“Gdy położą ci dziecko na piersi – o wszystkim zapomnisz!”, czyli największa bzdura wciskana matkom od zawsze…

Rodziłam szesnaście godzin, okropne bóle krzyżowe – po ścianach dosłownie chodziłam! Pękłam, znieczulenie do szycia nie do końca zadziałało, siadać nie mogłam jeszcze dwa miesiące. Ale płacz maluszka wszystko wynagrodził, w mig zapomniałam o bólu, serio! 

CC nie jest takie złe, chwilka, momencik i już masz dziecko przy sobie. Wtedy od razu zapominasz o strachu i bólu! 

Ból niewyobrażalny, nie spodziewałam się. Ale gdy tylko położyli mi dziecko na piersi – przestałam o tym myśleć. 

Znacie? Słyszeliście już podobne historie? Przeczytaliście podobne słowa gdzieś w odmętach sieci? Pewnie nie raz, i nie dwa. Pewnie wiele razy jeszcze przeczytacie, zwłaszcza gdy śledzicie parentingowe strony, czytacie fora, należycie do fejsbukowych grup. To się przewija wszędzie, zawsze. Znajome również wam to opowiedzą, teściowe i matki – też. Czy kiedyś w ogóle przestanie to wybrzmiewać?

Gdy położą ci dziecko na piersi – ból przestanie mieć znaczenie.

Najpierw postraszą okrucieństwem porodu a później podsumują takim właśnie, pseudopocieszającym stwierdzeniem. Zakrawa na absurd, zwłaszcza że (po)porodowy ból fizyczny nie mija, ot tak – w mgnieniu oka. Nie znika bo zobaczyliśmy dziecko. Być może w tej konkretnej chwili trochę mniej na tym bólu się koncentrujemy. Ale… on wciąż jest, współistnieje z nami i może – ale nie musi – się okazać, że będzie nam jeszcze długo towarzyszył. Każdy organizm jest w końcu inny, każda kobieta ma inny próg bólu i każda inaczej się regeneruje. Nie od dziś to wiadomo, prawda?

Bardzo Was, proszę – nie wciskajcie kitu przyszłym mamom, zwłaszcza pierworódkom! Nie opowiadajcie im, jak to wszystko przejdzie, zniknie, ucieknie z chwilą, gdy dostaną to małe zawiniątko. Bo będzie boleć. Szwy będą ciągnąć, rany będą się nieprzyjemnie goić, zmęczenie będzie doskwierać. I nie ma co tego ukrywać! Dlaczego tak otwarcie opowiadamy o trudach porodu, ze szczegółami, bez oporów a gdy w grę wchodzi to, co po nim – kwitujemy to krótkim: najważniejsze, że dziecko zdrowe? Nie przeczę! To jest ważne, zdrowe dziecko to mały wielki cud, to coś absolutnie najwspanialszego. Na równi ze zdrową matką. Oboje macie wyjść z tego cało, oboje macie cieszyć się zdrowiem.

I nie masz prawa mieć do siebie żalu, że nie czujesz się na siłach. Nie obwiniaj się za to, że brakuje tych obiecanych motylków w brzuchu i tej nadludzkiej siły poporodowej, o której tyle mam zapewnia. Nie każdego to dosięga. Nie przychodzi to od razu. Czasem w ogóle nie przychodzi. I to też jest normalne.

Czasami pojawia się zwyczajna, codzienna miłość i… życie.

A czasami wręcz przychodzi coś gorszego – bo dolegliwości fizyczne, będące skutkami porodu. Bo jakaś trauma. Bo niemijający ból, który uparcie się nas trzyma. I co wtedy? A no wtedy dalej wmawia się nam, że to kiedyś minie, że w końcu pójdzie w niepamięć ale przecież mamy czym się cieszyć – zdrowym i pięknym dzieckiem. Tyle w temacie. Niezmiennie. Nieważne, że gdzieś tam, w głębi, czujemy się o wiele, wiele gorzej niż przed tym doniosłym przeżyciem, jakim miał być poród.

Nie oszukujmy się: to nie tak ma być! Jeśli coś po porodzie dolega – szukajmy pomocy. Fizjoterapeuty, fizjoterapeuty uroginekologicznego, psychologa, kogokolwiek byśmy nie potrzebowały. Nie jest tak, że urodziłyśmy dziecko i jakiekolwiek konsekwencje tego by się nie pojawiły – mamy na nie przymykać oko, akceptować i udawać, że nic złego się nie dzieje. 

Jak mam być szczera – po pierwszym porodzie wydawało mi się, że wszystko minie. I minęło, owszem. Ale teraz byłam już bardziej świadoma i wiedziałam, że pewne aspekty połogu trzeba przetrwać, zaakceptować ale nie silić się na tą wielką siłę i entuzjazm, których się od nas poniekąd wymaga. Bo dziecko zdrowe. Bo nie mamy więc powodu do narzekania. Bo ma boleć, bo tak ma być. Bo to minie. Przecież kobiety rodzą od tysięcy lat, stworzone do tego jesteśmy! Mamy więc siedzieć cicho, nie skarżyć się i tryskać radością niczym miejska fontanna okropną wodą.`Bo tak po prostu wypada. Utarło się niestety, że macierzyństwo już od pierwszych jego minut, musi wiązać się z tą wylewającą wręcz, euforią. Wciąż istnieje przekonanie, że od tego powtarzanego tu przeze mnie, momentu otrzymania dziecka – wszystko się zmienia, wszystko co złe przestaje się liczyć i pozostają same pozytywne emocje. Jakaż to ściema!

Niepewność, zmęczenie, ból – to wszystko przeplatane miłością, ciekawością i nadzieją. Wybuchowa mieszanka różnego rodzaju emocji. Ładunek, który może zwalić z nóg. I zazwyczaj na trochę zwala. Na jedne działa to niczym motor napędzający, na inną zadziała wręcz odwrotnie i zaowocuje potwornym wyczerpaniem. Jak już wspominałam i każdy w zasadzie powinien mieć to na uwadze: każdy organizm jest absolutnie inny. I każdy obroni się zupełnie inną odpowiedzią. Zapamiętać to, koniecznie!

***

Nie idealizujmy całej tej otoczki pierwszych momentów z macierzyństwa. Nie silmy się na udawanie, że już od pierwszych minut jest tak pięknie, inspirująco a my będziemy promieniować wewnętrznym spokojem. Nie kreujmy też obrazu nadczłowieka tylko dlatego, że urodziłyśmy dziecko. Ale i nie sprowadzajmy tego do umniejszania – bo kobiety rodziły, rodzą i rodzić będą. To nie tak! Żadna, naprawdę żadna skrajność, nie jest dobra. Cały czas miejmy na uwadze, że każda kobieta, każde dziecko, każdy poród – to zupełnie inna, od nowa napisana historia.

Ty napiszesz swoją. Podejdź do tego świadomie, spokojnie, bez zbędnego bagażu oczekiwań i wyobrażeń. Pamiętaj, że to czas Twój, partnera i dziecka, nie musicie się nim z nikim dzielić, w żaden sposób. Nikt nie może wymagać od Was czegoś, co wykracza poza Wasze granice komfortu. Nie musicie również chwalić się całemu światu (chociaż zapewne chcielibyście wykrzyczeć to wszystkim ludziom na Ziemi) pierwszymi chwilami po porodzie. Nie wrzucajcie do sieci zdjęć z sali porodowej, nawet tych z poporodowej. Pierwszy kontakt skóra do skóry, pierwsze karmienie, pierwsze godziny. To Wasz czas, nie zapraszajcie do tego małego, zamkniętego intymnego świata – przypadkowych osób. Bo po co? 

Nie daj sobie wmówić, że od razu po narodzinach, musi przepełnić cię nieuzasadniona błogość. Zrozum, że masz prawo do słabości, ba! Do cierpienia nawet masz prawo! Masz absolutne prawo chodzić zgarbiona, gdy szwy ciągną i krzywić się, siadając. Masz absolutne prawo brać co godzinę prysznic, jeśli to w czymś pomaga. Masz prawo (i obowiązek w zasadzie) szukać specjalisty, jeśli jest taka potrzeba. Masz absolutne, niepodważalne i nie do zastąpienia, prawo bycia sobą. Przeżywania porodu i połogu nie tak, jak głoszą schematy i miejskie legendy ale dokładnie tak, jaką odczuwasz tego potrzebę. Nie wmawiajmy sobie, że im więcej bólu – tym większa nagroda. Guzik prawda! 

 

Zdjęcie: Lady Amarena Photography

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ->  klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ->  klik!

Napisane teksty 278

4 thoughts on ““Gdy położą ci dziecko na piersi – o wszystkim zapomnisz!”, czyli największa bzdura wciskana matkom od zawsze…

  1. Myślę, że kobiety tak mówią, żeby zatuszować wspomnienie o bólu, o traumie porodowej, o tym co później.
    Mnie poród przerażał, bałam się… wiedziałam, że cukierkowo nie będzie, bo bólu nie da się zniwelować to miałam szczęście, że rodziłam w prywstnej klinice i to było wspaniałe przeżycie. Owszem bolało, a później szwy ciągnęły te kilka dni, aż do zdjęcia, a mimo to fizycznie czułam się świetnie. Wiem, że jestem w bardzo wąskim gronie kobiet, które tak mogą wspominać poród i wszelkie dolegliwości po. Każda jest inna, każda ma inną opiekę podczas porodu, każda inaczej znosi ból, ale każda z nas głośno powinna mówić o swoich odczuciach, tym co boli – może wtedy przestanie się nam wciskać ten kit w stylu “uśmiech bąbelka wynagradza wszystko”. Smutne jest też to, że po porodzie wszyscy skupiają się na dziecku, każdy pyta “a jak maleństwo”, a natomiast mało kto zapyta o samopoczucie młodej mamy, zupełnie tak jakby zadanie tego pytania było nie na miejscu. To wręcz urosło do rangi tematu tavbu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: