Neuroróżnorodność w Święta

Neuroróżnorodność. Z jednej strony bardzo to słowo mi „podpasowało”, z drugiej strony wciąż je oswajam. Jak ze wszystkim – tak i tutaj – potrzeba czasu. Zbliżają się Święta. Nigdy nie czułam jakoś szczególnie tej słynnej magii, składało się na to bardzo wiele czynników. Byłam jednak gdzieś tam przekonana, że mając dzieci – odczaruję to! I tutaj nastąpiło zderzenie oczekiwań z rzeczywistością.

Okres świąteczny, jeszcze zanim na dobre Święta się rozpoczną – to u nas rollercoaster emocji, wydarzeń i starań, które splatają się z wszechobecnym napięciem. O tym opowiem nieco na swoim Instagramie.

A dzisiaj?

Dzisiaj chciałabym się zwrócić do Ciebie, drogi Rodzicu!

Drogi Rodzicu, który na co dzień doskonale znasz rodzicielstwo niepewności! Przytulam Cię i wspieram słowem. Wiem, że jest Ci trudno. Wiem, że prawdopodobnie te trudności trwają już cały miesiąc. Znam to, jestem w tym! Wiem, że wciąż rozmyślasz, planujesz, stajesz na rzęsach by jednocześnie spełnić oczekiwania – ale i nie przebodźcować za mocno. Wiem, że starasz się rozdzielić to, co konieczne z zewnątrz a to, co konieczne wewnątrz – i czasami ręce załamujesz, nie wiedząc właściwie: z czego w końcu zrezygnować, co jest ważne a co niekoniecznie?

Wybieraj to, co sprawdzone.

Odrzucaj to, co szkodliwe.

Oswajaj to, co możliwe.

Drogi Rodzicu, nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć, wszystkiemu zapobiec. Wiem, że się starasz. Ja też się staram! To zupełnie naturalne, że wspinamy się na wyżyny kreatywności by wszystko przebiegło jak najspokojniej. Ale znamy hasła przebodźcowania, meltdownu, shutdownu, wygórowanych oczekiwań, nierealnych wizji, zaskakujących zwrotów akcji, niespodziewanych zapalników. Wiem, że masz już cały plan, dokładny scenariusz – ja też mam! Ale wiem, że może przyjść ułamek sekundy, coś o czym nie pomyślałam (bo nie mogłam tego wiedzieć!) i pyk, załatwione, kula śnieżna nabiera rozpędu.

Zaplanuj scenariusz A. Zaplanuj scenariusz B. Kolejnych nie potrzebujesz. Jeśli coś ma Cię zaskoczyć – i tak to zrobi. Oszczędzaj siły na gaszenie pożarów na bieżąco, zamiast zamartwiać się na zaś.

Drogi Rodzicu, tradycje, przyzwyczajenia i oczekiwania innych – nie są czymś obowiązkowym. Suchy makaron na wigilijnym stole? Jeśli dzięki temu dziecko będzie najedzone a Wy sami będziecie mogli skosztować czegoś w spokoju – śmiało, postaw półmisek suchego makaronu! Śpiewanie kolęd to największy zapalnik? Odpuśćcie. Bez tego Święta też się odbędą. Dresowe joggersy zamiast garniturku? Absolutnie obowiązkowo, jeśli sensoryka Twojego dziecka tego wymaga.

Kompromisy. Udogodnienia. Odpuszczanie. Bez zważania na innych!

I tutaj chciałabym się na chwilę zatrzymać. Byłam w miejscu, w którym zastanawiałam się, jak przekonać do tego odświętnego stroju. Bo okazje się jednak zdarzają. Długo próbowałam, kupowałam kolejne, szukałam, namawiałam. W końcu odpuściłam zupełnie. Mamy za sobą sporo już okazji w bawełnianych joggersach i t-shirtach. Gdy któregoś dnia usłyszałam, że mam kupić koszulkę z kołnierzykiem ale miękką, przebiegłam wszystkie sklepy w poszukiwaniu idealnej polo i dziś ją prasuję z poczuciem ogromnej ekscytacji i satysfakcji. Wiesz, ile lat to zajęło? Osiem.

Nic nie przychodzi od razu. Może nie przyjść wcale! To tylko ubrania, to tylko detale.

Nauczyłam się absolutnie nie przejmować tym, że czasem jestem w małej czarnej a moje dziecko w domowym dresie. Bo tylko ja wiem, jak niewiele brakowało, abyśmy tego dnia w ogóle z domu nie wyszli i ten dres to najlepsze, co mogło się wydarzyć. Kupuję wciąż te same ubrania, w tym samym sklepie, zmieniam tylko rozmiary. I jestem z tym OK. Nie interesuje mnie, że ktoś z boku mógłby stwierdzić: to dziecko nosi wciąż te same spodnie. Tylko ten ktoś nie wiedziałby, że takich spodni to mamy sześć par. 😉 Rodzicu, bądź odważny! Nie zwracaj uwagi na tych, którzy nie chodzą w Twoich butach, nie doświadczają Twojej codzienności i nie toczą takich walk, jakie toczysz Ty. 

Drogi Rodzicu, nie istnieje jeden właściwy świąteczny scenariusz. Nie istnieje „tak trzeba” albo „tak nie wypada”. Nikt nie zna Twojego dziecka, Waszej codzienności, Waszych potrzeb i możliwości tak dobrze, jak Wy sami. Nauczmy się w końcu, że każdy ma prawo do własnych, najlepszych dla siebie wyborów.

Życzę Wam – nie tylko w te Święta – wszystkiego, co jest dla Was potrzebne dziś i na co dzień. Ogromu cierpliwości, gdy po raz kolejny szukacie zaginionej kurtki albo staczacie poranne batalie o założenie jej. Ogromu miłości, która choć wymagająca – otula nas i nasze dzieci, pozwalając czerpać z tej codzienności maksimum. Życzę Wam mądrych i empatycznych pedagogów na swojej drodze, tylko trafnych diagnoz i wsparcia terapeutycznego, którego Wam potrzeba. Nie tylko dzieciom. Również Wam – rodzicom. I w końcu… życzę Wam, abyście znajdowali dla siebie choć odrobinę uwagi, czasu, czułości. Dopóki my mamy siłę – możemy upadać i wstawać, ucząc się wciąż czegoś nowego o sobie i o naszych dzieciach.

Życzę Wam ukojenia i zrozumienia. Dziś. W Święta. Zawsze. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.