Wakacje z niemowlakiem i przedszkolakiem | top 5 wskazówek

Z Małym Człowiekiem jeździliśmy… wszędzie! Już gdy byłam z nim sama – nauczyłam się, że dziecko to absolutnie żadna przeszkoda i (w granicach rozsądku) można robić naprawdę wiele. Można pojechać samochodem, pociągiem. Można zwiedzać, zobaczyć to i owo. Oczywiście nie da się cały czas leżeć do góry brzuchem. Bo dziecko to też obowiązki. Również na wakacjach. Ale nadal nie zmienia to faktu, że można, że się da. Wystarczy opracować fajny plan i się go trzymać.

We troje podróżowaliśmy sporo. Często jakieś służbowe czy blogerskie, wydarzenia – traktowaliśmy jako pretekst do rodzinnego weekendu gdzieś tam. Pewnego lata zjechaliśmy w tydzień całe wybrzeże, kolejnego spędziliśmy tyle samo czasu w Trójmieście. Ja się od rana szkoliłam, oni plażowali, popołudniu razem zwiedzaliśmy. Przykłady można wymieniać, i wymieniać.

Tak było wtedy. Teraz jest nas czworo.

Mała H. ma już niemal pięć miesięcy. W międzyczasie przejechała pięćset kilometrów w jeden weekend – byśmy poszli na ślub siostry, podczas gdy ona była z Małym Człowiekiem i Dziadkami w hotelu. Regularnie jeździmy też do lekarza, sto pięćdziesiąt kilometrów w dwie strony. Zabrałam ją już na kilka sesji stylizowanych, była też w Bydgoszczy. Nie była jeszcze z nami na urlopie.

Innymi słowy: to nas czeka w niedalekiej przyszłości. I tutaj pojawiają się dziesiątki pytań. Jak się przygotować? O czym pamiętać? Jakie kierunek obrać? Co odpuścić? Na całe szczęście – mamy już doświadczenie. Teraz po prostu do naszej paczki dołączył czwarty członek. I tyle.

Po pierwsze: żadnych hoteli!

Z pięciolatkiem – okej. Nawet wygodna to opcja. Z pięciolatkiem i niemowlakiem – nigdy w życiu. Kąpiele, przewijanie, mycie smoczków, butelek, wyparzanie, pranie, pranie, pranie. No i pranie. W zasadzie powody, dla których hotel jest kiepskim pomysłem, można wymieniać w nieskończoność. Jadąc solo – fajnie jest do późna oglądać filmy, rano pójść na gotowe, wypasione śniadanko a w międzyczasie ktoś posprząta nam pokój. Z dziećmi to się nie sprawdzi.

Telewizor nad ich głowami, gdy śpią? Śniadanie jedzone na zmianę – bo starszego trzeba nakarmić a drugą akurat uśpić, spacerując bez końca po parkingu? Tona ubrań zabranych ze sobą i taka sama (ale brudna) wieziona z powrotem?

Od jakiegoś już czasu stawiamy na apartamenty, mieszkania i podobne im, oferty.

Po drugie: pralka to konieczność!

Tak, tak. Pralka na wakacjach to absolutny #musthave dla rodziny. Wówczas można zabrać rozsądne ilości wszystkiego w międzyczasie włączyć pranie czy dwa i… mieć znów czyste ubrania. Niby nic a jednak sporo ułatwia. Bo mniej bagaży. Mniej pakowania. A po powrocie zdecydowanie mniej prania. W zeszłym roku spędziliśmy tydzień nad morzem i praliśmy na miejscu może ze dwa razy raptem. Dzięki temu jednak powrót nie wiązał się… ze stertami brudów w łazience.

Po trzecie: odległości.

Osobiście wyznaję zasadę, że podczas wakacji – lepiej jest się kawałek przejść. Bo po co ładować się do auta, szukać miejsca parkingowego, znów wyładowywać się z auta, na nowo ładować, i tak dalej? Wakacje to wakacje, spacerujmy więc! Zazwyczaj samochód od dnia przyjazdu do dnia odjazdu, stoi na parkingu. Z wyjątkiem tych sytuacji, gdy chcemy pojechać zwiedzić coś dalej. Przykład? Jedziemy nad morze – szukamy noclegu w miarę blisko morza. Jedziemy w góry – szukamy takiej lokalizacji, żebyśmy nie musieli stamtąd nigdzie już jeździć.

Szukając obiektu noclegowego – warto więc w takiej sytuacji zwracać uwagę na odległości.

Po czwarte: ceny.

Oczywista sprawa! Nie warto klikać w pierwszą ofertę, jaka wpadnie nam w oko. Dobry research to podstawa. Wyszukajmy więc X propozycji, żeby wybrać tą jedyną. Dopasowaną do naszych potrzeb i portfela, najkorzystniejszą w danym terminie. Przykład? Szukając apartamentów nad Balatonem na tydzień, możemy znaleźć takie za tysiąc złotych, jak i za siedem tysięcy. Wystarczy jednak powchodzić w konkretne propozycje – by przekonać się, że oferta ofercie nierówna. I w trakcie takiego sprawdzania bardzo często okazuje się, że w tym za siedem – możemy znaleźć mnóstwo elementów, które są nam totalnie zbędne. A w tym za tysiąc z kolei, wielu rzeczy brakuje. Do tego metraż. Oczywiste jest, że na nas czworo potrzebujemy zdecydowanie mniej niż na dziesięcioro czy więcej. Niby detale, niby nic a jednak składają się na finalną cenę.

Po piąte: terminy.

Błądząc po zakamarkach Internetu, w poszukiwaniu czegoś bliżej nieokreślonego – postanowiłam również sprawdzić noclegi w Toskanii od Interhome, czyli moje małe marzenie od jakiegoś czasu. Przeklikałam różne terminy, omijając sezon wysoce wakacyjny (czyli najintensywniejszy w mojej pracy) i znalazłam ofertę chociażby doby w cenie 98 zł za osobę. Gdybyśmy wyruszyli całą czwórką na sześć dni, wychodziłoby dwa tysiące złotych. Dla porównania: tyle samo dni, w tym samym terminie – nad polskim morzem kosztuje tyle samo, ewentualnie niewiele mniej.

Wakacje z dziećmi to fajna sprawa!

Bez dzieci – jeszcze fajniejsza… 😉 Niejednokrotnie już chyba pisałam, że ograniczenie w postaci dziecka – to pojęcie względne. Dla jednych takowe nie istnieje, dla innych jest tak przygniatające, że nie są w stanie zrobić nic. Bo przecież dziecko. Bo dziecko ich ogranicza. I później słyszymy, że najlepiej to nie wychodzić z domu bo dziecko ogranicza. Ale zaraz – wy tak serio? 

Jeśli nasze dziecko to na co dzień wulkan energii, wszędzie go pełno, co chwilę szuka czegoś do przysłowiowego przeskrobania – nie łudźmy się, że nagle podczas urlopu stanie się spokojne i mało ruchliwe. Nie mamy wręcz prawa zakładać, że ten wyjazd będzie wyglądał inaczej! Nie mamy żadnego, absolutnie żadnego prawa, wymagać by dziecko na potrzeby naszego urlopu, zachowywało się inaczej, nienaturalnie, nie po swojemu. Decydując się na taki wyjazd – musimy mieć pełną świadomość tego, co może się dziać w jego trakcie. Dlatego naprawdę nie rozumiem rodziców, których dziwi fakt, że jadąc z takim kilkulatkiem na wakacje, nie mogą sobie leżakować bez końca i popijać drineczki. Bo dzieckiem trzeba się zajmować. Jakby co najmniej wcześniej tego nie zauważyli.

Nie szalejmy, nie wyrywajmy sobie włosów z głowy – nie musimy koniecznie wypełniać wszystkich planów “sprzed dziecka” już w pierwszych miesiącach jego życia. Mamy przed sobą długą, wspólną przyszłość. Dajmy nawet maluchowi podrosnąć nim wpadniemy w wir korzystania z życia. Wierzcie lub nie – te pierwsze lata życia dziecka mogą dać Wam wiele wspomnień, wiele cennych nauk i wiele doświadczeń, których nie dałaby Wam żadna najbardziej szalona podróż. Musicie być tylko na to gotowi. Zdawać sobie sprawę z tego, że podróż z dzieckiem zawsze będzie pewnego rodzaju wyzwaniem. My – rodzice – musimy je tylko podjąć!

Zdradzę Wam małą tajemnicę: naprawdę warto te wyzwanie podejmować.

 

Tekst powstał we współpracy z Interhome. 

 

 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ->  klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ->  klik!

Napisane teksty 283

One thought on “Wakacje z niemowlakiem i przedszkolakiem | top 5 wskazówek

  1. W olbrzymiej części się zgadzam 🙂 warto z dziećmi również podróżować, dla siebie, bo to zawsze ładuje akumulatory i dla nich bo naszym obowiązkiem jest pokazanie im jak najwięcej możemy ze świata (i nie mówię tu koniecznie o dalekich podróżach a nawet sobotnich wyjazdach)! zawsze warto się odważyć i próbować! i nie warto się z powodu rodzicielstwa całkiem ograniczać, trzeba zmienić plany i je dostosować, ale nie rezygnować całkiem- jasne z dziećmi nie pojadę wspinać się na najwyższe alpejskie szczyty ale w Bieszczady jak najbardziej 🙂 Nie narażę przede wszystkim innych ludzi na 12h w samolocie z moim niemowlakiem, a jego na całkowitą zmianę klimatu, flory i pór dnia, ale mogę pojechać autem do pięknych i bliższych miejsc, czekając aż dzieci podrosną 🙂
    Sprawdzanie odległości, cen i terminów (o ile można sobie pozwolić na elastyczność) jest jednak oczywistością. Z Hotelami i pralkami nie całkiem się zgadzam, na tygodniowe wakacje wolę zabrać ubrania niż bawić się w pranie, na 3 tygodnie już pewnie by nam ubrań nie starczyło ;D a jeśli Hotel to w wersji apartamentu z rozdzielnymi pokojami, choć fakt, takie zwykle wychodzą dość drogo i okazuje się, że lepiej wynająć mały domek 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: