Ułatwienia dostępu

Gdy każde dziecko może być sobą… | „Kraina neuroróżnorodności”

Książka „Kraina neuroróżnorodności” trzymana w rękach.

Dziś chcę opowiedzieć o książce „Kraina neuroróżnorodności. Bajki i ćwiczenia, które doceniają różnice i wzmacniają poczucie wspólnoty”, którą kupiłam z polecenia jednej z naszych terapeutek. Wiesz, czasem wystarczy jedno zdanie wypowiedziane przez dziecko, żeby dorosły nagle zobaczył świat trochę wyraźniej. Dlaczego on jest taki dziwny? – pyta dziecko na placu zabaw, w sklepie, w przedszkolnej szatni. Nie ma w tym złośliwości ani oceny. Jest szczera ciekawość i próba zrozumienia świata, który dopiero zaczyna się przed nim układać. I od tego zacznijmy.

My, dorośli, w takich momentach często milczymy przez chwilę dłużej, niż byśmy chcieli. Szukamy słów, które nie zawstydzą, nie uproszczą czyjegoś doświadczenia i nie zamkną nikogo w etykiecie. Bo przecież wiemy już coś, czego dzieci dopiero się uczą: że ludzie naprawdę różnią się między sobą. Różnią się tempem myślenia, sposobem reagowania na bodźce, wrażliwością na hałas i dotyk, potrzebą ruchu, ciszy, samotności albo intensywnego kontaktu z innymi.

To właśnie dlatego tak bardzo potrzebujemy mądrych opowieści dla dzieci. Takich, które nie tłumaczą świata z pozycji eksperta, lecz pozwalają go poczuć. Takich, które nie mówią dzieciom, że ktoś jest „inny”, tylko pokazują, że różnorodność jest czymś naturalnym – jak w przyrodzie, gdzie obok siebie rosną drzewa o różnych kształtach, wysokościach i tempie wzrostu.

Kiedy sięgnęłam po książkę „Kraina neuroróżnorodności. Bajki i ćwiczenia, które doceniają różnice i wzmacniają poczucie wspólnoty”, pomyślałam, że to właśnie jedna z takich książek. Takich, które pomagają dzieciom zrozumieć świat, a dorosłym przypominają coś bardzo ważnego: że każde dziecko próbuje w nim znaleźć swoje miejsce.

 

Świat, w którym różnice są czymś naturalnym…

„Kraina neuroróżnorodności” zaprasza czytelników do świata inspirowanego przyrodą i zwierzęcą społecznością. To przestrzeń, w której bohaterami są zwierzęta o bardzo różnych temperamentach, potrzebach i sposobach funkcjonowania. Jedno z nich jest niezwykle energiczne, działa szybciej niż inni i trudno mu usiedzieć w miejscu. Inne potrzebuje ciszy i czasu, żeby poczuć się bezpiecznie wśród nowych sytuacji. Jeszcze inne intensywniej odbiera bodźce z otoczenia i łatwo czuje się nimi przytłoczone.

Z pozoru są to po prostu bajkowe historie o zwierzętach. Ale pod powierzchnią kryją się doświadczenia bardzo dobrze znane wielu dzieciom i ich rodzicom. Opowieści stają się metaforą codzienności dzieci neuroatypowych – tych żyjących z ADHD, w spektrum autyzmu, z dysleksją czy nadwrażliwością sensoryczną.

Największą siłą tej książki jest jednak to, że nie próbuje ona definiować ani klasyfikować. Nie ma tu diagnoz ani etykiet. Autorki nie pokazują bohaterów jako „trudnych przypadków”, które należy naprawić albo dopasować do jednego modelu funkcjonowania. Zamiast tego widzimy społeczność, w której każde zwierzę ma swoje miejsce i swoją rolę.

To subtelna, ale bardzo ważna zmiana perspektywy. Różnice nie są tu problemem, który trzeba rozwiązać. Są elementem naturalnej różnorodności świata.

 

Znalazłam tutaj czułość wobec dziecięcego świata.

Czytając tę książkę, trudno nie zauważyć ogromnej uważności autorek wobec dziecięcych doświadczeń. Historie są napisane w sposób ciepły, obrazowy i pełen empatii. Nie upraszczają trudnych tematów, ale też nie obciążają nimi młodego czytelnika. Raczej zapraszają do przyglądania się emocjom bohaterów i do zastanawiania się nad tym, co dzieje się pod powierzchnią ich zachowań.

To podejście jest szczególnie ważne w świecie, w którym dzieci często słyszą szybkie oceny: że są za głośne, za ruchliwe, za wrażliwe, za nieśmiałe albo za trudne. Tymczasem za każdym z tych określeń kryje się jakaś historia, jakaś potrzeba i jakiś sposób przeżywania świata.

„Kraina neuroróżnorodności” pokazuje, że zanim ocenimy czyjeś zachowanie, warto spróbować je zrozumieć. Może za nadmiarem energii kryje się potrzeba ruchu. Może za wycofaniem stoi potrzeba ciszy i bezpieczeństwa. Może ktoś reaguje intensywniej na dźwięki, zapachy czy światło i dlatego potrzebuje więcej przestrzeni.

Dzięki takim historiom dzieci uczą się patrzeć na innych z większą empatią. Uczą się też rozumieć samych siebie. Choć jest to książka adresowana do dzieci, trudno oprzeć się wrażeniu, że równie dużo daje dorosłym czytelnikom. W wielu momentach czyta się ją jak delikatne przypomnienie o tym, jak różnorodne mogą być dziecięce potrzeby.

Historie zachęcają do zadania sobie prostego, ale bardzo ważnego pytania: co tak naprawdę stoi za zachowaniem dziecka? Czy zawsze jest to brak chęci współpracy, czy może raczej sygnał, że coś w otoczeniu jest dla niego zbyt trudne, zbyt głośne albo zbyt intensywne?

W tym sensie książka proponuje zmianę jednego z najczęściej zadawanych dzieciom pytań. Zamiast pytać: „dlaczego jesteś taki inny?”, zaczynamy pytać: „czego potrzebujesz, żeby było ci dobrze?”. To pozornie niewielka zmiana w słowach, ale ogromna w sposobie myślenia o dzieciach i ich różnorodności.

 

To opowieść, która staje się rozmową.

Dużą wartością książki są także komentarze i ćwiczenia, które pojawiają się po każdej historii. Przygotowane przez psychiatrkę dziecięcą Maja Krefft wskazówki pomagają dorosłym lepiej zrozumieć doświadczenia dzieci neuroatypowych i znaleźć język do rozmowy o różnicach. To właśnie w tym miejscu książka zyskuje dodatkowy wymiar. Bajki nie kończą się wraz z ostatnim zdaniem opowieści. Stają się punktem wyjścia do rozmowy o emocjach, potrzebach i relacjach. Pomagają zastanowić się nad tym, jak różne osoby mogą przeżywać tę samą sytuację i co sprawia, że czujemy się bezpiecznie wśród innych.

W książce pojawiają się również krótkie rymowanki i ćwiczenia, które pomagają dzieciom zapamiętać ważne treści i nazwać emocje. Dzięki temu lektura może być czymś więcej niż tylko wieczorną historią przed snem. Może stać się początkiem rozmowy – takiej, która zostaje z dzieckiem na dłużej.

 

Dlaczego ta książka jest dziś tak potrzebna?

Współczesne dzieci dorastają w świecie pełnym porównań. Od najmłodszych lat słyszą, że powinny być spokojniejsze, bardziej skupione, bardziej odważne albo bardziej towarzyskie. W takim świecie łatwo poczuć, że trzeba dopasować się do jednego wzorca. „Kraina neuroróżnorodności” przypomina, że nie istnieje jeden właściwy sposób przeżywania świata. Każdy z nas doświadcza go trochę inaczej – i właśnie ta różnorodność sprawia, że wspólnota może być bogatsza i bardziej empatyczna.

To książka, która pomaga dzieciom zobaczyć, że ich sposób bycia ma znaczenie. Że w grupie jest miejsce zarówno dla tych, którzy potrzebują dużo ruchu, jak i dla tych, którzy wolą spokojną obserwację. Dla tych, którzy mówią głośno i spontanicznie, i dla tych, którzy potrzebują czasu, by znaleźć właściwe słowa.

Może dlatego czyta się ją z taką czułością. Bo pod warstwą bajkowych historii kryje się bardzo proste, a jednocześnie niezwykle ważne przesłanie: wspólnota nie polega na tym, że wszyscy jesteśmy tacy sami.

Polega na tym, że potrafimy zrobić miejsce dla różnic – i zobaczyć w nich wartość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *