W capsule wardrobe chodzi o to by być… wybrednym

W życiu nie chodzi o bylejakość. W życiu chodzi o to wszystko, co najlepsze dla nas samych. Na miarę naszych możliwości, w zgodzie z naszymi potrzebami ale niezmiennie… najlepiej jak tylko się da. Gdzieś po drodze nauczono nas, że więcej znaczy lepiej. Że trzeba dużo, mocno, intensywnie. Że trzeba wiele. I to “wiele” gromadziliśmy. Zachłyśnięci różnorodnością wyboru, możliwościami. A życie to nie wyścig. Ani po największą ilość, ani po największą wartość materialną, ani po nic równie przyziemnego, banalnego, płytkiego z lekka. Z capsule wardrobe jest podobnie. Nie chodzi o bylejakość. Nie chodzi również o wyścig. 

Chodzi o to, żeby naprawdę skrupulatnie szukać. Zadawać sobie szczegółowe, niekiedy trudne pytania. Odnajdować odpowiedzi, zgodne z nami samymi. Oczywiste jak mało co. Bo tak naprawdę te odpowiedzi są w nas, trzeba tylko je wyłuskać z ogromu naszych doświadczeń, emocji, inspiracji. One zawsze w nas były, ewoluowały, dojrzewały ale… były tuż obok. Kiedy tylko zaczniemy poszukiwanie odpowiedzi i swojego własnego sposobu, swojej własnej drogi – one się ujawnią. Jak starzy dobrzy znajomi, czujni i troskliwi. 

Capsule wardrobe to luksus wyboru.

Wspomniałam wcześniej, że to nie jest absolutnie żaden wyścig. I owszem – nie jest. I nigdy nie będzie. Stworzenie garderoby kapsułkowej, skrojonej na naszą miarę to najnormalniej w świecie… żmudny proces. Nie budzimy się któregoś dnia z garderobą wypełnioną po brzegi idealnie dobranymi ubraniami, spójnymi ze sobą, spójnymi z nami, którym nie można absolutnie nic zarzucić. To tak nie wygląda. Zazwyczaj nigdy. Najczęściej jest tak, że najpierw musimy odkopać się z wielu wcześniejszych niewłaściwych wyborów, przestać je powielać, poszukać swojego stylu i swojego sposobu – by finalnie dążyć do upragnionego efektu. I to też nie od razu!

Oczywiście może być tak, że dysponujemy przestrzenią na nową garderobę oraz środkami na wielkie zakupy, totalnie od podstaw – na detalach kończąc. Wówczas nie ma problemu – taka nagła i kompleksowa metamorfoza jest możliwa. Pomijając już zupełnie kwestie techniczne i finansowe, często potrzebujemy czasu by dojść do właściwych wniosków i podjąć właściwe decyzje. Stopniowy charakter tych zmian niesie więc często moc terapeutyczną. Zmiana myślenia a co za tym idzie, zmiana działania – między innymi dlatego są najczęściej długoterminowym procesem.

Prostotę można naśladować, ale nie można jej skopiować. | Coco Chanel

Nic dodać, nic ująć. Każdy ma swój własny, indywidualny styl. Posiadający charakterystyczne, powtarzalne (również u innych) cechy ale nadal mocno osobisty. Bo wiecie – jedna sukienka może mieć tyle odsłon, ile kobiet ją noszących. Ktoś założy do niej szpilki, ktoś inny sweter i botki, jeszcze ktoś inny zestawi ją z niebanalną fryzurą i biżuterią. Dla kogoś może stać się ona integralną częścią wizerunku, dla kogoś innego – stylizacją stricte okazyjną. Przykłady można mnożyć, każdy jednak chyba rozumie ogólny sens, prawda?

Kreując swój styl, musimy wybrzydzać. Nie możemy przystawać na coś, co podoba się komuś a nie nam. Nie możemy wpasowywać się w trendy, jeśli ich nie czujemy. Nie powinniśmy nosić tej sukienki, jeśli rękawy nas wkurzają. Nie powinniśmy kupować ołówkowej spódnicy, jeśli czujemy się w tym kroju niekomfortowo. Nie zostawiajmy tych spodni, jeśli ładnie leżą ale nie lubimy tego koloru. I tak dalej, i dalej.

Aktualnie mamy ogrom możliwości.

Możemy zamawiać online, mamy określony czas na zwrot albo wymianę. Przymierzyć w domu, popróbować różne stylizacje, swobodnie i na spokojnie podjąć decyzję. W domowym zaciszu jest o wiele łatwiej o obiektywne spojrzenie, niż w sklepowej przymierzalni. Nie mamy presji czasu, w znanym już środowisku – łatwiej też o sprzyjające samopoczucie. W domu najlepiej. Między innymi dlatego sprzedaż wysyłkowa ma się tak dobrze w dzisiejszych czasach. Kolejny powód? Wygoda. Nie musimy wychodzić z domu, wystarczy kilka kliknięć i mamy zakupy dostarczone pod same drzwi. Mamy więc prawo w tych sprzyjających warunkach, dokonywać właściwych wyborów. Do skutku.

Kiedyś osobiście nie przepadałam za opcją zwrotów czy wymian. Jakoś tak źle mi się kojarzyło, dlatego kupowałam tylko swoje stuprocentowe wybory. Teraz nie mam z tym najmniejszego problemu. Kupuję coś, co mogę nazwać jakimś tam pewnikiem – nawet jeśli budzi jakieś niewielkie wątpliwości. Po wnikliwej analizie w domu, decyduję o dalszym losie tej rzeczy. Zostawiam sobie i noszę, próbuję, nawiązuję nic porozumienia. Albo wręcz przeciwnie – bez zastanowienia odsyłam z powrotem, ewentualnie dokonuję wymiany koloru lub rozmiaru. Chociażby takie zamówienie kuriera UPS to banalna sprawa, nawet na takim odludziu, jak nasze. Tutaj akurat mocno polecam serwis Furgonetka.pl i ich ofertę. Przekonuje mnie możliwość ogarnięcia wszystkiego online i odbiór paczki spod drzwi. Dwa kluczowe argumenty przy moim trybie życia. Dzięki temu z głowy mam wszelkie zwroty, wymiany czy cykliczne wyprzedaże swoich zbędnych ubrań.

Zdarza się, że coś zostawimy i nosimy, nosimy, nosimy – aż ostatecznie dociera do nas, że to nie było i niezmiennie nie jest TO. Co wtedy? O tym pisałam już w tekście o drodze do idealnej garderoby. Teraz tylko przypomnę najważniejsze pytania, które trzeba sobie w takiej sytuacji zadać:

  • Czy dobrze w tym wyglądam?
  • Czy dobrze się w tym czuję?
  • Czy jest spora szansa, że niebawem będę tak się czuć?
  • Czy ta rzecz jest w stanie przynajmniej dobrym?
  • Czy jest dla mnie w jakiś sposób ważna?

Jeśli jednak większość odpowiedzi, brzmi NIE – wyrzucamy bez skrupułów. Garderoba kapsułowa nie przewiduje miejsca na takie zbędności. Na żadne zbędności. Przede wszystkim: nie przekładajmy ich z miejsca na miejsce, tylko od razu bezwzględnie i definitywnie – usuwajmy. Te nienadające się do niczego – do śmieci, te którym można dać drugie życie – oddajemy, sprzedajemy. Nie odkładamy rzeczy na bliżej nieokreślone później. Bo schudniemy. Bo kiedyś, w końcu nadarzy się okazja by to pierwszy raz ubrać. Bo szkoda wyrzucić. Bo może się jakoś przyda. Jakoś. Kiedyś. Nie mianujmy też zbyt wielu rzeczy – od teraz jako ubrania tzw. podomowe. Nie potrzebujemy niezliczonej ilości takowych. Miejmy też na uwadze ich estetykę. Najprościej jest odkładać bezmyślnie wielkie sterty, mówiąc że przydadzą się do domu. Nie, nie, nie. Do domu wystarczy również absolutne minimum.

A co robić ze zbędnymi ubraniami? Chociażby znaleźć im nowy dom! Chociażby w naszej grupie: #30ubrań | Kupię | Sprzedam | Inspiracje | Porady Zapraszam serdecznie! Mam nadzieję, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Bo o to w tym wszystkim chodzi, o znalezienie swojego własnego sposobu na… swój styl. Niepowtarzalny, na miarę swoich potrzeb, w swoim tempie.

Capsule wardrobe i garderoba idealna – to umiejętność selekcji, doboru i wybrzydzania. Konstruktywnej krytyki, doskonałej intuicji i wsłuchania się w siebie.

 

Zdjęcia: Lady Amarena Photography
Napisane teksty 193

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj też

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: