Kiedyś to były czasy…? Nie powiedziałabym.

Kiedyś to były czasy – kobiety siedziały przy garach a nie w kariery się bawiły, dzieci miały matki a nie żłobki! Kiedyś to były czasy – matki słuchały swoich matek i babć, nikt nie oponował, nikt nie narzekał, każdy był wdzięczny za dobre słowo! Kiedyś to były czasy – nie było tyle chemii wszędzie, smogu nie było, żadnych depresji sobie nikt nie wymyślał! 

Kiedyś to były czasy – wszystko było jakieś takie inne. Lepsze, rozsądniejsze i swobodniejsze. Kiedyś to były czasy – bo wiecie, że trawnik u sąsiada zawsze jest bardziej zielony? No i o to się właśnie w tym wypadku również rozchodzi. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. A bzdura pod tytułem “kiedyś to były czasy” – to jedna z większych, jakie można usłyszeć. I powtarzać. Serio, serio. 

Gloryfikowanie minionych czasów jest bowiem absurdem, jakich mało.

Bo kiedyś wcale nie było lepiej.

Zarówno wypowiadającym podobne stwierdzenia, jak i tym słuchającym – może się tak wydawać. Jeśli spojrzymy na coś tylko i wyłącznie z tej strony, która nam odpowiada, możemy znaleźć tam prawdę bliską swoim przekonaniom. Jeśli jednak spojrzymy na to wszystko zupełnie bezemocjonalnie i obiektywnie – może się okazać, że tak kolorowo wcale nie jest.

Kiedyś było lepiej bo nie było smartfonów? Ale gdyby były – pewnie byłyby wciskane dzieciom częściej niż obecnie. Bo wówczas brakowało świadomości, która teraz (na szczęście) ma się całkiem nieźle. Wówczas przecież mało kto mówił o potrzebach dzieci, o potrzebach rodziców, o potrzebach matek. Dziecko najedzone, czyste i mające dach nad głową – było uznawane za dziecko zaopiekowane. A matka nie bita przez męża, nie musząca zarobkować – miała raj na ziemi w oczach otoczenia.

Może i nie było tych smartfonów. Ale dzieciaki wysyłano na cały dzień na dwór, co by się pod nogami nie plątały. I tak, tak – coś, co uznawane jest za dobro minionych czasów, było niczym innym jak pozbyciem się dziecka na określony czas. By zajęło się sobą i nie przeszkadzało. Dzisiaj wręcza się tablet lub smartfona, kiedyś wręczało się pozorną wolność i swobodę. Nawet już kilkulatkom. By biegały sobie do oporu, wracały zmęczone, prosto do łóżek.

Kiedyś tak wiele czasu poświęcano dzieciom? Nic bardziej mylnego! Kiedyś maczano smoczki w piwie (nalewce, winku – niepotrzebne skreślić) aby dzieci szybciej zasnęły. Zostawiano je bez opieki na cały dzień, pod pretekstem pracy w polu, lesie czy gdziekolwiek indziej. Odkładano dzieci do łóżeczka i tyle, nikt nie bawił się w usypianie. Dzieci same chodziły do szkoły, nikt nie odprowadzał ani – Broń Boże! – nie odwoził pod sam próg.

Wyobraźcie sobie teraz: puścić sześciolatka samopas, niech sobie dotrze do zerówki, niech z niej wróci a zaraz po obiedzie niech idzie w las, bawić się, wróci wieczorem, przekąsi kolację, bez kąpieli (częste mycie skraca życie przecie!) pójdzie spać i już. Tyle w temacie wychowania. I odpowiedzialności rodzicielskiej. I samodzielności dzieci.

Kiedyś nie było fotelików i nikomu nic się złego nie działo? Może i wypowiadającemu te słowa – owszem. Może tej konkretnej osobie, w jego rodzinie i wśród jego znajomych – wypadek się żaden nie przydarzył. Ale te wypadki oczywiście były. Na porządku dziennym. Ludzie ginęli, dzieci ginęły. O wypadkach po prostu nie było wiadomo tak szybko i na tak szeroką skalę, jak teraz wiemy z pomocą social-media. O wypadkach po prostu nie pisano w gazetach – bo nie miał kto o nich informować, pisać, nikt nie zrobił zdjęcia smartfonem i nie wysłał do redakcji.

Nie wmawiaj sobie i innym, że kiedyś wypadków nie było, że Tobie za dzieciaka się nie przytrafił, że u twojego wujostwa się nie przytrafił, że Wy teraz jeździcie tylko do przedszkola i z powrotem, że macie super nowoczesne bezpieczne auto, że to i tamto. Wciskanie takich bzdetów sobie i innym absolutnie nie uchroni Was przed wypadkiem. Nie zabezpieczy Waszego dziecka, które niezapięte – wypadnie przez przednią szybę i rozpłaszczy się na jezdni. Nie zabezpieczy Waszego dziecka, które źle zapięte – złamie kręgosłup albo udusi się pasem. Nie zabezpieczy Waszego dziecka, które nie przeżyje wypadku jako jedyne z Waszej rodziny – przez Waszą ignorancję.

Kiedyś fizjoterapeutów nie było, psychologów nie było – i nikt krzywy nie chodzi, nikomu nic nie dolega. Znacie to? Kiedy powiedziałam komuś, że mała H. potrzebuje z pewnych względów wsparcia fizjoterapeuty, owa osoba zerknęła do wózka i stwierdziła, że wymysły, że pieniędzy nie mam na co wydawać, że dziecko ładne, zgrabne i tylko dzieciństwo jemu odbieram. Ludzie, litości!

Nie podważajmy opinii specjalistów, którymi sami nie jesteśmy. To, że kiedyś ich pomoc była zdecydowanie mniej powszechna i dostępna – nie znaczy, że jej nie było w ogóle. Sama znam ludzi ze swojej szkoły podstawowej czy przedszkola, którzy korzystali z rehabilitacji chociażby. To trochę jak z fotelikami, trochę jak z chodzikami i innymi skoczkami – fakt, że komuś nie zaszkodziło kiedyś (bo nie wiedziano, że może zaszkodzić) nie oznacza, że mam ignorować ryzyko i mimo wkładanej do głów wiedzy, robić po swojemu. 

Przykłady można mnożyć. Jedno jest pewne.

Pięćdziesiąt lat temu było inaczej, za pięćdziesiąt – też będzie inaczej.

Każda epoka, każdy okres w dziejach ludzkości – to zupełnie inna bajka. Dzisiaj mamy świadome rodzicielstwo, możemy zasięgać rady specjalistów, możemy zgłębiać swoją wiedzę i korzystać z dobrodziejstw nauki i nowoczesnych technologii. Dzisiaj mamy o wiele więcej, niż miały nasze matki czy prababki. A z kolei nasze dzieci i wnuki – najprawdopodobniej będą mieć w jakimś stopniu, i w jakichś kwestiach, jeszcze lepiej. Być może mój syn albo jego dzieci, będą mogli cieszyć się jeszcze większą świadomością, jeszcze dalej posuniętą technologią, jeszcze lepszymi rozwiązaniami. I chwała za to! Niech z tego umiejętnie korzystają, niech mogą cieszyć się możliwościami, które dla nas są jeszcze nieosiągalne.

Nadawanie minionym czasom cech czegoś lepszego – mija się z celem. Po co porównywać, po co dodawać jakieś teorie czemuś, co jest zwyczajne? Czas mija. Czasy się zmieniają. Ludzie się zmieniają. Możliwości się zmieniają. Kiedyś wcale nie było lepiej, kiedyś było inaczej. I kiedyś, w przyszłości – również będzie inaczej. Nic dodać, nic ująć.

Zamiast rozczulać się nad czasami bez smartfonów – po prostu nie dawajmy go dzieciom w każdej wolnej chwili. Zamiast powtarzać, że kiedyś nie było wypadków – stawajmy na rzęsach by nasze dzieci w podróży zawsze były bezpieczne. Zamiast zapewniać, że jesteśmy okazem zdrowia mimo używania szkodliwych akcesoriów – w pełni świadomi ryzyka, zrezygnujmy z nich dla naszych dzieci.

Cieszmy się, że mamy pod ręką to, co nam potrzebne. Nie musimy w końcu walczyć o podstawowe sprawy, nie musimy jechać przez pół kraju by coś kupić, nie musimy szukać alternatyw dla prostych rzeczy. Zamiast więc zbyt wiele mówić i bez końca dywagować, bądźmy lepsi niż nasi rodzice i dziadkowie. Korzystajmy z obecnych czasów, bądźmy świadomi, nie bójmy się wiedzy i dbajmy o swoje dzieci, zachowując rozsądek i dystans. 

 

Zdjęcia: Lady Amarena Photography

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Napisane teksty 282

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: