Pokój przedszkolaka: funkcjonalna prostota w wersji basic

Pokój dla przedszkolaka to coś, co wymaga dobrego pomysłu i wykonania. Dlaczego? Bo taki chociażby pięciolatek to już nie taki maluch a całkiem niedługo już przecież… uczeń! Wiem, że #instaświat przyzwyczaja nas do niekończących się inspiracji, zmian i metamorfoz wnętrz. Wiem, że aktualnie rynek jest przepełniony różnorodnością tak dużą, że trudno mówić o jakichkolwiek brakach. Gdzieś w tym wszystkim warto jednak szukać równowagi.

I własnych rozwiązań.

Przede wszystkim własnych rozwiązań.

Nie musimy dostosowywać się ani do trendów, ani do czyichś subiektywnych upodobań. Gdy w grę wchodzi pięcio- czy sześciolatek, duże znaczenie mają już upodobania malca. W tym wieku dziecko potrafi dość jasno określić, co się jemu podoba a co absolutnie nie. Powinniśmy wziąć to pod uwagę. Nie zapominaj jednak o tym, że sympatie dzieci w tym wieku równie szybko potrafią się zmieniać. Dzisiaj uwielbia bohaterów bajki X, za tydzień będzie to bajka Y. Osobiście nie widzę sensu w podporządkowywaniu całego pokoju konkretnym bohaterom. To zbyt ryzykowne posunięcie.

Detale? Owszem. Całość? Raczej uniwersalna.

Pokój przedszkolaka musi pełnić na co dzień kilka różnych ról. To miejsce wyciszającego odpoczynku. To pole do popisu dla najbardziej szalonych zabaw. To również punkt, w którym przebiegać będzie wszelka edukacja. To tyle w temacie skrajnej różnorodności zastosowań miejsca, jakim jest pokój przedszkolaka.

Potrzebujesz więc przemyślnej bazy.

Bazy.

Czyli… czego?

Dokładnie tego, co posłuży przez kilka ładnych lat a w międzyczasie może być uzupełniane zmiennymi detalami. Taka podstawa to przede wszystkim łóżko i dobry materac, biurko oraz system przechowywania książek, zabawek, ubrań. Tutaj musimy zadawać sobie już całkiem sporo pytań. Na szczęście odpowiedzi bywają naprawdę oczywiste. Nie zawsze ale można by rzec, że w większości. Łóżko i materac? Jak największe. Serio, serio. Nie ma sensu wymieniać ich co roku czy co dwa lata, wybierając za każdym razem o 10 cm dłuższe czy szersze. Wybierzmy od razu takie, które zwyczajnie długo posłuży. Podobnie biurko. Na tyle wygodne, praktyczne i duże, żeby chociaż te kilka początkowych lat szkoły podstawowej przetrwało. Krzesło obowiązkowo z regulacją wysokości. Dziecko przecież rośnie, wysokość krzesła musi być zmienna – by nadążać za tym wzrostem. W temacie mebli i przechowywania, odpowiedź jest nieco bardziej subiektywna. Należy przyjrzeć się przede wszystkim kilku istotnym kwestiom: jakiego rodzaju zabawki mamy w posiadaniu, ile miejsca w pokoju możemy przeznaczyć na przechowywanie, jaki rodzaj przechowywania się dotąd najlepiej sprawdzał a jaki absolutnie nie? 

Niezależnie od twoich odpowiedzi, mogę zdradzić tajemnicę (którą zna chyba każdy rodzic): naszym największym sprzymierzeńcem były, są i będą… schowki wszelkiego rodzaju.

Półki czy szuflady to rzecz oczywista. Obok nich niemniej ważną rolę odgrywają takie elementy służące do przechowywania, które równolegle pełnią również inne funkcje. Czy to dekoracyjne, czy to praktyczne, czy to do zabawy. Niezmiennie jednak pojemne i dyskretne.

U nas to pufy i skrzynie. Niezmiennie.

Pokój przedszkolaka to już taka bardziej dorosła wersja, gdy porównamy z typowym kącikiem niemowlaka. Nie zawsze znajdziemy tu miejsce na katalogowe pastele czy misie. Tutaj czasami trzeba pójść kroczek dalej i wybiec ileś lat do przodu. Wbrew pozorom – taki pięciolatek spośród jakiegoś tam zestawu opcji, może wybrać tą najmniej spodziewaną a najbardziej dorosłą właśnie. U nas taką historię niesie pufa z motywem… nowojorskim. Mały Człowiek i jego kolekcja puzzli oraz planszówek – stali się nie lada wyzwaniem dla uporządkowania tego kolorowego chaosu. Półki odpadały z prostych względów: trudno utrzymać na nich porządek a jeszcze trudniej wkładać i wyjmować wciąż kolejne kartoniki, gdy są niemal non stop w użytku. Posiadamy już skrzynię na zabawki, która służy już ileś lat. Jest jednak zapełniona innymi zabawkami.

Stanęło na zamykanej, pojemnej pufie. Szukałam więc, i szukałam. Znalazłam w Edinos, nie do końca przekonana co do wzoru – pokazałam samemu zainteresowanemu. Zdecydował się na nią niemal od razu, wyczekując kuriera z przesyłką. Naprawdę spora, pojemna, fajnej jakości, niebanalny design – dodaje charakteru totalnie stonowanemu wnętrzu pokoju. Kolorystyka wpasowała się w dominującą, czyli odcienie niebieskiego, szarego i pochodnych. Jest przy tym na tyle uniwersalna i nie typowo dziecięca, że odnajdywać się tutaj będzie jeszcze długo. Co najwyżej zmieniając zastosowanie w międzyczasie.

Przy okazji poszukiwań pufy, znalazłam również rozwiązanie problemu niezliczonych ilości artykułów papierniczych. Prace plastyczne, kolorowanki, wycinanki, kredki, pisaki, notesy i całe mnóstwo innych drobiazgów – wszystko to musiało w końcu znaleźć swoje konkretne miejsce. I znalazło! Z pomocą tutaj przyszedł mi wybór kontenerka. Po prostu. Tutaj uznałam, że nie ma co szukać innych możliwości. Kontenerek z szufladkami, każda dedykowana innemu rodzajowi akcesoriów. I tyle w temacie.

Kontenerek, dzięki swojej wysokości – może stać zarówno samodzielnie, jak i wsunięty pod biurko. To świetne rozwiązanie, zwłaszcza gdy mamy mały metraż. U nas aktualnie stoi niezależnie, w każdej chwili gotów zmienić miejsce. Co dalej? U nas sprawdza się ikeowska kombinacja Eket a na jej dolnych półkach pojemniki Samla, wypełnione wszelkimi drobnymi zabawkami. Do zestawu dokupiliśmy również szafkę Eket z drzwiczkami, na ubrania. I tak, w zupełności wystarcza. Wszyscy jesteśmy #teamszafakapsułowa 😉

 

Co jeszcze znalazło się w pokoju?

Łóżko i biurko – kolekcja Sophie Little Sky by Klupś

Pościel – Ikea

Krzesło – Ikea, model Leifarne

Dywan – Dywany Łuszczów, model Scandi

Miało być maksymalnie prosto, funkcjonalnie i pozostawiając pole do popisu wyobraźni. Poza kadrem znaleźć można zabawki o sporych gabarytach, stojące po prostu na podłodze, plakat na ścianie czy skrzynkę z ulubionymi zabawkami pośród nich. Pokój przedszkolaka ma być przede wszystkim miejscem, w którym dziecko czuje się swobodnie. W którym wszystko jest intuicyjne i na miarę jego potrzeb.

Nie musisz mieć instagramowych zasłon, jeśli u Was zdecydowanie bardziej sprawdzają się rolety. Nie musisz mieć dywanu ze skrzyżowaniami – tylko dlatego, że według miejskich legend, każdy chłopiec o takim marzy. Nie bądź jak każdy. Słuchaj waszych potrzeb i z tego słuchania rób pożytek. 

 

Tekst powstał we współpracy z

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *