Rodzinne gry planszowe: dla dużych i małych!

Rodzinne gry planszowe to temat bardzo obszerny, na rynku mamy do wyboru ogromne ilości gier różnego rodzaju. Trudno wybrać takie, które zostaną z nami na dłużej. Owszem, można mieć całe kolekcje. Osobiście jednak uważam, że lepiej stawiać na kilkanaście propozycji, które naprawdę są w użyciu – niż dziesiątki, po które sięga się raz do roku.

Spośród tych ulubionych – wybrałam osiem propozycji, które cieszą się u nas największym zainteresowaniem. Niegasnącym! 

PS Wystarczy, że klikniesz w każdą nazwę – otworzy się porównywarka cen w różnych sklepach.

 

Rodzinne gry planszowe: 8 propozycji

 

Kukuryku Pełny Kurnik

Jedna z naszych pierwszych planszówek i muszę to powiedzieć: był taki moment, że już nie mogłam patrzeć na te kurczaki i kury na malutkich kartach! Graliśmy w nią niemal bez przerwy. Bardzo proste zasady: rzucamy dwoma kostkami, wynik na każdej z nich to karta z jajkiem, kurczakiem bądź kurą. Zdarzają się również kombinacje wyrzuconych liczb, które niosą za sobą pewne straty. Może przyjść do nas lis i zabrać nasze kury! Wciągająca zabawa, nuta rywalizacji i kreatywna otoczka – sprawiają, że mogą grać w to i trzylatki, i Dziadkowie!

Kot Simona: wielki bałagan

Tej nie znałam. Ba! Nawet jej nie znalazłam. Mały Człowiek dostał ją w prezencie od Dziadków i na jakiś czas – wciągnęła nas na zimowe popołudnia. Zasady? Skupienie! Kto wygrywa? Ten najbardziej skupiony i… najszybszy! Skupienie i refleks – łączymy z szybką reakcją, musimy bowiem wykrzyknąć na czas Kot Simona!, wtedy zgarniamy kartę. Im więcej ich zbierzemy – tym większa szansa na wygraną.

Grzybobranie

Kolejna prosta i wciągająca propozycja dla najmłodszych i najstarszych. Zasady? Banalnie proste! Tyle, ile wyrzucisz oczek – tyle pozycji do przodu się przesuwasz. Musisz omijać czerwone muchomory i zbierać brązowe grzybki! Wygrywa ten, kto pierwszy zapełni swój koszyczek.

Zakręcone robale

Naszym zadaniem jest stworzyć… jak najdłuższego robala! Są w kilku różnych kolorach, losujemy karty i z zebranych elementów – musimy tworzyć robaczki. W każdej kolejnej kolejce dokładamy następne elementy i najważniejsze to osobiście „zakończyć” robaczka, dodając jemu główkę i ogonek. Świetna kreatywna zabawa na długie godziny!

Na jagody

To pierwsza gra planszowa Szefowej. Miała dwa i pół roku, gdy na Gwiazdkę – ta gra stała się jednym z prezentów dla niej. Długo szukaliśmy i wybieraliśmy coś odpowiedniego. Duże wygodne pionki. Bardzo łatwa fabuła. I bajeczna kolorowa oprawa! Naszym zadaniem jest jak najszybciej dotrzeć do domku swoją postacią, po drodze zbierając jagody.

Kurnik

Nie, nie! To nic podobnego do propozycji z początku zestawienia. Chociaż sama tak pomyślałam, na pierwszy rzut oka można je pomylić. Tutaj główną rolę odgrywa nasza pamięć i spostrzegawczość. Są jajka. Każde w innym kolorze. Poszukujemy ich, odkrywając jedno w kolejce. I tak do skutku, wciąż pamiętając położenie poszczególnych kolorów jajek. To bardzo ważne, żeby „pilnować” i pamiętać, gdzie one leżą – nigdy nie wiadomo, kiedy przyda nam się wiedza o którymś konkretnym kolorze.

Złap robala

Gdy mówimy: rodzinne gry planszowe – nie może zabraknąć tutaj właśnie tej! Kupiłam ją bez wcześniejszego planu. Dzieci były chore, siedziały w domu już drugi tydzień i powoli wykańczały się pomysły na kreatywne zajęcia i zabawy. Wyskoczyłam więc do sklepu z zabawkami, stanęłam przed gigantycznym regałem wypełnionym grami przeróżnymi i… szukałam. W ten oto sposób przywiozłam do domu kolejną robaczkową grę, tym razem w nieco innej odsłonie. Mamy tutaj różnokolorowe tekturowe robaczki, które stoją w zgranej grupie – a naszym zadaniem jest jak najszybciej zdobyć trzy z nich. Rzucamy trzema kostkami, każda to 1/3 robaczka. Trzy wylosowane kolory – muszą się zgadzać z kolorami któregoś z robaczków. Wówczas jest już nasz!

Rummikub

To gra, która osiągnęła u nas najdłuższy czas codziennego użytkowania. Naprawdę, codziennego. W pewnym momencie ustaliliśmy po prostu zasadę: jedna rozgrywka przed kolacją w dni szkolne, dwie rozgrywki w weekendy. Każdy z graczy bierze 14 cegiełek z liczbami. W każdej kolejce układamy wspólnymi siłami ciągi lub grupy cyfr, pozbywając się kolejnych cegiełek. Wygrywa ten, kto jako pierwszy pozbędzie się wszystkich swoich cegiełek! Świetna zabawa z takim pierwszoklasistą, który już ogarnia cyfry. Polecamy!

 

W co grać, gdy wieje nudą?

 

To zaledwie osiem propozycji, wybranych dość subiektywnie – w końcu wszystkie znamy, używamy i uwielbiamy. Oczywiście, każdy wybrałby inne. Wychodzę jednak z założenia, że dzielenie się swoimi ulubieńcami – ma spore znaczenie. Sama często nie mam pojęcia o czymś, co jest świetne. Dopiero czyjaś inspiracja gdzieś przypadkiem odkryta – może pomóc odkryć coś nowego. I właśnie tak działa Internet, tak działają social-media. Obserwujemy, inspirujemy i czerpiemy – dokładnie tyle, ile uznamy za słuszne.

 

 

PS Artykuł powstał we współpracy afiliacyjnej z

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.