Jak zorganizować ślub w 3 miesiące?

Przykład? Proszę bardzo, przykład! Ślub konkordatowy zaplanowany mieliśmy na drugą połowę przyszłego roku. Okazało się jednak, że potrzebny jest nam akt małżeństwa do procesu adopcyjnego. Teraz, zaraz, na już. Przesunięcie ślubu konkordatowego na o wiele szybciej nie wchodziło w grę, z wielu przyczyn. Wylądowaliśmy więc w USC naszego miasta, termin sobie wymyśliliśmy 9 września – ot, po prostu. Tak nam przyszło do głowy i tak zdecydowaliśmy. Byliśmy przekonani, że ślub na tak maleńką skalę można bez problemu w tyle czasu ogarnąć. Jak się teraz okazuje – naprawdę się da. A jak zorganizować ślub w 3 miesiące?

Przede wszystkim z dużą dozą rozsądku, kompromisami i wzajemnym wsparciem w podejmowanych decyzjach.

Krok pierwszy: termin w urzędzie.

Kwestia dwóch wizyt, na pierwszej ustalenie terminu, pani urzędniczka sprawdziła czy ma w systemie nasze akty urodzenia. B. był, mój nie – musieliśmy więc przyjść za jakiś czas ponownie. Uiścić opłatę, podpisać dokumenty. I gotowe! Pozostało tylko czekać na dzień ceremonii. W naszym przypadku była to standardowa, w murach urzędu, w jednej z sali ślubów. Oczywiście istnieje również opcja zaślubin w plenerze. Wówczas dodatkowo uiszcza się opłatę w wysokości 1000 złotych. Oprócz samej opłaty – Urząd musi również zaakceptować wybraną lokalizację.

Krok drugi: restauracja na przyjęcie.

I tutaj na start trzeba zadać sobie kilka istotnych pytań. Czy przyjęcie będzie tylko zasiadane? Czy może przewidujemy również tańce? Jaką ilość gości przewidujemy? Jak długo trwać ma uroczystość? Jakie menu nas interesuje? Czy baza noclegowa jest niezbędna? Czy też może niekoniecznie? I w końcu: jak zorganizować ślub w 3 miesiące? 

U nas zaproszonych było dwadzieścia jeden osób. Noclegi były potrzebne dla większości. Przewidywaliśmy obiad, kawę i tort oraz gorącą kolację. Serwowany miał być alkohol, pojawić się miał również candy bar. Najrozsądniejszą opcją wydawała się więc być restauracja hotelowa. Tak też wyglądał wybór. Cena “talerzyka” nam odpowiadała, menu ustaliliśmy wspólnie z szefem kuchni, słodkości zamówione były z ulubionej cukierni. Znalezienie miejsca na tak niewielkie przyjęcie, zwłaszcza poza sezonem komunijnym – nie powinno być trudne. Pod warunkiem, że nie wygórujemy nazbyt naszych oczekiwań.

Krok trzeci: nocleg dla gości z daleka.

Obie nasze rodziny mają około dwustu kilometrów do nas, wskazane więc było po przyjęciu ich przenocować. Nasze mieszkanie jest zbyt małe, absolutnie nie posiadamy warunków ku temu. O ile kwestia samych noclegów jest mocno dyskusyjna i bardzo indywidualna – o tyle w tym konkretnym przypadku nie widzieliśmy innej opcji, jak zapewnienie noclegu najbliższym. 

Krok czwarty: obrączki.

I tutaj ciekawostka, gdyby ktoś nie wiedział: jeśli pójdziecie do którejś ze znanych sieciówek jubilerskich, dostaniecie wycenę obrączek, która może lekko dziwić tych nieprzygotowanych na ślubne koszty. Można od razu tego uniknąć, stawiając na lokalnych jubilerów. Sami wybraliśmy się więc w pewien lipcowy weekend do Dziadków i w małym wielkopolskim miasteczku, właśnie u lokalnego jubilera – zamówiliśmy piękne klasyczne obrączki z grawerem. Za które zapłaciliśmy dokładnie tysiąc złotych mniej niż proponowano nam we Wrocławiu, w jednej z sieciówek. Podobnie sprawa się ma z wieloma kwestiami: nie zawsze te najbardziej oczywiste i powszechne rozwiązania, okazują się tymi najlepszymi.

Krok piąty: ślubna papeteria.

I tutaj pierwsze zdziwienie: a po co nam to wszystko? Pod pojęciem “wszystko” miano na myśli winietki, etykiety na alkohol, upominki dla gości. I chyba tyle. Winietki to moim zdaniem fajne rozwiązanie – goście nie szukają sobie miejsca, nie ma chaosu, wyścigów i tak dalej i dalej. Upominki dla gości to miła pamiątka. Najpierw chcieliśmy symboliczne, minimalistyczne magnesy na lodówkę przypominające pierniczki a później wpadły nam w oko mini-miodziki. Wręczyliśmy więc jedno i drugie. Przez całe przyjęcie stanowiły dekorację słodkiego stołu, przy żegnaniu gości każdy z nich dostawał swój przydział.

Winietki, etykiety na alkohol i pudełeczka zamówiliśmy z amelia-wedding.pl, magnesiki z Magdalenka-Art a miodziki z miodziki.pl.

Krok szósty: alkohol.

To można kupić naprawdę o wiele wcześniej, nie zepsuje się. My postawiliśmy na wódkę i wino, jedno i drugie obklejone spersonalizowanymi etykietami. Ilość oszacowaliśmy niemal idealnie, zostało jedno wino i dwie wódki. Warto wypatrywać promocji, chociażby w marketach. Jeżeli ktoś ma możliwość zakupu w cenach hurtowych to już naprawdę warto o tym pomyśleć.

Jak liczymy alkohol? Standardowo pół litra wódki na osobę (wliczając dzieci). Przy niedużej ilości butelek, fajną opcją jest ich obklejenie. Przy większej – już warto to mocno przemyśleć. Na szczęście pojawiają się już na rynku firmy, które produkują alkohol w typowo ślubnych etykietach. 

Krok siódmy: strój.

Garnitur dla B. oraz sukienka dla mnie, buty dla obojga – czyli podstawa. Garnitur kupowaliśmy dość późno, długo szukaliśmy odpowiedniego. Za jednym zamachem nabyliśmy też koszulę. Garnitur wybraliśmy na tyle uniwersalny, że nadał się nie tylko na nasz ślub ale również posłuży w innych sytuacjach, jak wspominane wesela bliskich, chociażby. 

Sukienkę kupiłam przez internety, na Zalando. Buty oboje mieliśmy z brilu.pl, przy czym ja wybrałam już sprawdzone szare szpilki zamiast butów typowo ślubnych. Do tego muchy dla B., świadka i Małego Człowieka z akcesoriameskie.pl oraz srebrna opaska do włosów dla mnie z Novia Blanca. Wszystko mieliśmy skompletowane mniej więcej w połowie sierpnia.

Na ile wcześniej podjąć temat stroju? Jak zorganizować ślub w 3 miesiące w temacie strojów i wyglądu tego wielkiego dnia? Jeśli nie zamawiamy typowej sukni ślubnej, warto rozglądać się chociaż te półtora, dwa miesiące przed. Jeśli chcemy jednak uszyć coś na ślub za trzy miesiące – do salonu udajmy się od razu na starcie przygotowań. Garnitur? Wystarczy miesiąc wcześniej. Gdyby w grę wchodziły jakiekolwiek poprawki – zdążymy je wykonać. W kwestii butów osobiście polecam przemyśleć: jeśli mamy sprawdzone, wygodne i pasujące do reszty stylizacji, nie ma potrzeby kupować nowych. W tych już noszonych, będziemy czuć się o wiele pewniej. Możemy również zwrócić uwagę na stylizacje najbliższych, chociażby mam czy babć. Obecnie mamy spory wybór, np. eleganckie sukienki na wesele dla sześćdziesięciolatki nie są najmniejszym problemem. Warto jednak okazać troskę pytaniem o przygotowania.

Krok ósmy:  cukiernia, kwiaciarnia, make up i włosy.

Tort i ciasta zamawialiśmy w osiedlowej cukierni, już sprawdzonej – bo przy każdej rodzinnej okazji kupujemy właśnie tam i nigdy się nie zawiedliśmy. Dokładnie tydzień przed ślubem złożyliśmy zamówienie na tort, na ciasta trzy dni przed. Tort okazał się być niższy niż oszacowaliśmy i topper (Ślub w dechę) trochę wystawał, niestety nie skontrolowałam tego wcześniej i sprawa wyszła, gdy tort już wjechał. Nic wielkiego przecież się nie stało!

Kwiaty zamawialiśmy również tydzień wcześniej: dużą kompozycję na stół (widoczna na zdjęciach), mój bukiecik oraz butonierki dla B. i świadka. Za to wszystko w kwiaciarni zapłaciliśmy dwieście pięćdziesiąt złotych. Mała, osiedlowa, pani właścicielka z sercem do kwiatów i cudownym podejściem. Jeśli planujemy ceremonię w szczycie sezonu, warto złożyć zamówienie już na starcie przygotowań.

A makijaż i fryzura? Byłam na próbnych trzy tygodnie przed ślubem, czułam się nienaturalnie, niekomfortowo i po prostu… źle. W dniu ślubu w zaciszu własnej sypialni zrobiłam sobie makijaż, świadkowa poprawiła mi oczy, wyprostowała włosy, włożyłam swoją srebrną opaskę i czułam się komfortowo.

Jak zorganizować ślub w 3 miesiące?

Z dużą dozą spokoju. Wiem, że z każdego ślubnego detalu można stworzyć problem na skalę wręcz niewyobrażalną. Wymyślić sobie tyle różnych detali, atrakcji i podnieść tak wysoko poprzeczkę, że przedślubny stres staje się nie do udźwignięcia. Warto do pewnej części spraw podejść na luzie, takim zwyczajnym luzie! Do pewnego momentu byłam przekonana, że do ślubu pójdę w zwyczajnej małej białej w literę A, kupionej przypadkiem i odwieszonej do szafy jako ślubna. Co by było, gdybym w niej poszła…?

Ślub by się odbył, bliscy by przyjechali, wszystko byłoby pięknie i wzruszająco – bez zmian! Bez zważania na to, czy moja sukienka była kupiona w maleńkim sklepiku za sto złotych, zamówiona na Zalando czy szyta na miarę. To wszystko to tylko otoczka tego dnia, którego istotę stanowi coś zupełnie innego.

Jeśli podejdziecie do ślubu i wesela czy też przyjęcia, ze spokojem – da się zrobić wszystko. Da się, jeśli tylko będziecie patrzeć na siebie nawzajem, znać najważniejszą wartość tego dnia i wiedzieć, co Wy właściwie chcecie osiągnąć. Bo ślub i wesele są dla Państwa Młodych a goście mają im w tym dniu towarzyszyć, nigdy na odwrót! 

____________________________________________________________________

Piszę o ślubach.

Upraszczam skomplikowane, obalam absurdy, wyszukuję historie i współtworzę je, puszczając dalej w świat. Wedding plannerka z zawodu, blogerka z zamiłowania. Ten cykl to zaledwie namiastka tego, co mam do przekazania. Na wszelkie okołoślubne pytania i wątpliwości, odpowiedzi można znaleźć tutaj: 

slubposwojemu.pl 

Z kolei na Instagramie można podglądać śluby, eventy i sesje, zorganizowane przeze mnie osobiście. Wszystkie zdjęcia tam to tylko i wyłącznie moje realizacje, którymi dzielę się ze światem. Zapraszam serdecznie: 

slubpowaszemu

Napisane teksty 193

3 thoughts on “Jak zorganizować ślub w 3 miesiące?

  1. Jesteście świetni, tacy piękni i tacy eleganccy że aż chce się patrzeć, w obecnym szale trendów trudno o takich autentycznych i fajnych ludzi. Brawo Wy!

  2. Swój ślub mam już dawno za sobą i też był zorganizowany w trzy miesiące więc da się. Jeśli kiedyś zdecyduje się na drugi (rozwiedziona) to chciałabym taki jak Wasz. Bez zbędnej spiny, sami najblizsi itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj też

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: