Co warto mieć w capsule wardrobe? | #30ubrań

W życiu nie chodzi o bylejakość. W życiu chodzi o to wszystko, co najlepsze dla nas samych. Na miarę naszych możliwości, w zgodzie z naszymi potrzebami ale niezmiennie… najlepiej jak tylko się da. Gdzieś po drodze nauczono nas, że więcej znaczy lepiej. Że trzeba dużo, mocno, intensywnie. Że trzeba wiele. I to “wiele” gromadziliśmy. Zachłyśnięci różnorodnością wyboru, możliwościami. A życie to nie wyścig. Ani po największą ilość, ani po największą wartość materialną, ani po nic równie przyziemnego, banalnego, płytkiego z lekka. Z capsule wardrobe jest podobnie. Nie chodzi o bylejakość. Nie chodzi również o wyścig. 

Chodzi o to, żeby naprawdę skrupulatnie szukać. Zadawać sobie szczegółowe, niekiedy trudne pytania. Odnajdować odpowiedzi, zgodne z nami samymi. Oczywiste jak mało co. Bo tak naprawdę te odpowiedzi są w nas, trzeba tylko je wyłuskać z ogromu naszych doświadczeń, emocji, inspiracji. One zawsze w nas były, ewoluowały, dojrzewały ale… były tuż obok. Kiedy tylko zaczniemy poszukiwanie odpowiedzi i swojego własnego sposobu, swojej własnej drogi – one się ujawnią. Jak starzy dobrzy znajomi, czujni i troskliwi. 

Przejdźmy więc do konkretnej listy trzydziestu ubrań, które warto rozważyć, planując zawartość każdej kobiecej szafy, zależnie od potrzeb, upodobań, sylwetki.  

Co warto mieć w swojej capsule wardrobe?

1. Klasyczna koszula.

Klasyka zawsze się obroni. Oczywista oczywistość – można by rzec. Biała to absolutna klasyka, niebieska i czarna doganiają ją jako jej godne zastępstwo. Każdy inny kolor broni się równie dobrze. Do garsonki, do dżinsów i do spódnicy. Na rozmowę kwalifikacyjną w wersji oficjalnej, na wakacyjne wojaże – w zestawieniu chociażby z szortami. Być musi. W każdej szafie! I tutaj nie zamykajmy się na jeden konkretny model, klasyczna koszula ma wiele twarzy. Zwróćmy uwagę na skład, na dopasowanie fasonu do sylwetki i komfortu.

2. Lekka koszula lub mgiełka.

Podobnie uniwersalna jak koszula. W wersji oficjalnej, w wersji na co dzień, w wersji na randkę i w wersji na zakupy z koleżankami. W mojej szafie wisi niezastąpiona – naprawdę! – lekka koszula mgiełka, nieprześwitująca, w kolorze nude. Uwielbiam ją i na co dzień i w nieco bardziej oficjalnej odsłonie. Przynajmniej jednak taka lekka bluzka powinna zawisnąć w każdej szafie.

3. T-shirty typu basic. 

Białe, szare, czarne a może pastelowe? Zwykłe basicowe jednolite t-shirty. Można je włożyć do szortów latem, pod marynarkę i do spódnicy, do dżinsów i pod sweter. Biała, szary i czarny to kolory, które powinny znaleźć się koniecznie na półce, stanowiąc podstawę niekończących się stylizacji. Tyle w teorii. W praktyce znajdżmy swój idealny odcień i nośmy, nośmy, nośmy!

4. Ciepły rozpinany sweter lub kardigan.

Tak naprawdę wystarczy nam jeden, odpowiednio dobrany. Neutralny kolor, klasyczny krój, żadnych udziwnień, ozdóbek, wstawek czy innych dodatków, będących znamionami jakiegoś przemijającego trendu. Niezbędny zimą, przydatny również wiosną czy latem – na chłodniejsze poranki czy wieczory, już jako okrycie wierzchnie. Możemy narzucić go na sukienkę, na koszulę, na bieliźniany top – pasować będzie zawsze.

5. Sweter wkładany przez głowę.

Podobnie jak w przypadku kardiganu – tutaj też wystarczy odpowiednio dobrany krój i kolor, na tyle klasyczne i stonowane by posłużyć w stylizacjach na okazje wszelakie. Bardzo fajną bazą są swetry oversize lub w typie golf.

6. Marynarka.

Taliowana, jednolita lub w jakiś print, o klasycznym kroju, o kroju oversize, smokingowym – wybór jest naprawdę spory. Z wywijanymi rękawami i wdzięczną podszewką. W swoich zasobach mam aktualnie dwie. Obie uwielbiam, choć są zupełnie inne, jakby z dwóch różnych światów.

7. Prosta, jednolita bluza.

Zwykła, jednolita klasyczna bluza, z kapturem lub bez. Sportowa, dresowa – nazewnictwo dowolne. Dobrej jakości materiał, wygodny krój, lubiany kolor. Czego więcej chcieć?

8. Mała czarna. 

Klasyka. Absolutna klasyka. Mała czarna idealna na każdą okazję. Im prostszy fason i mniej dodatkowych ozdóbek – tym lepiej. Mała czarna nie ma być modna przejściowo, nie ma być na chwilę. Ma leżeć idealnie, pasować do naszej sylwetki, podkreślać nasze atuty i być na tyle uniwersalna by mogła służyć zarówno na romantyczną kolację z mężem, jak i biznesowy bankiet. O weselu czy imprezie karnawałowej już nawet nie wspominając.

9. Mała czerwona.

To zadziwiające, że tyle się mówi o małej czarnej a w tak niesprawiedliwy sposób pomija małą czerwoną! A przecież to ubranie z przeogromnym potencjałem. Dobrze skrojona mała czerwona potrafi odmienić wygląd każdej kobiety. Gdy na co dzień bazujemy na szarościach czy czerni (na przykład tak jak ja) – włożenie takiej małej czerwonej równa się ogromnej metamorfozie a bliscy i znajomi mogą zbierać wówczas szczęki z podłogi. Serio serio! Sprawdza się idealnie jako zamiennik małej czarnej.

10. Mała biała. 

O ile o małej czarnej czy o małej czerwonej jeszcze się mówi – o tyle małą białą pomija się już zupełnie. Idealna na wszelkie wyjścia, zwłaszcza latem. Zarówno do pracy, wówczas wystarczy marynarka czy kardigan. Jak i na wieczór, tutaj z elegancką kopertówką i szpilkami. Nadaje się niemal na tyle samo okazji, co mała czarna i mała czerwona.

11. Letnia sukienka.

W zasadzie wystarczyłaby jedna. Delikatna, lekka, z przewiewnego materiału. W tym wypadku jednak mam swoją teorię i uważam, że w każdej szafie powinny znaleźć się dwie letnie sukienki. Jedna krótsza, przed kolano i jedna długa, w wersji niemal do ziemi. Dlaczego? Krótka – wiadomo. Długa z kolei może chronić przed słońcem a jednocześnie dawać większą swobodę i wygodę niż np. spodnie. Świetnie też sprawdzi się przy wszelkich letnich imprezach, zwłaszcza tych pod gołym niebem. W stonowanym kolorze, z przewiewnego materiału i dopasowana do naszej sylwetki. Tylko tyle i aż tyle.

12. Prosta sukienka basic na co dzień.

Niezależnie od tego, jaki mamy charakter pracy czy codziennego trybu życia – prosta, wygodna sukienka sprawdzi się zawsze w capsule wardrobe. Jeżeli nosimy się nieco mniej oficjalnie, nada się też zwyczajna bawełniana trapezowa czy ołówkowa sukienka, którą można włożyć zarówno do butów sportowych i parki, do szpilek i trenczu. Kwestia dobrego wyboru. Osobiście takie sukienki uwielbiam. Miałam ich na pęczki, z czasem jednak doszłam do wniosku że ilość nie przekłada się w tym wypadku na jakość i pozostało zaledwie kilka z nich. Dwie czarne, ekstremalnie wygodne i uniwersalne – zarówno na co dzień, jak i w wersji małej czarnej.

13. Spódnica.

Rozmowa kwalifikacyjna, egzamin, randka, rodzinne przyjęcie – okazji wymieniać można wiele. Wszystkie je łączy jedno: spódnica. Jendolita, wzorzysta, ołówkowa, z koła. W szafie znaleźć się musi i koniec kropka! W mojej wisi ciemnoszara, znaleziona po wielu nieudanych próbach. Materiał się nie gniecie, jest elegancka i wygodna zarazem. Pasuje do klasycznych koszul, z basicowymi t-shirtami i marynarką wygląda jeszcze lepiej. Nie zamieniłabym jej na żadną inną.

14. Dżinsy.

Chociaż nie jestem ich jakąś wielką zwolenniczką – muszę przyznać, że w szafie znaleźć się powinny. Nie trzeba nawet o nich zbyt wiele mówić, po prostu być muszą. Model i kolor wybierzmy absolutnie pod siebie.

15. Wygodne spodnie. 

To samo – co w kwestii dżinsów. Muszą być. Przynajmniej jedne. Wersja basic, wygodne, uniwersalne, dobrej jakości. Wiosną i latem niezastąpione, zimą jako doskonałe uzupełnienie. Ze szpilkami, z mokasynami, trampkami, botkami. Do koszuli, do bieliźnianych topów, do swetra – do wszystkiego. Wygodne i ponadczasowe.

16. Szorty.

Obok letniej sukienki – obowiązkowy element capsule wardrobe w wersji letniej czy urlopowej, jak kto woli. Klasyczny krój, jednolity kolor. Białe, beżowe lub granatowe sprawdzają się idealnie, połączone z lekkimi koszulami czy t-shirtami. Absolutnie nie takie, których stan kończy się powyżej pępka a dolna część nie zakrywa nawet pośladków. Absolutnie nie poszarpane, “obcięte” dżinsowe szorciki, które noszą gimnazjalistki. Nie nie nie! Nijak się to ma to klasyki i elegancji. N i g d y!

17. Płaszcz zimowy.

Dobrze dopasowany – nie za duży, nie za obcisły. Na tyle luźny by zmieścić pod nim cieplejszy sweter, na tyle dopasowany by nie odstawał w ramionach. Kolor oczywiście neutralny. Krój możliwie najbardziej klasyczny. Płaszcz to zakup na lata, nie musimy zmieniać tej części garderoby z każdym sezonem, jeżeli wybierzemy raz a dobrze.

18. Klasyczny trencz.

Patrz wyżej. Dokładnie to samo tylko w wersji cieńszej, na wiosnę i jesień. Klasyczny trencz, beżowy lub granatowy, w odpowiednio dobranym rozmiarze. Nic dodać nic ująć.

19. Kurtka typu parka

Na codzienne spacery z dzieckiem – jak znalazł. W podróży – jak znalazł. Na deszczowe letnie poranki – jak znalazł. Przydatna – nawet bardzo. Jednolita, cienka, dobrej jakości i może służyć długie lata!

Co jeszcze znaleźć się w każdej capsule wardrobe może a o czym nawet nie trzeba specjalnie dużo mówić?

20. Kurtka skórzana, np. typu ramoneska.
21. Czarne klasyczne szpilki.
22. Zimowe buty na płaskiej podeszwie.
23. Krótkie botki lub sztyblety.
24. Trampki.
25. Sandałki.
26. Mokasyny, baleriny lub lordsy na co dzień.
27. Duża torba na co dzień w neutralnym kolorze.
28. Kopertówka.
29. Okulary przeciwsłoneczne ze szkłami UV.
30. Zegarek.

Capsule wardrobe w pigułce.

Lista to jedno. Zachowanie spójności między ubraniami z jakiejkolwiek listy to drugie. Skąd ta spójność? Wystarczy chociażby trzymać się określonej kolorystyki. Dzięki ubraniom w podobnych lub tych samych kolorach albo po prostu jakkolwiek pasujących do siebie – mimo niewielu tak naprawdę elementów, można tworzyć w nieskończoność przeróżne zestawienia. Stworzenie garderoby kapsułkowej, skrojonej na naszą miarę to najnormalniej w świecie… żmudny proces. Nie budzimy się któregoś dnia z garderobą wypełnioną po brzegi idealnie dobranymi ubraniami, spójnymi ze sobą, spójnymi z nami, którym nie można absolutnie nic zarzucić. To tak nie wygląda. Zazwyczaj nigdy. Najczęściej jest tak, że najpierw musimy odkopać się z wielu wcześniejszych niewłaściwych wyborów, przestać je powielać, poszukać swojego stylu i swojego sposobu – by finalnie dążyć do upragnionego efektu. I to też nie od razu!

PS Zapraszam do grupy  #30ubrań | Kupię | Sprzedam | Inspiracje | Porady

Napisane teksty 193

8 thoughts on “Co warto mieć w capsule wardrobe? | #30ubrań

  1. Wspaniały blog 😀 Zgadzam się ze wszystkimi pozycjami wymienionymi na tej liście. Od siebie dodałabym jeszcze katanę jeansową jako zastępstwo dla ramoneski w bardziej casualowych stylizacjach 🙂 Ostatnio kupiłam sobie trzy jeansowe kurteczki – dwie katany i jedną ramoneskę 🙂 Muszę przyznać, że są świetnym dopełnieniem mojej szafy 🙂 Pozdrawiam serdecznie :*

  2. A ja muszę się z Tobą nie zgodzić. Moim zdaniem każdy powinien tworzyć swoją własną podstawę garderoby. Nie ma jednego uniwersalnego zestawienia chyba, że napiszesz tak : coś na górę, coś na dół, buty, okrycie wierzchnie, dodatki.

    Ja dla przykładu nienawidzę koszul (szczególnie w tych kolorach co wymieniłaś) i marynarek. Nie czuję się w nich komfortowo. Bluz także nie noszę, nie pasują do mojego stylu, a ołówkowe spódnice doprowadzają mnie do szału, gdyż cały czas podsuwają się podczas chodzenia. Po co mam się zmuszać do ubierania się w rzeczy, które mi nie pasują?
    Pozdrawiam 🙂

  3. Świetny wpis! Bardzo przydatny, na którym mogą wzorować się również panowie. Dodatkowo do zestawienia włączyłabym obuwie, np te.Wiadomo, że wszystko zależy od gustu. Każda z nas woli mieć często tonę ciuchów w szafie, ale nie każda umie odpowiednio stworzyć z nich stylizację.

  4. Nie jestem kobietą ale powiem jedno: brak gustu i klasy to ogromny problem widoczny na ulicach. Kobiety wolą mieć tonę szajsu w szafie niż coś ładnego i stylowego. Smutna prawda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj też

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: