#30 ubrań: trzy klasyczne okrycia wierzchnie na jesień i zimę

Idzie jesień. A w zasadzie już przyszła – od kilku dni termometr pokazuje piętnaście stopni, nie więcej. Otulam się więc długim cieplutkim kardiganem, zatapiam się w swoim wygodnym fotelu i popijam herbatkę z miodem, cytryną i malinami, kiedy tylko mogę. A mogę codziennie. Bo chcę znaleźć tych kilka minut na taki błogi relaks, gdy za oknem wieje i leje. I wiecie co? Ja już wydobyłam z garderoby swoje botki i jesienny płaszcz. 

I o tym będzie ten tekst. Co powinno się znaleźć w szafie by służyło na lata, każdej jesieni i każdej zimy? Co jest na tyle uniwersalne, że dopasuje się do stylizacji wszelkiego rodzaju, na wiele okazji, niezależnie od ról pełnionych? Co zalicza się do klasyki, którą trudno zignorować? Prawda jest nieco zaskakująca – bo tak naprawdę wystarczy mieć w szafie trzy okrycia wierzchnie, które w zupełności wystarczą każdej kobiecie. Pod warunkiem, że postawimy na uniwersalny kolor, dobrej jakości tkaniny oraz krój dopasowany do sylwetki. 

Trencz, prochowiec a może po prostu płaszcz?

Nazewnictwo bywa różne. Osobiście określam go trenczem. I tyle w temacie. Sama posiadam jeden, klasyczny beżowy, z Gapa. Kupiony kilka lat temu – nieskończenie wierny, służy i służy, co roku oddawany do czyszczenia, wciąż jak nowy. Trencz zapoczątkował nikt inny – tylko Thomas Burberry, początkowo z przeznaczeniem dla żołnierzy podczas I wojny światowej. Niedługo później płaszcze tego typu zawładnęły na dobre sercami mężczyzn i kobiet na całym świecie. W latach 40. na dobre wdarł się do kanonu mody, w latach 60. awansował do niezaprzeczalnej klasyki a wszystko dzięki Śniadaniu u Tiffany’ego.

Jak wygląda tradycyjny trencz? Zapinany jest na 10 guzików, posiada głębokie kieszenie, pagony na ramionach, sprzączki oraz klapy. Z czym Wam się to kojarzy? Oczywiście, że ze stylem militarnym! A kto wie, co to krata Burberry? Oczywiście, że czerwień, beż i czerń. Obiekt pożądania wielu fashionistek, klasyk jakich mało, ideał – możnaby rzec. Oczywiście przewiązany paskiem, o całkowitej długości mniej więcej za kolano.

Co jest absolutnym plusem podobnych modeli? Uniwersalność! Do dżinsów i botków, to szpilek i sukienki, do kopertówki i do shopper bag. Do niemal każdej stylizacji pasuje! I to jest w nim świetne, że wystarczy jeden jedyny posiadać w szafie a nosić go można na nieskończoną ilość sposobów.

Idźmy dalej.

Płaszcz zimowy. I tutaj w zasadzie temat jest już nieco trudniejszy. Bo o ideał o wiele trudniej. Ciężko o ciepły, który byłby jednocześnie elegancki. Najczęściej wybiera się więc klasyczne wełniane płaszcze, które owszem, są poniekąd szykowne ale niekoniecznie ultraciepłe. Kupując takie ubranie – należy zwrócić uwagę przede wszystkim na skład. A przy tym pamiętać, że zakup płaszcza na zimę nie jest wydatkiem a inwestycją. Służyć ma na długie lata, na wiele zim. Nie warto więc kierować się zbyt pochopnie trendami, ulubioną marką czy sugestiami kogoś innego. Wybór należy dobrze przemyśleć, porównać składy, stosunek jakości do ceny, późniejszą konserwację i na ile uniwersalny płaszcz ma charakter. Czy sprawdzi się na co dzień? Czy pasuje do naszej sylwetki? Czy wpasowuje się w nasz styl, w naszą garderobę? Czy przetrzyma niejedną zimę?

A może… skórzana kurtka?

To ten trzeci punkt, jeśli chodzi o listę niezastąpionych propozycji odzieży wierzchniej. Swój trencz idealny mam, płaszcza idealnego w tym roku chcę poszukać a do skórzanej ramoneski wciąż się przekonać coś nie mogę. Wiecie co? Ja nawet oczyma wyobraźni widzę te stylizacje prosto z mojej szafy! Z moją kwiecistą sukienką i botkami. Z dżinsami i luźnym swetrem. Z białą koszulą i cygaretkami. Ale nie umiem się przełamać by swojego ideału poszukać i zacząć nosić. Gdy zbliża się kolejna wiosna – obiecuję sobie tym razem już się w nią wyposażyć. Może więc tym razem się uda?

Skórzana kurtka ma to do siebie, ze dodaje niewymuszonego luzu niemal każdej stylizacji – bez odzierania jej z elegancji czy kobiecości. Dodaje wdzięku i charakteru, niby to tylko kurtka ale efektownie podkreśla co trzeba.

A teraz mała anegdotka z serii #mamaweddingplannerkawakcji: jedna z moich Panien Młodych jako okrycie na suknię ślubną wybrała właśnie skórzaną ramoneskę w kolorze pudrowego różu. Dziewczęco, z klasą, wdziękiem i absolutnie niebanalnie, inaczej, z pazurem! Efekt był oszałamiający! Zestawienie naprawdę delikatnej, tiulowej białej sukni, z taką właśnie kurteczką – mimo kontrastu, stworzyło pełną uroku i seksapilu, mieszankę. Przyznam, że wówczas przez moment zastanawiałam się nad kurtką o takim kolorze i kroju.

Podsumowując: trencz, zimowy płaszcz i skórzana kurtka. Tyle okryć wierzchnich warto mieć w szafie, więcej nam nie potrzeba. Lepiej skupić się na doborze tych wymienionych, zamiast stawiać ilość ponad jakość. Nie musimy codziennie wkładać innego płaszcza przeciętnej (lub poniżej) jakości. Wystarczy jeden, pasujący zawsze i wszędzie. Mniej znaczy więcej. Zawsze!

Wiem, że w wielu sieciówkach często ilość jest wywyższana ponad jakość. Chodzi o to, żeby kupić jak najwięcej, pomijając zupełnie trwałość ubrań. Oczywiście, sieciówka sieciówce nierówna – bo są takie, które wspomnianą tu już wielokrotnie, jakość, stawiają na piedestale. Aktualnie sama szukam płaszcza zimowego i przyznam, że kilka moich typów pochodzi właśnie z sieciówek. Gdy uda mi się wybrać i kupić – z pewnością dam znać, na co padł wybór. A później, z biegiem użytkowania – napiszę co nieco o jakości. Bo można ją ocenić dopiero na co dzień, nie na pierwszy rzut oka w sklepie. Czasami obietnice producenta nieco mijają się z prawdą, z którą przychodzi nam się zderzyć. Warto więc zdobyć się na umiejętność wyrabiania własnego zdania, nie ulegając do końca reklamom i zapewnieniom.

Wiem też, że obecnie na rynku wybór jest co sezon tak ogromny, że rzeczywiście może być trudno dokonać wyboru. I wówczas być może naprawdę nieco łatwiej jest kupić kilka ubrań gorszej jakości, w niższej cenie – niż jedną porządną. Na dłuższą metę jednak zwyczajnie… nie warto. Po co gromadzić coś, co nie posłuży tak, jak powinno? Po co kupować bez zastanowienia, wciąż i bez końca? Przyszło nam żyć w czasach, w których wszyscy chcą więcej, mocniej, częściej, krócej – byleby do następnych wrażeń. Dzisiaj kupić to, jutro tamto, za tydzień coś jeszcze innego. Nie da się kupić stylu, styl trzeba sobie wypracować. Na pewno nie poprzez kupowanie wszystkiego, co wpadnie w ręce i noszenie wciąż innych, niekoniecznie pasujących do siebie, rzeczy.

Traktujmy ubrania jak przyjaciół. Przyjmujmy je pod swój dach na dłużej, na lata. Cieszmy się ich jakością, dopasowaniem do naszego gustu i sylwetki. Z przyjemnością podziwiajmy w lustrze, jak nas zdobią – zamiast uwydatniać nasze wady. Z rozkoszą je nośmy, czując się swobodnie i kobieco – zamiast cierpieć niewygody w imię bliżej nieokreślonych powodów. Wracajmy wciąż do tych samych, sprawdzonych stylizacji, dodając do nich coś nowego, szczyptę klasy i odrobinkę wdzięku. Nic dodać, nic ująć. 

 

Zdjęcia: Lady Amarena Photography

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Napisane teksty 276

5 thoughts on “#30 ubrań: trzy klasyczne okrycia wierzchnie na jesień i zimę

  1. Nie lubię mieć za dużo ubrań i też staram się większość kupować na lata (to zdaje się mamy wspólne:)) a jednak fizycnie nie wyobrażam sobie ani jesieni/wiosny ani zimy bez 3 okryć na sezon 🙂 pewnie kwestia tego jak różne lubimy aktywności ale dla mnie jeden elegancki płaszczyk (do sukienek, do kościoła, na uroczystość , na kolacje albo jak po prostu chcę elegancko) ramoneska (nie zastąpiona na co dzień, dobra na motocykl, świetna gdy strój ma być mniej elegancki) i kurtka Outdoorowa (do lasu, na spacer gdy pada, w podróży i na górskie wycieczki) a na zimę jeden płaszcz bardziej elegancki (wiadomo jak wcześniej) jedna kurteczka mniej elegancka ale jednak nie sportowa (bo na co dzień nie zawsze chce elegancko) i kurta narciarska (również na spacer z psem, na sanki z dziećmi itd) to moje absolutne minimum i maksimum jednocześnie! bez nich wiecznie by mi brakowało, a cokolwiek dodatkowego było by już przesadą w mojej szafie 🙂 z drugiej jednak strony, choć częściowo bardzo dobrze Cię rozumiem, muszę napisać, że nie lubię kategoryzowania które czasem trochę uprawiasz – jasne, fajnie, ze masz taki styl w którym nie chcesz kupować dużo ubrań, ja też ale jednak trzeba pamiętać że są ludzie którym te 6 płaszczów zimowych poprostu sprawia przyjemność i frajdę nie mniejszą niż coś co jest Twoją zajawką (nawet trudno mi określić co to takiego) i ja świetnie to rozumiem 🙂

    1. Ależ oczywiście, że można mieć 6 płaszczy! 🙂
      Tekst jest o klasyce, której trudno odmówić uniwersalnego charakteru. I nie chodzi o piętnowanie ilości a o stawianie jej ponad jakość. Sama przeszłam dziwny etap częstych zmian, kupowania wiele w sieciówkach (na studiach), później okropny etap, gdy jedną taką rzeczą z sieciówki musiałam zadowalać się długo, o jakości mogąc jedynie marzyć, będąc jednak świadoma tego jak jest istotna.
      Nie lubię nadmiaru, owszem. Nie znoszę, gdy coś kupię, szalenie mi się spodoba a po miesiącu nadaje się tylko do noszenia “po domu”. Dlatego szukam tej jakości, czasami się potknę i pomylę ale nadal nie zmienię zdania.
      Sama też mam taką parkę na co dzień do śmigania z dziećmi czy gdzieś tam, jednak tekst był o tych trzech najczęściej określanych jako klasyki, rzeczy.

      PS Nie kategoryzuję ale jeśli chociaż 1 osoba przeczyta i stwierdzi: kurczę, mam setkę ubrań a w zasadzie nie mam w czym chodzić, to naprawdę super!

      1. ok 🙂 wiesz, ja Cię poniekąd rozumiem, i wiem też jaki miał być cel tekstu, po prostu zwróciłam uwagę na fragmenty (choćby zdanie “Tyle okryć wierzchnich warto mieć w szafie, więcej nam nie potrzeba.” czy ostatni akapit) które brzmią bardzo kategorycznie i z pewną dozą takiego niezdrowego przekonania o własnej racja – nawet jeśli wyszło niezamierzenie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: