#mamaweddingplannerka | Co z tymi imprezami dla dzieci? Dlaczego i kiedy (nie) warto je organizować maluchom?

Gdyby się tak uprzeć – co chwilę w zasadzie można znajdować powody do świętowania, co rusz organizować imprezy większe, imprezy mniejsze. Zawodowo zajmuję się organizacją imprez, to fakt. W domu jednak również przychodzi mi się zmierzyć z przygotowaniem jakichś okazji. Zwłaszcza, gdy chodzi o te okołodzieciowe. Każdy rodzic w końcu się z tym zmierza, prawda?

I tutaj w zasadzie zaczyna się temat do dyskusji. Kiedy właściwie przychodzi ten właściwy czas? W którym momencie celebrowanie takich chociażby urodzin, przenosi się na grunt kinder party, zamiast pozostawania w gronie rodzinnym? I jak  temat w ogóle ugryźć? Zapraszać rówieśników z grupy przedszkolnej, dzieci naszych znajomych, dzieci z rodziny? Urządzać przyjęcie w domu, w lokalu czy w ogrodzie? 

***

Tak wiele pytań. Jeszcze więcej odpowiedzi! Na dodatek ilość inspiracji i skrajnie różnych stanowisk w tym temacie – wcale sprawy nie ułatwiają. Wystarczy zajrzeć na jeden z popularniejszych serwisów zakupowych i zasypuje nas ogrom różności, detali, drobiażdżków, uroczych i oryginalnych. Przykład? A proszę bardzo!

allegro.pl/strefa/przyjecia-dla-dzieci

I balony możemy kupić, i butle z helem do napełniania, jeśli ktoś woli bardziej tradycyjnie – pompkę. Wszystko, co potrzebne do przygotowania najlepszego kinder party ever. Gdy w grę wchodzi samodzielna organizacja takiego przedsięwzięcia, pomysł to podstawa a wykonaniu często bliżej do porządnej harówki, niż do czystej przyjemności. Ale czego się nie robi dla uśmiechu bąbelka, co nie?

Jak już powszechnie wiadomo – osobiście jestem za upraszczaniem wszystkiego, bez zbędnego nadmiaru, komplikowania sobie, dokładania pracy i przytłaczających emocji. By takiego nadmiaru uniknąć – trzeba… upraszczać, a jakżeby inaczej! Zwłaszcza, że gdy mówimy o takich maluchach do trzeciego roku życia, bądźmy szczerzy: ani szczególnie nie docenią, ani nie zapamiętają, ani nie wyniosą z takiej imprezy zbyt wiele. Dlatego (zarówno osobiście, jak i też poniekąd zawodowo) uważam, że podobne przyjęcia są głównie dla rodziców. Dla ich frajdy, dumy i przeżywania. Zakładajmy jednak, że chcemy sobie taką imprezę sprawić.

Od czego zacząć? Jak się nie pogubić w mnogości na rynku? Na co zwrócić uwagę?

Po pierwsze: miejsce. Zdecydujmy, czy odpowiednim będzie nasz dom, może ogród (garden party, zwłaszcza latem – mają swoją magię i urok!), wynajęta sala restauracyjna czy może klubik dla maluchów. Po drugie: kogo i w jakiej ilości, chcemy zaprosić? Najbliższą rodzinę? Znajomych z dziećmi? Dzieci ze żłobka/przedszkola? Oszacujmy przekrój wiekowy i liczbę gości. Po trzecie: czy impreza ma być tematyczna? Psi Patrol? Świnka Peppa? A może w stylu boho, może nieśmiertelne glamour? Po czwarte: menu. Ma być gorący posiłek, może więcej niż jeden? Duży wybór słodkości? A może bardziej wytrawnie? Wszystko na stole, czy może bufet i samoobsługa? Po piąte: dekoracje. Jaka ilość wchodzi w grę? Jednorazowe? Wielorazowe? Kupione a może wypożyczone? DIY czy profesjonalny dostawca? Oszacujmy budżet, źródło oraz styl, w jakim dekoracje są pożądane.

Tyle w telegraficznym skrócie, jeśli chodzi o ogólniki. Wchodząc nieco głębiej w szczegóły – musimy zadbać o wiele detali, które pozornie mogłyby się wydawać mało istotne. Pamiętajmy (na wstępie) o zaproszeniach, mogą (a wręcz fajnie by było o tym pomyśleć) być spójne z tematem planowanego przyjęcia. To naprawdę fajna zapowiedź tego, co czeka gości już w jego trakcie. Po raz kolejny powtórzę też moją ulubioną zasadę: mniej znaczy więcej. I to się absolutnie zawsze sprawdza, wierzcie lub nie!

Przygotowując imprezę dla dzieci, musimy pamiętać również o kilku zasadach. Biorą w nich udział (zwykle) również dorośli. Nie zapominajmy więc o nich! Obok muffinek, lemoniady, owoców i pocornu – niech dostępna będzie dla nich zwyczajna gorąca kawa czy herbata, woda, nieco bardziej “dorosłe” przekąski. Nie musicie od razu stawiać szwedzkiego stołu, uginającego się pod ciężarem przysmaków wszelkiej maści. Nie chodzi o przesadę w jakąkolwiek stronę. Ani w tą słodkodziecięcą, ani w tą ultradorosłą. Skrajności nigdy nie są fajne, w takich okolicznościach również.

Będąc wielką fanką uproszczania, również jeśli chodzi o dekoracje i potrzebne drobiazgi, mogę powiedzieć wiele! Przede wszystkim jednak istnieją dwie zasady, które sprawdzają się niemal bezbłędnie. Po pierwsze: porównujmy! Ceny oraz stosunek ceny do jakości i ilości. Po drugie: kupujmy przez Internet, oszczędzając czas, energię i często – również pieniądze. Owszem, można wyklikać pierwsze lepsze zakupy. I tyle w temacie. Możemy też pochylić się nad tematem nieco bardziej, oszczędzając przy tym nieco – zamiast wydawać bezsensownie.

Chrzciny, roczek, drugie urodziny, trzecie urodziny – to te okazje, które nie wymagają jeszcze organizowania typowego kinder party. Dzieci są wówczas nieco zbyt małe by docenić, trudno również dobrać gości – w końcu imprezka w gronie rówieśników powinna wiązać się z minimum znajomości, nie z łapanką wśród rodzin z naszego otoczenia. Nie zapewniajmy dziecku towarzystwa innych dzieci, na siłę, bez większej selekcji. Bo po co? Nie prościej celebrować te momenty w gronie najbliższych? Babć, dziadków, cioć i wujków? Wśród tych, dla których maluch jest naprawdę ważny, którzy absolutnie szczerze będą cieszyć się jego świętem? To najprostsze rozwiązanie, można by rzec – najrozsądniejsze.

A wśród tych najbliższych też może być pięknie! Wręcz bezdyskusyjnie musi! Na uroczysty obiad w gronie rodzinnym, tort i lody w ogrodzie – nadmuchajmy ileś balonów, powieśmy girlandy, ustawmy pastelowe kubeczki do napojów i papierowe słomki, zadbajmy o detale. Niech cieszą oko, niech będzie radośnie, kolorowo, pięknie! Nie umniejszajmy randze przyjęcia z okazji roczku czy dwóch, tylko dlatego że są na niej dorośli. Absolutnie!

***

Jak zorganizować urodziny dla roczniaka, dwulatka, trzylatka? Dla siebie, ze spokojem, z myślą o bliskich i wspólnym cieszeniu się okazją. Z rozwagą, fajnymi akcentami i z pomysłem. Bez zbędnego rozmachu, bez nadmiaru, z naciskiem na relacje – niekoniecznie na dekoracje. Z myślą o naszym dziecku, o tym żeby miało tego dnia wokół siebie tylko najbliższych, naprawdę życzliwych i bliskich. Nie ilość gości, nie miejsce imprezy, nie wyszukane menu, stanowią o jej wartości. 

I nieważne, czy zadbamy o starannie złożone serwety, winietki, wykwintny obiad i przepiękny tort. Nieważne też, ile tych nieszczęsnych baloników nadmuchamy ani konfetti rozsypiemy. To wszystko to tylko (i aż), piękna otoczka. Urok i wdzięk, w które dodatkowo możemy ubrać ludzi, emocje i wspólne przeżywanie. A później to wszystko przekuć w coś o wiele bardziej cennego. Wiecie w co? We wspomnienia. Coś, czego nie odbierze nam nikt. Coś, czego nie zastąpimy niczym innym. Zapamiętajcie to, koniecznie!

PS Mówię to zarówno jako matka, jako żona, jako wedding planner i jako nieporawna estetka i minimalistka. 😉

Zdjęcia: Lady Amarena Photography, na potrzeby #powaszemupl

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ->  klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ->  klik!

Napisane teksty 278

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: