Garderoba kapsułowa szyta na miarę, czyli jak zacząć?

Tematem cyklu #kawaz30ubrań na Instagramie, który najpierw publikowałam przez pięć dni z rzędu (a teraz pojawiać się będzie już regularnie) – miała być droga od nadmiaru i bylejakości, do efektu: garderoba kapsułowa. Spisałam tam wszystkie dotychczas stosowane triki i wnioski, stricte subiektywne – niosące jednak wiele uniwersalnych elementów. To te ogólniki, które zastosować może niemal każdy, z różnym efektem dla siebie. 

Jak określić nadmiar ubrań i się go skutecznie pozbyć? Nie ma jednej sprawdzonej metody. A jak było u mnie? I kiedy to było? 3 lata temu. Tak, dokładnie. W obecnej chwili osiągnęłam stan ubrań, który mnie na co dzień totalnie zadowala. Od chwili, gdy zaczęłam nad tym pracować – minęły jednak trzy lata. Na start zaczęłam od bezwzględnego eliminowania. W gąszczu przypadkowych rzeczy, mieszających się w szafie – chciałam odnaleźć jakieś minimum, które w zupełności wystarczy. 

Co tydzień wyrzucałam określoną ilość rzeczy.

Ustal sobie na przykład: co poniedziałek wyrzucam z szafy trzy ubrania, których nie noszę z jakiegoś powodu. Za duże, za małe, za krótkie, nie w moim stylu, kupione impulsywnie, zniszczone, i tak dalej. I tak do skutku. Do momentu opróżnienia szafy z przytłaczającego nadmiaru. Bez litości, nie pomijając najmniejszego nawet schowka. Przez cały okres takiego oczyszczania – najlepiej nie kupować nic nowego. Omijać sklepy zarówno stacjonarne, jak i  te internetowe.

Na początku będzie łatwo. Bo w pierwszej kolejności polecą ubrania najgorszego sortu, których nie będzie żal. Z biegiem czasu będzie z pewnością coraz trudniej. Tutaj warto zadawać sobie konkretne pytania:

  • Czy dobrze w tym wyglądam?
  • Czy dobrze się w tym czuję?
  • Czy jest spora szansa, że niebawem będę tak się czuć?
  • Czy ta rzecz jest w stanie przynajmniej dobrym?
  • Czy jest dla mnie w jakiś sposób ważna?

Jeśli jednak większość odpowiedzi, brzmi NIE – wyrzucamy bez skrupułów. Garderoba kapsułowa nie przewiduje miejsca na takie zbędności. Na żadne zbędności.

A jak pozbywać się ubrań raz na zawsze?

Przede wszystkim: nie przekładajmy ich z miejsca na miejsce, tylko od razu bezwzględnie i definitywnie – usuwajmy. Te nienadające się do niczego – do śmieci, te którym można dać drugie życie – oddajemy, sprzedajemy. Nie odkładamy rzeczy na bliżej nieokreślone później. Bo schudniemy. Bo kiedyś, w końcu nadarzy się okazja by to pierwszy raz ubrać. Bo szkoda wyrzucić. Bo może się jakoś przyda. Jakoś. Kiedyś. Nie mianujmy też zbyt wielu rzeczy – od teraz jako ubrania tzw. podomowe. Nie potrzebujemy niezliczonej ilości takowych. Miejmy też na uwadze ich estetykę. Najprościej jest odkładać bezmyślnie wielkie sterty, mówiąc że przydadzą się do domu. Nie, nie, nie. Do domu wystarczy również absolutne minimum.

Bardzo często, robiąc przegląd garderoby, odkładamy niezliczone ilości ubrań – w założeniu, że będą “do domu”. Wszystko ładnie pięknie, jeśli naprawdę ich później w ten sposób używamy. Bo zazwyczaj jednak kończy się to tak, że tylko zmieniają miejsce i… leżą dalej. Ale w innym miejscu. Odkładajmy więc tylko te, które naprawdę będziemy w domu nosić. Co jeszcze? Na bieżąco róbmy przegląd tych domowych ubrań. Te do cna zniszczone, eliminujmy bez wyrzutów sumienia. W domu wygoda jest ważna, estetyka jednak niemniej. Dostosujmy swoją domową garderobę przede wszystkim do… własnych potrzeb. Przykład? Mam dwie pary bawełnianych joggersów, trzy koszulki i sweter. Wszystkie wcześniej miały rangę tych pozadomowych. Ta ilość w zupełności mi wystarcza, przy założeniu: codziennego noszenia w domu, na spacerach z wózkiem, i tak dalej, i dalej. Częstotliwość prania i tryb życia również pasują do tego zestawu.

Idźmy dalej. Ubrania domowe warto trzymać osobno, nie zmieszane z resztą. Wystarczy je oddzielić. Przykład? Swoje trzymam w szufladzie, podczas gdy wszystkie inne są na wieszakach lub półce ponad nimi. I najważniejsze: ubrania domowe mają służyć przede wszystkim dla naszego komfortu. Ale nie musimy przy tym, wyglądać w nich źle. Warto o tym naprawdę pamiętać.

A jak poznać, że dane ubranie powinno z nami zostać? Odpowiadamy sobie na szereg pytań. Twierdzące we wszystkich lub w większości, przypadków i możemy rozważyć zachowanie tej rzeczy:

  • Czy było ubrane choć raz w ostatnim roku?
  • Czy rozmiar jest odpowiedni?
  • Czy tuszuje niedoskonałości albo chociaż ich nie podkreśla?
  • Czy jest w dobrym stanie?
  • Czy lubię to nosić?
  • Czy czuję się w tym komfortowo?
  • Czy pasuje do mnie?
  • Czy pasuje do przynajmniej jednej rzeczy z mojej szafy?
  • Czy nie będę się wstydzić, widząc na zdjęciu za dziesięć lat – siebie w tym?

Musimy lubić swoje ubrania. Szkoda czasu i energii na noszenie niewygodnych, niedopasowanych, brzydkich i niechcianych. Nasze odczucia są szalenie ważne! Garderoba kapsułowa to również przyjemność z noszenia.

Jak kupować ubrania?

Jeśli już zakupy mają miejsce – najlepiej robić to oczywiście w sposób przemyślany. Najlepiej wcześniej określić sobie listę rzeczy, których zakup bierzemy pod uwagę w dłuższej perspektywie. Jeśli trafi się nam coś z listy i spełnia wszystkie warunki, które sobie wcześniej określiliśmy – kupmy. Zwracajmy jednak uwagę na jakość i jej stosunek do ceny. To naprawdę istotna sprawa. Czasami wydaje nam się, że coś jest tanie. Później spoglądamy w metkę i skład jasno nam mówi, że to tanie nie było. Co najwyżej kiepskiej jakości. I co za tym idzie – w cenie do niej adekwatnej. Kiedy możemy kupić z czystym sumieniem?

  • Jest to nam naprawdę potrzebne.
  • Jakość jest przynajmniej zadowalająca.
  • Dobrze w tym wyglądamy.
  • Dobrze się w tym czujemy.
  • Przynajmniej dwie posiadane już  ubrania – do tego pasują.

Przy pomyśle kupna czegoś nowego, zawsze zadajemy sobie pytanie: kiedy to włożę? I nie chodzi o odpowiedź typu “przy jakiejś okazji”. Jeśli umiemy określić konkretnie, w stylu “w najbliższy czwartek” i widzimy całą swoją stylizację oczyma wyobraźni, jest spora szansa że naprawdę będziemy to nosić. Garderoba kapsułowa to przede wszystkim możliwość zestawiania wciąż tych samych rzeczy – ze sobą, w różny sposób, na różne okazje.

#30ubrań w pigułce

Rozpoczynając cykl #30ubrań, w zasadzie nie miałam planu robić z tego jakiegoś tam regularnego cyklu czy przedsięwzięcia. Seria postów #kawaz30ubrań pokazała, że jakieś zainteresowanie jest i że warto będzie go kontynuować. Tutaj uporządkowałam wszelkie teksty o tej tematyce i włożyłam w kategorię #30ubrań | capsule wardrobe, która ma docelowo stać się zbiorem. Nie tyle samych inspiracji, co prostych przekazów i trików, przełożonych na bardzo konkretne przykłady. Takie, z których każdy coś wyciśnie dla siebie. Bo są mocno uniwersalne i można w nich znaleźć przepis na swoją szafę.

Na ten moment, oprócz kategorii tekstów tutaj i konta na Instagramie – postanowiłam stworzyć małą społeczność na Facebooku. Ilość wiadomości i udostępnień na Instagramie, skutecznie mnie do tego zachęciła. W ten oto sposób powstała grupa: 

#30ubrań | Kupię | Sprzedam | Inspiracje | Porady

Oprócz samych trików, inspiracji i wymiany doświadczeń, będzie można w niej również znaleźć dom dla swoich zbędnych ubrań. I na odwrót – nabyć od innych te, których nasza garderoba kapsułowa jeszcze nie posiada. 

Zapraszam serdecznie!

 

Zdjęcia: Lady Amarena Photography

Napisane teksty 193

One thought on “Garderoba kapsułowa szyta na miarę, czyli jak zacząć?

  1. Trafiłam tutaj dzięki #30ubran właśnie i też jestem mamą więc mocno się utożsamiam. Jesteś jedyną insta kobietą która obserwuję i umie edukować w sposób tak wdzięczny. Nie wciskasz na siłę też nie zanudzasz dziennikiem swojego życia. Nie ma tu miejsca na banały. Fajnie tu u ciebie oby udało mi się wytrwać w czyszczeniu szafy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj też

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: