Koronawesela | Branża ślubna walczy z fake newsami

Gdybym tak miała włączać telewizję codziennie i równie codziennie – przeglądać te najbardziej klikalne portale (pozornie) informacyjne, mogłabym się niechcący dowiedzieć o pojęciu koronawesela. Jestem specjalistą branży ślubnej. Czuję się na tyle kompetentna, żeby wypowiadać się na szeroko pojęte tematy okołoślubne. Wybacz mi jednak – ale tego pojęcia nie mam w swoim słowniku. Koronawesela nie istnieją. Tak samo, jak nie istnieje pociąg do Hogwartu. Koniec kropka. 

Koronawesela to miejska legenda.

Jakich zresztą wiele. O fake newsach już pisałam: Epidemia weselnych fake newsów. Odsyłam również do tekstu Czy wesela są tak niebezpieczne, jak się mówi? – w nim pisałam szerzej o sytuacji weselnej w ostatnim czasie. Wróćmy jednak do tematu. Koronawesela. Gdy pierwszy raz zetknęłam się z tym słowem – skojarzyło mi się mocno negatywnie. Kojarzysz ospa party, mocno piętnowane w swoim czasie? Dokładnie to przyszło mi niemal do głowy. Czyli że co? Że osoby zakażone koronawirusem, spotykają się na wspólnej biesiadze by zarażać dalej? I to są koronawesela? Absurd. Nic z tych rzeczy. Nic podobnego. Ale jedno musisz wiedzieć – masz tak myśleć, masz mieć podobnie negatywne skojarzenia, masz odczuwać niepokój po kolejnym weselnym fake newsie.  

O to właśnie chodzi.

Nie chcesz iść na wesele – nie idź. Ale nie biegaj po forach, grupach i social-media, powielając kolejne fake newsy i miejskie legendy, strasząc innych ludzi, zwłaszcza przyszłych nowożeńców. Nie chcesz iść na wesele – nie idź. Po prostu odmów przybycia, bez zbędnych komentarzy i (znów!) straszenia. Pary Młode w dzisiejszej sytuacji nie potrzebują dodatkowego stresu, jakim są czarne scenariusze przywoływane przez niedoszłych gości. Branża ślubna również nie potrzebuje tych scenariuszy. 

Tak, ja wiem. Te fake newsy skądś się biorą. Za każdym z nich stoi jakiś autor lub grupa autorów. Nie jestem dziennikarzem z zawodu, ani nawet z zajęcia. Jestem (zaledwie) copywriterem ślubnym. Jestem blogerką. Odpowiedzialność społeczna influencerów i dziennikarzy to coś, co leży również w moim interesie. I w twoim. I każdego. Nie wyobrażam sobie opublikować artykułu bez wcześniejszego researchu. I nieważne, czy piszę o czymś bardzo ważnym społecznie, czy recenzję dzbanka filtrującego wodę. W Internecie nic nie ginie. W Internecie bardzo łatwo o niewyobrażalnie wielki zasięg. Powinniśmy być odpowiedzialni za każde słowo do niego wpisywane.

Zrobiłam to.

I przeczytałam większość artykułów o niebezpieczeństwie wesel. Ba! Nawet notatki robiłam, zapisując sobie te konkretne wesela i konkretne przypadki. Lubisz statystykę? Ja nie bardzo. Statystycznie jednak biorąc moje poszukiwania i notatki – w ponad 70% przeczytanych artykułów, mowa była wciąż o tych samych przypadkach. Te same przypadki ubierane były w inne clickbaitowe tytuły (koronawesela!), otoczone innymi (niezmiennie jednak mocno emocjonalnymi) epitetami. Te same przypadki były opisywane w sposób tak pokręcony, że wyglądać miały na najświeższe, niemal z ostatniej chwili. Wciąż odgrzewany kotlet, jeden i ten sam. Ileż razy można smażyć w tym samym tłuszczu, no ile?!

Żeby była jasność: w tym tekście nie chodzi o epidemię, nie chodzi o przypadki zakażeń, nie chodzi o decyzje Par Młodych.

Ubolewam nad ciężarem nierzetelności znakomitej większości dziennikarzy, który to ciężar wszyscy musimy teraz dźwigać. Pary Młode, branża ślubna, bliscy i goście, wszyscy jakkolwiek związani z tematem a nawet niekoniecznie. Ubolewam nad tym, że w czasach niczym nie ograniczanej wiedzy i dostępu do informacji – ktoś, kto bierze pieniądze za sklejanie iluś tam zdań, nie jest w stanie poświęcić chwili na porządne sprawdzenie danych. Ubolewam nad tym, jak z premedytacją wprowadza się odbiorcę w błąd, powołując się na najprostsze reakcje, grając na emocjach i zwyczajnym strachu.

Część ludzi uważa, że skoro chodzi normalnie do pracy, na zakupy, do szkoły czy gdziekolwiek indziej – może również iść na wesele. Wystarczy zachowywać się w sposób odpowiedzialny i uważny. I ja się z tym poniekąd zgadzam. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszelkie wytyczne i rekomendacje, jeśli będziemy ostrożni w swoim zachowaniu i będziemy absolutnie pewni swojej decyzji – możemy na takie wyjście się zdecydować. Poczucie bezpieczeństwa jest aspektem na tyle subiektywnym, że nie możemy decydować za kogoś. Powstrzymajmy się więc przed jakimikolwiek ocenami, nie znając ich przyczyn. Inna grupa ludzi uważa, że wesela są absolutnie niebezpieczne i za nic w świecie – nie pójdą na taką imprezę. I tutaj też powinniśmy szanować takie zdanie. Szacunek to podstawa. Absolutnie zawsze.

Daleko mi do siania paniki, jeszcze dalej do ignorowania zasad.

Nie powiem ci teraz nic, co wmawia ci się z każdej możliwej strony. Nie powiem: odwołuj. Nie powiem też, że masz robić wszystko zgodnie z planem. Jestem wedding plannerem, moim zadaniem jest podsuwać rozwiązania, znajdować alternatywy, przede wszystkim jednak słuchać swoich podopiecznych. I słucham, szanując każdy wybór bez wyjątku. Twoja ostateczna decyzja to tylko i wyłącznie suma wszystkich twoich subiektywnych przemyśleń. W dniu ślubu najważniejsi jesteście Wy. Cała otoczka jest ważna (jakie to niepopularne stwierdzenie, prawda?) – w końcu z czułością i starannością ją tworzyliście, od nieśmiałych planów po finisz przygotowań. Wasi goście są ważni – w końcu dokładnie ich dobieraliście, chcąc z nimi współcelebrować święto waszej miłości.

Jeśli czujesz, że obok przysięgi i pierwszego kroku na małżeńskiej ścieżce – chcesz tego dnia wybawić się po wsze czasy z bliskimi. Jeśli czujesz, że ceremonia jest najważniejsza a imprezę można przełożyć lub z niej zrezygnować. Jeśli goście ci masowo odmawiają a ty nadal chcesz tego wesela. Jeśli goście ci odmawiają w granicach rozsądku ale to ty chcesz im odmówić i odwołać uroczystość. Nieważne jakie “jeśli” cię dotyczy – pamiętaj o czymś absolutnie najważniejszym. Zdradzę ci to w tajemnicy: nieważne, co zrobisz – zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony. Najważniejsze byście wy byli szczęśliwi. Reszta musi się dostosować.

Zanim cokolwiek napiszesz lub powiesz – zastanów się kilka razy.

Czy to informacja potwierdzona? Czy jest prawdziwa? Czy nie powoduje zbędnego zamętu, nie wnosząc przy tym żadnej wartości merytorycznej? Zanim cokolwiek, co przeczytasz weźmiesz za fakt – zastanów się kilka razy. Czy pochodzi ze sprawdzonego, oficjalnego źródła? I wiesz, teraz odnoszę się do tematu wesel. Dotyczy to jednak wszystkiego bez wyjątku. Selekcjonujmy docierające do nas informacje. Absolutnie zawsze, absolutnie bez wyjątku. Absolutnie dla siebie.

Znaleźliśmy się w takiej sytuacji, w której musimy sobie podać ręce (zdezynfekowane!) i iść ramię w ramię, we wspólnej sprawie. Nie chodzi tutaj o wesele w najbliższą sobotę czy za dwa tygodnie. Chodzi tutaj o cały sezon, o tysiące Par Młodych, tysiące małżeńskich przysiąg i tysiące, jeśli nie miliony wspomnień. Nie chodzi o to, co wolno a czego nie wolno. Nie chodzi nawet o to, jakie odczucia mamy w tej kwestii. Chodzi o to, żebyśmy mieli wszyscy możliwości i mogli z nich korzystać. 

Jesteś przyszłą żoną lub mężem? Rób swoje, jeśli decydujesz się zorganizować ślub i wesele właśnie teraz. Nie szukaj przypadków zakażeń na weselach, nie wchodź na fora, gdzie można znaleźć gorące dyskusje… o niczym tak naprawdę. Emocje są tutaj zbędne, zwłaszcza tak negatywne. Obserwuj sytuację ale nie popadaj w paranoję.

Jesteś z branży ślubnej? Rób swoje, mając na uwadze przede wszystkim dobro swoich klientów i swoje. Nie szukaj przypadków zakażeń na weselach, nie wchodź na fora, gdzie można znaleźć gorące dyskusje… o niczym tak naprawdę. Emocje są tutaj zbędne, zwłaszcza tak negatywne. Obserwuj sytuację ale nie popadaj w paranoję.

I na koniec: najważniejsze.

Dzisiaj mówię o weselach, dotyczy to jednak absolutnie wszystkiego: fake newsy trzeba potępiać. Zgłaszać takie posty w social-media, absolutnie nie wchodzić w clickbaitowe tytuły (mamy im statystyki podkręcać?!), reagować w sposób rozsądny i spokojny, emocje są tutaj zbędne. Takim siewcom nieprawdziwych informacji – właśnie na naszych emocjach zależy.

Usuń ze strony startowej portal przepełniony głośnymi tytułami. Odobserwuj profile, które nie wnoszą w Twoje życie nic ponad zbędne emocje. Nie bierz udziału w dyskusjach na tematy niepotwierdzone. Edukuj bliskich, czym są fake newsy, ostrzegaj i zarażaj spokojem. Nie udostępniaj niepotwierdzonych informacji. Nigdy. 

#StopNagonceNaWesela

 

1 comment

  1. Marta

    Bardzo ładnie napisany tekst. Bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach. Jedyne co mnie zaskoczyło w nim i było kompletnie niemerytoryczne to wypowiedź o statystyce. To nie statystyka jest ta zła dziedzina nauki która wprowadza ludzi w błąd. To ludzie którzy nie znają jej podstaw i naginają jej zasady są źli bo nie rozumieją. Statystycznie pies i człowiek nie może mieć po 3 nogi bo przede wszystkim pies i człowiek nie może być wrzucony do jednego worka . Obiekty badane statystycznie muszą należeć do tej samej grupy, można porównywać psy do psów i człowieka do ludzi ale nie mieszać psów z ludźmi. Wystarczy trochę poczytać a nie powielać bzdury. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *