko jeden rodzaj ubrań do noszenia non stop, byłyby to czarne sukienki. Bezkonkurencyjnie. 

Ta, o której chcę dziś powiedzieć – w zasadzie nie potrzebuje dodatków. Koszulowa, zapinana na guziczki ale… lekko trapezowa. Można zapiąć ją pod samą szyję, u góry mamy piękne wykończenie. Rękawy są lekko prześwitujące, sam dół ma kształt lekkiej falbany. Nie dzieje się zbyt wiele. Nie dzieje się też mało. Jest wyważona, wdzięczna niesamowicie i co dla mnie ważne – uniwersalna. Teraz zimą, wkładam ją do kozaków za kolano i płaszcza. I już. Wiosną nada się do szpilek i marynarki, balerin i swetra. Na wyjście wieczorem, na spotkanie rano. Uwielbiam jej dziewczęcy charakter. Niby oficjalna a jednak nie do końca. Niby elegancka a jednak z nutą swobody.

Lubię ją za to, że obok tych moich zupełnie prostych – ta ma w sobie odrobinę tego czegoś, dzięki czemu dodatki są zbędne. A nawet jeśli już coś do niej dobiorę, nadal będzie wyglądać dobrze. To argument, który mnie do niej najbardziej przekonuje.

Dlaczego warto mieć w szafie czarną sukienkę?

  • Nie ma chyba osoby, która wyglądałaby źle w (dobrze dobranej) czarnej sukience.
  • Czerń (podobno) wyszczupla.
  • Na czerni nie widać zabrudzeń tak, ja na jasnych ubraniach.
  • Do czerni jest zdecydowanie łatwiej dobrać dodatki.
  • Czerń to szalenie uniwersalny kolor, od totalnie codziennych stylizacji – po te absolutnie wyjściowe.
  • Mała czarna to symbol elegancji, zapoczątkowany przez Coco Chanel. A Audrey Hepburn? Przecież to ona uczyła nas o uniwersalnym charakterze tejże sukienki!
  • Mała czarna jest… praktyczna. Vogue porównał ją nawet do Forda (tak, do samochodu!), tłumacząc to właśnie prostotą, praktycznym charakterem, przepiękną linią.
  • Mała czarna jest stylowa. Nie zgodna z trendami, nie supermodna, nie na chwilę. Ponadczasowa, zadająca szyku. I tutaj warto przypomnieć znów Coco Chanel i jej słowa: moda przemija, styl pozostaje. Mała czarna jest jedną z tych propozycji ubrań, które idealnie wpisują się w te słowa.

Co ważniejsze: czerń ukryje nasze niedoskonałości, jednak zdecydowanie odkryje mankamenty samej sukienki. Dlatego ważne jest by był to porządny materiał, nie byle jaki. Nie gniotący się nadmiernie, nie zmechacony, nie spłowiały. O czarne ubrania trzeba dbać. Jak przy każdych innych – czytamy metki i stosujemy się do nich. Do samej czerni są również dedykowane środki piorące. Osobiście zbieram czarne rzeczy do prania osobno i piorę je, gdy się nazbierają razem. Nie mieszam z kolorami, nawet ciemnymi. Używam tylko płynu do czerni, nie suszę na słońcu. Dobrze jest też mieć w zasięgu ręki rolkę do czyszczenia ubrań, jeśli często nosimy czerń.

 

nakd15ms

Na to hasło niezmiennie macie 15 % rabatu na zakupy w na-kd.com/pl

Zapraszam również do naszej facebookowej grupy: #30ubrań | Kupię | Sprzedam | Inspiracje | Porady

zdjęcia: Lady Amarena Photography

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Napisane teksty 193

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj też

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: