Pierwszeństwo nam się należy i koniec kropka! | Słów kilka o przywilejach ciężarnych.

Pięć lat temu, w pierwszej ciąży – byłam o wiele bardziej aktywna niż w obecnej. Chodziłam do sklepu, na pocztę, jeździłam sporo komunikacją miejską, w zasadzie do ostatnich tygodni regularnie wychodziłam z domu. Większa część ciąży upłynęła mi latem i wczesną jesienią, gdy na zewnątrz było gorąco i burzowo, duszno, ciężko. Oj, ciężko.

Przez calutki ten czas raz ustąpiono mi miejsca w tramwaju. Raz skorzystałam też z kasy pierwszeństwa w Ikei. Nie biegłam na początek kolejki, przede mną była tylko jedna osoba, ustawiłam się za nią i tyle. To nie jest tak, że zawsze, za każdym razem – czułam się szałowo dobrze i w pełni świadomie nie korzystałam z przywileju pierwszeństwa gdziekolwiek. To nie jest też tak, że nie miałam pojęcia o tym, że mam prawo do jakiegokolwiek pierwszeństwa. Widziałam kartki wiszące w laboratorium czy znałam zasady w niektórych sklepach. Po prostu z nich nie korzystałam. Z wielu powodów, które dzisiaj nie są aż tak istotne i nic nie wnoszą.

***

Dlaczego powinniśmy ustępować pierwszeństwa kobietom w ciąży?

Kilka zaledwie argumentów – bo nie o ich ilość się dzisiaj rozchodzi:

  1. Patrząc na ciężarną – nie jesteśmy w stanie naocznie stwierdzić, czy dobrze się czuje, czy ciąża nie jest jakkolwiek zagrożona, czy za chwilę np. nie zemdleje.
  2. W takiej komunikacji miejskiej – istnieje zagrożenie, że stojąca ciężarna zasłabnie, zostanie popchnięta lub przewróci się przy gwałtownym hamowaniu i… upadnie na brzuch. Łatwo sobie wyobrazić, jak źle to może się skończyć, prawda?
  3. Ciekawostka medyczna – w ciąży często o wiele gorzej znosi się stanie w bezruchu niż sam ruch. Dlatego może się okazać, że np. przespacerowanie się po sklepowych alejkach zmęczyło nas o wiele mniej, niż kilkuminutowe oczekiwanie w kolejce. Komentarze typu: Biegać z koszykiem to umie a poczekać chwili już nie!, nabierają wówczas zupełnie innego wydźwięku, prawda?
  4. W przychodniach, aptekach i podobnych miejscach – bardzo często pojawiają się ludzie chorzy, z którymi ciężarna powinna mieć jak najkrócej (najlepiej wcale!) kontakt. Odporność w czasie ciąży działa nieco słabiej a złapanie jakiejś infekcji może nieść poważne konsekwencje. Pomijając już zupełnie fakt, że w przypadku ciężarnych – możliwości leczenia bywają dość ograniczone.
  5. Warto pamiętać, że ustępowanie miejsca czy przepuszczanie ciężarnych w kolejce – dyktowane jest nie tylko dobrym wychowaniem ale przede wszystkim właśnie kwestiami zdrowotnymi.
  6. Traktujmy innych tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani. Tak, jakbyśmy chcieli by potraktowano nas w ciąży, naszą siostrę, córkę, żonę. Tak, jakbyśmy chcieli by potraktowano każdą bliską nam osobę, z nami włącznie.

I tutaj, z tego miejsca – chciałabym pochylić się nad ostatnim argumentem właśnie. Traktujmy innych tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani. Dlaczego to podkreślam? Pozwolę sobie najpierw przytoczyć dwie sytuacje:

Sytuacja nr 1: laboratorium, ósma rano, korytarz pełen ludzi. Otwierają się drzwi, wchodzi kobieta i już od progu krzyczy: Kto następny? Jestem w ciąży i teraz wchodzę ja! Wśród oczekujących przebiega pomruk zdziwienia i oburzenia.

Sytuacja nr 2: laboratorium, ósma rano, korytarz pełen ludzi. Otwierają się drzwi, wchodzi kobieta w zaawansowanej ciąży. Pyta, kto ostatni? Zajmuje miejsce w kącie, opierając się o ścianę. Krzeseł wolnych brak. Nikt nie zwraca na nią uwagi, kolejka powoli przesuwa się do przodu.

W przypadku sytuacji pierwszej – oburzenie jest jak najbardziej na miejscu, prawda? Bo, moi drodzy (moje drogie), nie wystarczy być w ciąży – warto jeszcze dorzucić do tego odrobinę taktu i kultury. Ja wiem, że czasami trzeba się przepychać łokciami, walczyć o swoje prawa i tak dalej, i dalej. Wiem, że często pozostajemy niezauważone – jak w sytuacji numer dwa – ale to nie usprawiedliwia takiej roszczeniowej już na starcie, postawy… I nie przekona mnie (chyba) żaden argument za tym, że trzeba podobnie się zachowywać. Bo można to załatwić zupełnie inaczej.

Spora część ludzi jest negatywnie nastawiona do pierwszeństwa dla ciężarnych właśnie dlatego, że trafili na podobne chamstwo (tak, nierzadko chamstwo!) ze strony samych kobiet w ciąży.

I nie, nie generalizuję. Absolutnie! Nie mówię, że wszystkie (my- ciężarne) jesteśmy same sobie winne. Musimy nauczyć się odróżniać korzystanie z przywilejów dla nas dedykowanych od… zwyczajnego chamstwa i braku minimum kultury. Nie musimy się tłumaczyć, płaszczyć ani nic podobnego. Ale nie możemy też bezpardonowo wciskać się z marszu do gabinetów, bez słowa, bez odrobinki chociaż, grzeczności. Pomyślcie sobie tylko, że okrutnie częste są sytuacje, gdy jedna ciężarna… wpycha się w kolejkę innej ciężarnej. Być może trudno to sobie wyobrazić ale takie zdarzenia mają miejsce niezwykle często, niestety.

Kolejna sprawa? Nie sposób nam ocenić, jak ktoś się czuje. Nie jesteśmy w stanie ocenić czyjegoś samopoczucia na przysłowiowe oko. Może się okazać, że ciężarna tryska energią, nic jej nie dolega a w kolejce siedzi ktoś, kto czuje się naprawdę źle ale… nie jest w ciąży. Może się okazać też, że kobieta jest w niewidocznej jeszcze ciąży ale zasłabnie, czekając w nazbyt długiej kolejce – bo na przykład męczą ją niepowściągliwe wymioty i jest zwyczajnie wyczerpana. Może się okazać naprawdę wiele! Nie mamy takich możliwości, żeby przewidzieć cokolwiek podobnego. Na pierwszy rzut oka trudno (naprawdę trudno!) stwierdzić, w jakim ktoś jest obecnie stanie, jak się czuje i czy za chwilę nie osunie się na podłogę.

Pierwszeństwo to przywilej, nie obowiązek!

Bardzo ważna uwaga. Do zapamiętania! Jeśli ciężarna dobrze się czuje, ma czas i chęci – niech czeka w kolejce jak każdy inny. Jej wybór. Nie musi wpadać do przychodni i od wejścia już krzyczeć, że ona w ciąży, że wchodzi następna i w ogóle to reszta ma się odsunąć jak najdalej, co by miejsca, powietrza i swobody jej nie zabrakło. Absolutnie nie musi. Jeśli ciężarna źle się czuje a czas oczekiwania może to tylko pogorszyć – niech kulturalnie upomni się o swoje prawa i skorzysta z pierwszeństwa, które jej się należy. Można to zrobić po ludzku, taktownie. Naprawdę można.

***

Zdarzało – i zdarza – się, że bardzo źle się czuję. Ta ciąża to szkoła przetrwania, jakich mało. Bez porównania z pierwszą, absolutnie! Czekanie w kolejkach to prawdziwe wyzwanie, zwłaszcza na czczo, zwłaszcza gdy w pomieszczeniu jest duszno a noc była trudna. Dlatego na badania jeżdżę zawsze z samego rana, nim zbierze się spora grupa oczekujących. Jeśli w kolejce jest pięć czy sześć osób, siadam i czekam. Dam radę. Jeśli oczekujących byłoby więcej – skorzystałabym z pierwszeństwa.

Podczas testu obciążenia glukozą (czekałam na swoją kolej – byłam ledwie trzecia), zaraz po jej wypiciu i wyjściu z gabinetu do poczekalni – zemdlałam. Personel od razu się mną zajął. Przy okazji jakichś zakupów w aptece – też zrobiło mi się słabo, stojąc w kolejce, odsunęłam się w bok i usiadłam na krzesełku. W tym czasie w moje miejsce od razu wskoczyła starsza pani, stojąca wcześniej za mną. Aptekarka nie zareagowała, ja też nie, w tym momencie zależało mi tylko na tym, żeby posiedzieć i dojść do siebie. I tak nie dowlokłabym się chwilowo do samochodu. A ostatnio w Ikei stanęłam w kolejce do kasy pierwszeństwa, gdzie przede mną stała pani w mniej zaawansowanej ciąży ale tylko z przewijakiem do kupienia. Nie miałabym nawet serca pchać się przed nią z wózkiem pełnym mebelków i różnych pierdół. Bądźmy ludźmi. Rozsądnymi ludźmi.

Nie podobają mi się stwierdzenia, że kiedyś w ciąży to się w polu robiło. Nie podobają mi się stwierdzenia, że jak w ciąży – to niech siedzi w domu a nie po sklepach czy aptekach chodzi. Nie podobają mi się stwierdzenia, że ciąża to nie choroba i nie wymaga żadnych przywilejów. Wszelkie podobne argumenty są zwyczajnie krzywdzące.

Ale nie zachowujmy się też jak święte krowy! Czasami warto zastanowić się pięć razy, zanim coś wykrzyczymy – może wystarczy kulturalnie powiedzieć? Zostawiając po sobie złe wrażenie, budujemy negatywny wizerunek wszystkich ciężarnych. Bo ludziom bardzo łatwo przychodzi wrzucanie wszystkich do jednego worka.

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ->  klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ->  klik!!

Napisane teksty 278

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: