#30 ubrań: spódnica plisowana midi & marynarka w kratę

Uwielbiam swoją czarną smokingową marynarkę. Pasuje absolutnie do wszystkiego. Do ołówkowej spódnicy, do małej białej, do joggersów i t-shirtu basic. Nic na to nie poradzę – wygoda, elegancja, no i talia podkreślona jak mało kiedy! Noszę ją latem jako okrycie wierzchnie, noszę ją na mgiełki, koszule i sukienki. Jesienią, zimą, cały rok. Któregoś dnia doszłam do wniosku, że jedna marynarka w szafie jednak nie wystarczy. Bo przydałaby się również nieco jaśniejsza.

W ten oto sposób zaczęłam poszukiwania ideału. Tutaj problem pojawił się już na starcie: ja nie miałam pojęcia, czego szukam. Wiedziałam tylko, że ma być jaśniejsza i w może nieco bardziej casualowym stylu. To już coś, prawda? 🙂

Stanęło na szarej marynarce w kratkę.

Luźny krój, możliwość podwinięcia rękawów, kieszenie (dla mnie to baaaardzo ważne, w czarnej tego własnie mi brakuje!) i uniwersalny charakter na tyle, że mogę ją nosić w różnych wersjach. I noszę. Pewnego jesiennego dnia, organizowałam i koordynowałam sesję stylizowaną… w stodole weselnej. Zimno jak cholera, pracować trzeba, w mojej czarnej Your Choice bym tam chyba zamarzła, na wierzch narzuciłam marynarkę i nie dość, że jakoś wyglądałam, to było mi ciepło i swobodnie, nic nie krępowało ruchów.

Żeby było ciekawiej, w tej samej sesji – musiałam wcielić się w jedną z modelek. Ta właściwa złapała zapalenie oskrzeli i przypadła mi w udziale stylizacja we wdzięcznej, pudrowej sukni ślubnej, na cieniutkich ramiączkach, z odkrytymi plecami. Tak, tak, w tym wspomnianym chłodzie. Bardzo szybko powstał pomysł na ciekawe ujęcie: stół weselny, Panna Młoda na krześle, szpilki porzucone na podłodze, marynarka na ramionach, za oknami (już) jasno, goście się rozeszli. Widzicie to? Jedna rzecz, która płynnie przeszła od skrajnego casualu – do zestawienia z suknią ślubną. I w obu opcjach się idealnie odnalazła!

Zdjęcia: PiKwadrat, na potrzeby #powaszemupl

Idźmy dalej. Weekendowy wyjazd na konferencję. W piątek marynarka na sweter plus joggersy – do pociągu. W sobotę zestawiona z bordo spódnicą midi i białą koszulą mgiełką. W obu wersjach wygodnie, ciekawie, dobrze. Kieszenie to dla mnie naprawdę ważna kwestia, fason oversize pozwala włożyć pod spód nawet grubszy sweter i nadal jest dobrze.

Wróćmy na chwilę do spódnicy midi. Długo nie mogłam przekonać się do tej długości. Wystarczyło jednak spróbować zakumplować się z bordową plisowaną spódnicą. I w zasadzie… nie chcę się z nią rozstać, nie ma takiej opcji! Noszę ją od jakiegoś czasu, zamiennie z ulubionymi sukienkami. Do koszuli, do swetra, planuję spróbować też z klasyczną bluzą. Do szpilek, do botków, do wysokich kozaków. Na spotkania, na wyjazdy, podczas realizacji. Wygodna, nie gniecie się, czaruje kolorem i plisami. Piękna, no!

 

Zdjęcia: Lady Amarena Photography, Villa Secesja Bydgoszcz

Od kiedy ją mam, na nowo polubiłam się ze spódnicami. Od jakiegoś już czasu zdecydowanie wolałam sukienki i taka miła odmiana, naprawdę mnie samą zaskoczyła.

Dlaczego warto mieć w swojej szafie marynarkę w wersji casual?

  • To świetna alternatywa dla klasycznej marynarki, niby casual a nadal elegancka.
  • Świetnie komponuje się z różnymi rodzajami stylizacji, jest mocno uniwersalna.
  • Nie wymaga wielu dodatków, sama w sobie nim jest i przykuwa uwagę.
  • Jest całoroczna. W cieplejszych miesiącach jako okrycie wierzchnie, w chłodniejszych jako element stylizacji pod kurtką/płaszczem.
  • Odpowiednio dobrana kolorem i krojem – może nas doskonale definiować i kojarzyć się z naszym określonym stylem.

Dlaczego warto mieć w swojej szafie spódnicę?

  • Dopasowany krój, długość i kolor – potrafią doskonale podkreślić zalety naszej sylwetki, ukrywając wady.
  • Spódnica to doskonała baza do stylizacji wszelkiego rodzaju. Od eleganckich po zupełnie swobodne. Zależy od tego, czy dodamy koszulę i szpilki, sweter i botki czy może zupełnie inaczej – koronkowe body i sandałki.
  • Spódnica jest niesamowicie kobiecym elementem garderoby. Ze zwyczajnego basicowego t-shirtu i klasycznych szpilek – pomoże wyczarować zestawienie wdzięczne, jak mało co.
  • Spódnica ma wiele twarzy. To od nas zależy, czy stworzymy z niej kobiecą elegancję, zmiksowaną z seksapilem – czy może dziewczęcy wdzięk, świeży i lekki. Zwraca na siebie uwagę, w każdej odsłonie.

Zarówno marynarka, jak i spódnica – to świetne elementy capsule wardrobe (tzw. garderoby w pigułce). Dlaczego? Bo są niezastąpionymi bazami, można miksować, zmieniać, zestawiać, niezależnie od okazji, pogody.

Wstaję rano, wkładam spódnicę plus oversizowy sweter, krzątam się pod domu, noszę małą H., ogarniam biuro z poziomu jadalnianego stołu, zakładam płaszcz, idziemy na spacer, po zakupy, na pocztę. Tego samego dnia, wieczorem – wymieniam sweter na mgiełkę i marynarkę, idę na spotkanie. Cały dzień było mi wygodnie, było ciepło, było kobieco. Cały dzień czułam się swobodnie, wyglądałam dobrze i nie musiałam się przejmować, że coś mi odstaje, coś jest za krótkie, jest mi za zimno albo za ciasno.

W szafie wystarczy jedna spódnica i jedna marynarka, zależnie od potrzeb – można tą ilość modyfikować. Bo ktoś może woleć spódnice, zamiast spodni czy sukienek. A ktoś inny, właśnie spódnic unikać. Jeśli jednak czujemy się w nich dobrze i dobrze wyglądamy, twórzmy z nich bazę pod stylizacje w naszym stylu, zawsze i wszędzie. 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

 

Spódnica i marynarka pochodzą z www.na-kd.com a na hasło: nakd15ms, zgarniecie 15 % zniżki na Wasze zakupy. 

Napisane teksty 288

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: