#30ubrań Kopertowa sukienka w kwiaty

Pisałam już o tym, dlaczego warto nosić sukienki. Pisałam również o moich ulubionych sukienkach, idealnych na co dzień i na większe wyjścia. Ostatnio pisałam nawet o małej czarnej w uniwersalnym wydaniu. A pamiętacie, że w capsule wardrobe chodzi o to, żeby być wybrednym? Dlatego nie ma absolutnie nic złego w szukaniu, próbowaniu, odrzucaniu i dobieraniu. Dopóki nie czujemy satysfakcji z posiadanych ubrań a ich noszenie nie sprawia nam przyjemności, bez wyrzutów sumienia możemy wybrzydzać do skutku. Aktualnie mam pięć sukienek sprawdzonych maksymalnie, uwielbianych i noszonych non stop. Nie ma wśród nich żadnej, która wisiałaby w szafie bezużyteczna. Wśród nich jest jednak sukienka w kwiaty. Czarna w delikatny print. 

Ile sukienek w kwiaty warto mieć w szafie?

Odpowiedź banalna: to zależy od nas. Przykład? Najlepiej czuję się w sukienkach jednolitych. A jednak wspomnianą czarną w kwiatki posiadam! I uwielbiam bez cienia wątpliwości. Nie warto zamykać się w sztywnych ramach typu: noszę tylko monochromatyczne stylizacje. Nie warto ograniczać sobie wyboru na własne życzenie. Bo na co dzień uwielbiam rzeczy szare i czarne ale jakaś beżowa czy też różowa sukienka w kwiaty – może mnie totalnie oczarować i służyć równie dobrze, co te jednolite.

Ostatnio miałam okazję poznać kolejną alternatywę dla kwiecistej sukienki. Zupełnie odmienną. Print printowi nierówny. Kwiecisty wzór w każdym przypadku oznacza… co innego. Tak jak w przypadku dotychczasowej czarnej – wzór był drobny, delikatny, wręcz wtapiający się w ciemne tło, tak tutaj mamy zupełne przeciwieństwo! Duży wzór, jasny kolor, kopertowy krój i długość midi. Już otwierając pudełko z nią, nasuwała się myśl: idealna na szczególną okazję. Podotykanie jej, przymierzenie – przekonywały o jej niezwykłości w totalnej zwykłości. Brzmi jak skrajności? Być może. Jednak w jakimś stopniu ta sukienka jest takim połączeniem kilku zupełnie różnych charakterów. Urzekająco kobieca, ponadczasowo elegancka, przyjemnie komfortowa. Jakby była mowa o trzech różnych kreacjach, prawda? 

Pierwszy raz włożyłam ją na cały dzień w pracy, podczas przygotowywania i koordynowania złożonej sesji stylizowanej. Panny Młode, sala weselna, candy bar, bieganie z części hotelowej do restauracyjnej i tak w kółko. Z sukniami w rękach, z kawą spijaną w biegu i wielogodzinnym, skrupulatnym odhaczaniu kolejnych punktów harmonogramu. Na zewnątrz chłód, wewnątrz przyjemne ciepło – chcąc dodać nieco bardziej zobowiązującego charakteru, dodałam do sukienki czarną marynarkę i czarne klasyczne sztyblety. Sukienka sprawdziła się idealnie.

 

Pięknie wychodzi na zdjęciach, również w zbliżeniu. Jest lekka i zwiewna, cudownie się układa, nawet po dłuższej podróży samochodem. Wygodna – to bez wątpienia. Przykuwająca wzrok. Trudno przejść obok niej obojętnie, zdecydowanie ma to coś. Cały jej urok skrywa się w detalach: wykończeniu rękawów, wiązaniu na łączeniu czy kopertowym dekolcie. Delikatne bufki przy rękawach zadają szyku. Swoboda kopertowego kroju – dodaje wdzięcznej lekkości. O wszelkich detalach można mówić i mówić, każdy zasługuje na odrębną, szczególną uwagę.

Jak można nosić taką sukienkę?

  • Solo. Latem z sandałkami i kapeluszem. Przy większej okazji – z klasycznymi szpilkami i kopertówką. Sama w sobie jest na tyle wdzięczną bohaterką, że nie potrzebuje w zasadzie drugoplanowych ról obok siebie. Przynajmniej nie jest to obowiązkowe.
  • Pod płaszcz. Wiosną, jesienią, zimą. Zestawiona z jakimkolwiek płaszczem i chociażby botkami do tego, niekoniecznie nawet na obcasie – będzie wyglądać zwyczajnie kobieco, elegancko, swobodnie. Wszystko zależy od konkretnego zestawu i przeznaczenia, dopasowanie nie powinno być problematyczne.
  • Pod marynarkę. W wersji oficjalnej ta sukienka w kwiaty również może wyglądać dobrze. Czarna marynarka i klasyczne szpilki? Mogą dodać charakteru. Z jaśniejszą marynarką stworzyłaby równie dobry duet. Kombinacji jest wiele, marynarki zdecydowanie do niej jednak pasują.
  • Pod ciepły kardigan. I tutaj również się odnajdzie! Prawda w zasadzie jest taka, że ona i z milutkimi kapciami się odnajdzie. W domowych pieleszach, w atmosferze chilloutu i powolności. Idealna zawsze. Komfortowa w każdych okolicznościach.

Znajdzie swoje miejsce w niemal każdej szafie.

Sukienka jest idealnym przełożeniem definicji piękna i kobiecości – na coś autentycznie namacalnego. Wydawałoby się, że totalnie nie w moim stylu. Zdecydowanie nie dla mnie w wersji codziennej, czuję się w niej wówczas nieco przebrana. Gdy jednak zestawię ją ze szpilkami i pełnym makijażem – śmiało mogę wyjść w niej na randkę z mężem, wesele i jakąkolwiek inną okazję! Z przyjemnością do niej wrócę ciepłą wiosną, upalnym latem czy barwną jesienią. Zdecydowanie ze mną zostaje, jako jedna z tych mniej codziennych a zdecydowanie bardziej okazyjnych. Bliżej jej w moim przypadku do małej czarnej, niż do casualowych zestawów. I szczerze polecam, każdej z Was. Chociażby na okazje. Bo takie ubrania też trzeba mieć, Byleby nie za wiele, byleby je naprawdę nosić.

PS A w SOWL polecam jeszcze zerknąć na bluzkę Amore. Intrygująca wariacja na temat klasycznej czarnej koszuli, osobiście jestem urzeczona, o krok od jej posiadania!

Napisane teksty 193

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj też

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: