Nie nagrywaj moich dzieci!

Ostatnio pisałam, że zbliżają się Święta. To obok inspiracji – również okres wzmożonych publikacji w social-media, podobnie jak wakacje. Zewsząd zalewają nas kadry ze świątecznych sesji rodzinnych, dzieci na kolanach Mikołaja, w ferworze zdzierania papierów z prezentów, wystrojone, ustawione w równym rządku dość często. W tym roku królują instagramowe #reels, pojawi się więc jeszcze bardziej zintensyfikowane nagrywanie dzieci w sytuacjach przeróżnych. 

Oczywiście, zdajecie sobie sprawę, że obok całkiem niewinnych, uroczych i rodzinnych świątecznych zdjęć czy filmów – pojawiać się będzie notoryczne przekraczanie granic prywatności, smaku i nierzadko… prawa?

Uderzające są sytuacje, które często można zaobserwować na Instagramie, TikToku, gdziekolwiek w Internecie. Urodzinki dziecka, sala pełna dzieci. I jeden rodzic nagrywający wszystko, wrzucający na bieżąco do sieci. Całą gromadkę czyichś dzieci. Wizerunki całej gromadki dzieci. Wizerunki dzieci, których rodziców nikt o zgodę nie zapytał. Wizerunki dzieci, o których nawet rodzic – powinien decydować z poszanowaniem ich granic i dobra.

Nagrywanie dzieci bez poszanowania ich godności – jest złe!

Ustalmy to sobie raz na zawsze: dziecko to człowiek. Każdy człowiek ma prawo do poszanowania jego godności. Każdy człowiek ma prawo do poszanowania jego wizerunku. Każdy człowiek ma prawo wyznaczać granice. I przy tych granicach – na krótki moment, zatrzymajmy się dzisiaj.

Niemowlę nie powie: mamo, przestań mnie nagrywać! I stąd właśnie – często możemy przeczytać na takim Instagramie posty #instamam, które skarżą się, że dzieci rosną i nie współpracują przy kolejnych zdjęciach czy filmikach. Zauważmy jednak najważniejszą tutaj kwestię: kilkuletnie dzieci komunikują już w sposób wystarczająco jasny, że nie chcą by robić im zdjęcie, by je nagrywać.

I tutaj powinno zostać powiedziane dość jasno: 

  • nie wyśmiewamy takich reakcji obronnych, 
  • nie nagrywamy wbrew woli dzieci,
  • nie przekonujemy do zmiany zdania, uciekając się do przekupowania czymkolwiek.

Przypominajka: wizerunek dziecka jest chroniony prawem. Wizerunek jest jednym z dóbr osobistych człowieka i każdemu z nas przysługuje prawo do ochrony wizerunku (Dz. U. z 2014, poz. 121). Tutaj w zasadzie nie trzeba nic więcej tłumaczyć, sprawa jest jasna. Gorzej z interpretacją, jeszcze gorzej z przełożeniem tego na życie codzienne. W świetle prawa dzieci nie dysponują pełną zdolnością do czynności prawnych. Co to oznacza? Nie mogą one same rozporządzać swoimi prawami, co z kolei powierzono ich rodzicom lub opiekunom prawnym, aż do momentu osiągnięcia przez podopiecznych pełnoletniości.

I teraz ciekawostka: biorąc pod uwagę wykonywanie władzy rodzicielskiej, zgoda jednego z rodziców na rozpowszechnianie wizerunku dziecka – jest wystarczająca. Na tym jednak nie koniec. Co w przypadku, gdy rodzice mają zupełnie inne podejście i np. jeden rodzic nie zgadza się na publikację tegoż wizerunku? Ten drugi musi to uszanować i zaprzestać podobnym działaniom. Z tego samego powodu – przedszkola czy szkoły, muszą mieć zgodę przynajmniej jednego z rodziców by móc publikować zdjęcia naszych dzieci.

Wielu prawników jest nawet zdania, że osoba widniejąca na zdjęciu – powinna zgodzić się na taką publikację. Jeśli tej zgody nie można uzyskać (bo mowa np. o niemowlęciu) – zdjęcia nie powinny być publikowane.

To bardzo niepopularne podejście. Zdecydowanie częściej możemy usłyszeć od rodziców, że czują się decyzyjni w tej kwestii. Na tyle by uznawać, że dziecko będzie samodzielnie decydować o sobie, będąc już bardziej świadome. Dlaczego mamy zostawiać dziecku internetowy ślad, nie wiedząc najważniejszego: czy ono będzie w ogóle chciało w tym internecie istnieć? I nie, nie przekonują mnie argumenty: teraz mamy taki świat, w Internecie trzeba istnieć. Owszem, firma musi istnieć w sieci. Osoba publiczna musi istnieć w sieci. Pierwszy ząb twojego dziecka w sieci już istnieć nie musi.

Jest na to społeczne przyzwolenie, nie ma jednak tutaj absolutnie żadnego przymusu.

Absolutnie żadnego.

Nagrywanie dzieci bez zgody ich rodziców – absolutnie nigdy!

I tutaj już wchodzimy w temat trudny, delikatny i… powszechny! Wyobraź sobie taką sytuację: wybierasz się na urodziny, Święta, jakąkolwiek inną okazję – do bliskich, wśród których będzie jakiś influncer/ka. Ktoś, kto dziennie wrzucą niemal maksymalną ilość Stories na Instagramie, wciąż tworzy rolki, tik-toki i wrzuca posty. Co gorsza: ktoś, kto reprezentuje typ twórcy, niekoniecznie szanującego prywatność innych. Ktoś, kto wychodzi z założenia, że może publikować wszystko, na co ma ochotę i nie ma w tym nic złego bo „takie mamy czasy”.

Jakieś dziecko zdmuchuje świeczki. Inne płacze, przebodźcowane. Później rozpakowywane są prezenty. Reakcje są różne. W tle jakieś dziecko ma buzię nakremowaną od tortu. Dziadkowie z zachwytem przyglądają się maluchom, nieświadomi tego, że są „na wizji”. Cieszysz się chwilą, jest radośnie, jest różnie. W domu bierzesz do ręki telefon a na Instagramie widzisz… wszystko. W tym siebie. W tym własne dzieci. W tym kadry, których nie przyszłoby ci nawet do głowy – by opublikować. 

Co teraz zrobisz?

Niestety, bardzo często odpowiedź brzmi: nic. Bo to rodzina. Bo będzie jej/jemu przykro. Bo nie wypada. Bo coś tam. Prawda jednak jest dość trudna i banalna zarazem: jeśli nie postawisz granic raz, będą przekraczane już zawsze. Jeśli nie powiesz wprost, że nagrywanie dzieci, ciebie, twoich bliskich – nie wchodzi w grę, skąd ktoś może o tym wiedzieć? Kolejna kwestia to konsekwencje takiego zaniedbania. Jeśli teraz zaniedbasz prawa swoich dzieci – co będzie później? Jeśli zależy ci na ochronie ich wizerunku, na dbałości o ich prywatność – dlaczego nie reagujesz?

Wiem, że może być trudno. Wiem, że możesz być w mniejszości. Wiem, że możesz spotkać się z niezrozumieniem. Doskonale to wszystko rozumiem. Wyznaczanie i – co ważniejsze! – pilnowanie granic, jest czymś zupełnie normalnym, potrzebnym i właściwym. To bardzo niepopularne podejście. W świecie, gdy dzieci są bywalcami Internetu od pierwszych chwil życia. W świecie, w którym rodzice zakładają swoim kilkuletnim pociechom instagramowe konta – by budować im społeczność „na zaś” (!).

Pamiętaj jednak, że bycie w mniejszości – nie oznacza, że jesteś w błędzie.

Określaj granice swoje i swoich bliskich. I pilnuj ich!

Nie chcesz by nagrywano twoje dzieci? Komunikuj to w sposób jasny i pilnuj tego. Nie chcesz by publikowano zdjęcia twoich dzieci? Komunikuj to w sposób jasny i pilnuj tego. To twoje prawo i obowiązek. Nie przejmuj się innymi. Nie czuj się pod presją. Nie reaguj na uszczypliwości. Działaj w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami.

To, na czym powinno ci zależeć – to dobro twoich dzieci.

Trzymam kciuki, powodzenia!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.