Stół kuchenny – jak wybrać?

Będąc wedding plannerem, niemal przy każdej parze, każdej historii i każdym ślubie – muszę zadawać pewne pytania. Od tych pytań zazwyczaj zależy cała stylistyka przyjęcia. Odpowiedź na jedno pytanie może zupełnie odmienić miejsce wesela. Może rozwiązać wiele organizacyjnych problemów. Lub je dopiero stworzyć. Okrągłe czy prostokątne? Pytanie oczywiście o stoły. Piękne bywa również połączenie obu rodzajów. Tyle w temacie ślubów. A w domu? No właśnie. Wydawałoby się, że tutaj jest miejsce na inne pytania. A przecież stół kuchenny to sprawa niemniej ważna, w toku urządzania domu – jedna z najważniejszych!

To jak? Okrągły czy prostokątny? Upodobania to jedno. Spójność z wystrojem domu – to drugie. Funkcjonalność i dopasowanie do naszych potrzeb – to trzecie. I najważniejsze. Bo najdokładniej nawet dobrany stół kuchenny, najpiękniejszy, najbardziej trendy i designerski, nie wniesie za wiele w nasze życie – jeśli nie będzie odpowiadał na nasze codzienne potrzeby. Koniec kropka. 

Wesele? Uwielbiam obie opcje. W domu? Okrągły, poproszę!

I tutaj paradoks: nigdy w domu okrągłego stołu nie miałam. Aktualnie jestem na etapie planowania wnętrz, mających służyć długie lata i… jestem zdecydowana na okrągły. Absolutnie i bezdyskusyjnie. Okrągły rozkładany. Zdecydowanie. Czwórka ludzi na co dzień musi przy nim funkcjonować, od święta – zdarza się, że i kilkanaście. Dwa metry stołu to więc takie minimum, jakie musimy mieć do dyspozycji w sporadycznych przypadkach. Na co dzień? Już niekoniecznie. W końcu mowa o czterech ledwie osobach.

Gdzie szukać inspiracji i pomysłów? W zasadzie: wszędzie. Osobiście od długiego już czasu zapisywałam na Instagramie posty wnętrzarskie, które mnie urzekały. Między innymi dzięki takim inspiracjom możemy znaleźć rozwiązania i pomysły, które nam samym by do głowy raczej nie przyszły. To niekiedy pomaga rozwiać wątpliwości, które nas gnębią. W teorii można również przedreptać tysiące kroków (kroki to zdrowie, każda dedykowana mobilna aplikacja nam to przeliczy) i obejrzeć setki propozycji stylizacji wnętrz, w różnych sklepach. W praktyce można odbyć równie dużo spacerów, wirtualnych. Uwielbiam przeglądać – znany chyba każdemu – homebook.pl i szukać również tam gotowych pomysłów. Co dla mnie istotne? Obok jakiejś inspiracji, mam możliwość od razu zamówienia konkretnych produktów z niej. Wszystko podane na tacy. I nie ma tej frustracji, że coś zobaczyłam, coś sobie wymarzyłam i nie mogę tego realnie nigdzie znaleźć.

Obecnie powszechnym i lubianym rozwiązaniem jest kuchnia otwarta na salon. W jakimś stopniu jest to ciekawe, ma swoje plusy. Na dłuższą metę jednak zdecydowanie bardziej optuję za niezależną kuchnią. Wymarzony projekt? Już jest. Niewielka, funkcjonalna, z wymarzoną zabudową i oknami, zaraz obok niewielki schowek-spiżarnia. Pokój dzienny z kolei ma spełniać również funkcję jadalni. Tutaj projekt jest również dość jasny: stół kuchenny akurat miałby stanąć w miejscu najbardziej przestronnym, w niedalekiej odległości witryna ze szkłem i książkami. 

Stół na co dzień w wersji okrągłej, nierozłożony, dookoła niego krzesła w dwóch kolorach: szare i czarne. Obok wielkie okna i zasłony, z tyłu witryna. Tyle w temacie bazy. Do tego z pewnością coś na ścianach, obrazy i zdjęcia, które mamy od lat i uwielbiamy. Wazon na świeże kwiaty. Wyobraźnia podpowiada mi dywan pod stołem, rozsądek każe poczekać aż dzieci podrosną. Temat dywanu więc odsuńmy na bok. Zdecydowanym ruchem.

zdjęcia: homebook.pl

Co znalazłam inspiracjach – zebrałam w całość. To ledwie baza, do tego dojdzie przecież podłoga, ściany, dodatki. Białe meble są na tyle uniwersalne, że z biegiem czasu krzesła można wymienić na zupełnie inne, ściany odmienić a podłogę przykryć dywanem i… najprawdopodobniej te meble nadal będą pasować do tegoż wnętrza. Tak naprawdę, znając swój ulubiony styl i upodobania – warto postawić na meble spójne i uniwersalne zarazem. Takie, które wpasują się w nawet najśmielsze eksperymenty z dodatkami. Takie, które wciąż będą spełniać swoje funkcje. Takie, których towarzystwo będzie sprawiać nam przyjemność. Takie, które nie będą godzić w nasze poczucie estetyki. Takie wiecie – absolutnie na naszą miarę.

Dlaczego stół kuchenny w domu warto mieć?

Rodzina, która jada razem – trzyma się razem. To takie hasło, które dawno temu gdzieś zasłyszałam i czasami do niego wracam. Bo to naprawdę ważne: jeść posiłki z bliskimi. Razem, przy stole, nie rozproszenia po kątach. Nie przed telewizorem. Nie byle jak. Obok siebie, ramię w ramię, talerz przy talerzu. Do tego – rzecz jasna! – potrzebujemy stół. Żeby siadać przy nim, rozmawiać, zjeść, spędzać wspólny czas.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo jeść każde śniadanie, obiad i kolację, razem. Ja to wiem, Ty to wiesz i każdy to wie. To są pojedyncze niemal przypadki, w którym codziennie cała rodzina siada do każdego posiłku wspólnie. Decyduje o tym wiele czynników. Szkoła, przedszkole, praca, obowiązki. Dla przykładu: przedszkolaki jedzą obiad w placówce, rodzice w pracy, wspólna pozostaje kolacja i weekendy. I dobrze. Naprawdę dobrze jest! Bo nie o ilość chodzi a o jakość. Tak jak w wielu innych kwestiach. 

Gdy już jesteśmy wszyscy w domu, przy okazji posiłku – porzućmy wszystko inne na ten moment, usiądźmy i zwyczajnie zjedzmy. Przygotujmy jedzenie razem, posprzątajmy po nim razem. Albo podzielmy się obowiązkami.

Przy stole jemy z rodziną. Przy stole randkujemy z partnerem, z partnerką. Przy stole podejmujemy wiele trudnych niekiedy, decyzji. Przy stole bardzo często pracujemy, uczymy się, snujemy plany i marzenia. Przy stole prowadzone są często trudne rozmowy, edukujemy, tłumaczymy, wychowujemy. Tak naprawdę, jeśli się temu bliżej przyjrzeć – może się okazać, że wokół stołu toczy się życie całej rodziny. Od najmłodszych do najstarszych. Również przy stole najczęściej gościmy bliskich. Zapraszamy ich do wspólnego posiłku, świętowania. Również przy stole najczęściej kończymy i zaczynamy dzień. Czego my tutaj nie robimy!

W niektórych domach stoły są puste.

Bo dzieci już dorosły, wyfrunęły z gniazda a rodzice, którzy zostali – nie potrzebują wiele miejsca. Stół zapełnia się, gdy przybywa gości. Bo mieszkają tam ludzie samotni i ten stół nie zapełnia się nigdy. Bo przy tym stole nikt nie siada, każdy zbyt zajęty sobą by wyciągnąć rękę do bliskich. Z różnych powodów stoły są puste. I te większe, i te mniejsze. I te z Ikei za stówkę, i te za kilka tysięcy. Niezależnie od doboru stołu, ważni są przede wszystkim ludzie dookoła niego. Zadajmy sobie jedno ważne pytanie: czemu ten stół ma służyć? Czego świadkiem ma bywać? Jaki ciężar ma unosić każdego dnia? Dotąd wybierałam stoły czysto praktycznie. Teraz pozwoliłam sobie na dokładne przemyślenie tego tematu, zadanie istotnych pytań, gruntowny research, porównanie i zainspirowanie się. I jestem pewna swojego wyboru.

W końcu wybierzmy go z sercem. Usiądźmy przy nim w sklepie. Do skutku dostawiajmy różne krzesła, szukajmy idealnych połączeń. Szukajmy tego przekonania, że to TO. Zwłaszcza, gdy wybór ma być długoterminowy, gdy nie jest na krótką chwilę. Przyłóżmy się do niego, w końcu wokół tego wyboru – za chwilę zacznie toczyć się nasza codzienność.

 

zdjęcia: Lady Amarena Photography

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Napisane teksty 193

2 thoughts on “Stół kuchenny – jak wybrać?

  1. Pokażesz już gotową inspirację jak będziesz mieć? Wówczas to będzie stół tylko do posiłków czy również pracy i nauki? Jak duży metraż? Pytam bo wydaje mi się że na okrągły stół trzeba mieć dużo miejsca strasznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj też

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: