Jak szybko odświeżyć mieszkanie?

Nieważne, czy jesteśmy wielbicielami remontów, czy też nie – raz na jakiś czas mieszkanie, czy to dom, odświeżyć warto. Zeszłego lata dokonaliśmy takiego błyskawicznego odświeżenia sypialni dzieci, na wiosnę myślimy o salonie – co łączy wszystkie te przedsięwzięcia? Ma być szybko, naprawdę szybko – to po pierwsze. Efekty mają być maksymalnie zadowalające, ale jednocześnie jak najbardziej zbliżone do wersji dotychczasowej – to po drugie. O tym później. Zatem: jak szybko odświeżyć mieszkanie? 

 

Kolor? Jaki kolor?

Oczywiście, to tylko nasz indywidualny przykład – ale doskonale sprawdza się już od kilku lat… jeden kolor ścian w całym domu. Ba, mało tego! To nie jakiś tam kolor, to… biel. W całym mieszkaniu mamy białe ściany, z wyjątkiem łazienki (płytki). Dzięki temu – mamy efekt spójności, przestronności, kojącej jasności. Białe ściany, białe meble w salonie i częściowo w pokojach dzieci, a do tego szara kuchnia, szara sofa i pufa.

Jak szybko odświeżyć mieszkanie, w którym wszystkie ściany są w tym samym kolorze, a mebli jest stosunkowo niewiele? Wybieramy farbę, np. Tikkurila Super White 10l, do tego oczywiście wszelkie niezbędne akcesoria (taśmy, folie, wałki). Mniejsze meble i dodatki wynosimy do innego pomieszczenia, jeśli coś jest naprawdę duże i trudne do wyniesienia – stawiamy na środku, przykrywamy folią i… już. Przed pomalowaniem użyliśmy odrobiny papieru ściernego, aby usunąć zabrudzenia od taśmy pozostałe po zabawie. Później malowanie ścian i sufitu, po wszystkim usunięcie taśm i folii, aż w końcu pozostawienie na resztę dnia i całą noc, aby wysychało. Następnego dnia skorzystałam z okazji, umyłam okna, przykleiłam nowe folie ochronne. Zamontowaliśmy z powrotem karnisze, powycierałam wszystko z kurzu, gruntownie posprzątałam podłogę, wnieśliśmy meble i pozostawiliśmy jeszcze do przewietrzenia na kolejną noc z otwartymi oknami.

Po kilku dniach – nastąpiła powtórka, w dokładnie ten sam sposób, ale z drugim pokojem. Tutaj jednocześnie miała miejsce również wymiana łóżka na większe, z szufladami i półeczkami – całkiem sporo skręcania! Jeśli nie chcieliśmy spędzić przy tym dwóch dni – warto było sięgnąć po wkrętarkę i osobiście uważam, że warto taki sprzęt mieć w domu. Tutaj muszę się pochwalić, że naszą – kupiłam swego czasu sama! Zapytałam o zdanie innych panów w rodzinie i tak oto trafiła do nas wkrętarka Makita. Mamy, jesteśmy zadowoleni i póki co odpowiada na nasze sporadyczne potrzeby, głównie te meblowe właśnie.

 

Jest jeszcze opcja dla odważnych, cierpliwych i kreatywnych!

Przyznaję, chyba nigdy osobiście nie próbowałam. Ale znam ludzi, którzy uwielbiają takie zadania i odnajdują w nich całe mnóstwo satysfakcji. O czym mowa? O przemalowaniu mebli! W ten sposób nawet taka pozornie najzwyklejsza komoda, czy szafka – może zyskać zupełnie nowy wygląd i wprowadzić gigantyczną zmianę do pomieszczenia.

Na początek musimy pozbyć się dotychczasowej farby – tutaj świetnie sprawdza się szlifierka kątowa. Później wybieramy jakiś piękny kolor, kupujemy farbę do malowania mebli i już, gotowe. Przyznam szczerze, że w pewnym momencie rozważałam jakiś zdecydowany akcent kolorystyczny w naszym salonie, w zasadzie nadal rozważam. Wcześniej była to piękna ciemnoróżowa kanapa – dzisiaj mamy jasnoszarą, bardzo neutralną i doskonale pasującą do bieli mebli. Wiosną czeka nas wymiana krzeseł do jadalni i coraz częściej, coraz częściej – oglądam granatowe, kobaltowe, lub właśnie takie ciemnoróżowe. Stawiając na jakiś kontrastujący z resztą pomieszczenia kolor – warto wprowadzić go w jeszcze przynajmniej jednym elemencie. I tutaj mam właśnie póki co, najwięcej wątpliwości. Wrócę do tematu wiosną!

 

Jak szybko odświeżyć mieszkanie?

Czasami wystarczą detale! Co sprawdziło się u nas? Wymiana gałek i uchwytów! W salonie stoi komoda, którą uwielbiam, a która pierwotnie miała czarne gałki. Bardzo kontrastowe, wręcz za mocno rzucające się w oczy. Wymieniłam je na mniejsze, złote. Podobny los spotkał szafę – uchwyty wymienione na znacznie delikatniejsze. Innym razem… zmieniliśmy galerię obrazów. Wciąż mi się wydawało, że jest ich zbyt wiele na jednej ścianie, zostały więc rozdzielone na dwie. Małe rzeczy, a czasami wielki efekt.

 

PS Artykuł powstał we współpracy z

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *