Wyprawka dla noworodka: czego nie warto kupować na zapas?

Gdyby tak słuchać wszelkich możliwych rad przy kompletowaniu wyprawki dla noworodka, zwłaszcza gdy w grę wchodzi pierwsze dziecko i nieświadomość rodziców – mogłoby się okazać, że nie mamy miejsca na przetrzymywanie wszystkich pozornie niezbędnych gadżetów i produktów.

Bo wiecie – aktualnie niemal każdy element wyprawki nazywany jest swoistym #musthave, koniecznym wręcz przy pielęgnacji i wychowaniu noworodka. A my się nierzadko na to nabieramy. Doliczając do tego podstawowy błąd, jakim jest przekonanie przezorny zawsze ubezpieczony – mamy w efekcie sterty zbędnych rzeczy, które mogą nie przydać się… nigdy.

***

Mam to szczęście chyba, że jedno niemowlę na wychowaniu już miałam – jestem więc w pełni świadoma, na co zwrócić uwagę przy drugim. Pozwoli to nam z pewnością zaoszczędzić sporo czasu, pieniędzy i energii, o miejscu w domu nie wspominając. Teraz już nie popełnię błędów, jakie zdarzało mi się popełnić przy Małym Człowieku. A więc:

Czego nie kupujemy na zapas?

Chusteczki nawilżane i pampersy. O tym, ile potknięć w tej materii zaliczyłam, mogłabym książkę napisać! Na pierwszy rzut (czytaj: do szpitala i na powrót do domu) poszły wówczas dwa opakowania pieluszek, kupionych dość intuicyjnie. Stałam ileś czasu przed półką w markecie, pomacałam, poczytałam i wybrałam. Chusteczki? Bardzo podobnie. Moje wybory służyły jakieś półtora miesiąca, później pojawiło się uczulenie, szukałam więc dalej. Historia zataczała koło kilka razy, szukałam i dopasowywałam. W końcu trafiły się odpowiednie. Co by było, gdybym narobiła wielkiego zapasu? Te ilości nie zostałyby zużyte, gdy do drzwi zapukało uczulenie.

Nie wiemy, czy dana pieluszka lub chusteczka – nie uczuli dziecka. Nie wiemy, czy ten produkt będzie nam zwyczajnie odpowiadał – czy pampers nie będzie przeciekał chociażby. Nie wiemy tak naprawdę NIC, dopóki nie urodzi się dziecko. Dlatego nie róbmy ogromnych zapasów, nigdy! Po dwie paczuszki jednego i drugiego, w zupełności wystarczą. Nie ma najmniejszego problemu w dokupieniu kolejnych, jeśli akurat te się sprawdzą.

Rada? Dwa opakowania chusteczek i dwa opakowania pampersów na początek.

Mleko modyfikowane. Tutaj sprawa wygląda zupełnie inaczej, zależnie od naszych zamiarów. Bo są rodzice, którzy z góry nastawiają się na karmienie piersią, tak jak i są rodzice, którzy nie biorą pod uwagę innej opcji niż mieszanka. W pierwszym przypadku nie warto kupować mleka na wszelki wypadek. Nie wiemy, czy ten “wszelki wypadek” się przydarzy. Nie wiemy, kiedy zajdzie taka potrzeba (może potrzebne będzie dopiero mleko następne, nie początkowe?). Nie wiemy nawet, jakie mleko będzie potrzebne. Może zdarzyć się tak, że np. w szpitalu zostanie podane mleko X, które okaże się strzałem w dziesiątkę i dokładnie takie będzie potrzebne po wyjściu do domu. I co z tego wówczas, że w domu macie zapasy mleka Y, które wydawało Wam się najodpowiedniejszym…?

Warto pamiętać również o tym, że mleko modyfikowane to nie herbatka, którą możemy sobie dowolnie wybierać, zmieniać, pić codziennie inną. Każda – absolutnie każda! – zmiana mleka powinna być konsultowana z pediatrą. Nie w Internecie, nie w fejsbukowych grupach, nie u cioci ani koleżanki – tylko u lekarza!

Naprawdę trudno dopasować mleko nienarodzonemu jeszcze, dziecku. Jeszcze trudniej jest przewidzieć sytuację, przebieg drogi mlecznej. Jeśli nie chcecie finalnie oddawać, wyrzucać tych zgromadzonych zapasów – nie róbcie ich, po prostu!

Rada? Rozważcie, jakie mleko ewentualnie byście kupili, gdyby wybór należał do Was – w razie potrzeby ktoś wyskoczy do sklepu.

Leki. Tego – szczerze mówiąc – nie ogarniam już totalnie! Pomijam jedną, najważniejszą chyba, kwestię: żadnych leków nie powinniśmy podawać dziecku sami, nie nam oceniać czy jest taka potrzeba! A wystarczy wejść na jakiekolwiek forum i przyszli rodzice potrafią wypisać całą długaśną listę tego, co t r z e ba mieć w apteczce dla noworodka… Taka lista to zazwyczaj wartość kilkuset złotych, kilkadziesiąt różnych pozycji.

Na kolki. Najlepiej trzy rodzaje kropelek – nie wiadomo, które będą działać. Na gorączkę – i syropek, i czopki. Na ząbkowanie – na zaś. Witaminki – najlepiej te polecane przez innych rodziców, w kilku formach. Probiotyki wszelakie. Sól fizjologiczna, termometry różnej maści, aspiratory a nawet nierzadko inhalatory! Zapas kremu na odparzenia, jakby co najmniej dwa pełne żłobki człowiek miał nimi codziennie kremować. I tak dalej, i dalej.

Nie wiemy, co będzie nam potrzebne. Nie wiemy, kiedy będzie nam potrzebne. Nie ma sensu przewidywać na siłę niewiadomego. Przykład? Moje dziecko nie chorowało przez pierwszy rok życia w zasadzie w ogóle, kolek nie miało, ząbkowało dość łagodnie. Probiotyk i witamina D były w zasadzie jedynymi specyfikami, jakich używałam. Inhalator kupiłam dopiero gdzieś po półtorej roku, aspirator okazał się być zwyczajnym bublem – mimo że zachwalany. Na dodatek Mały Człowiek dostawał histerii od prób użycia go.

Rada? Nie kupujcie nic na zasadzie “a nuż się przyda”. Jeśli pojawią się kolki – kupicie zalecony lek. Jeśli pojawi się choróbsko i gorączka – to samo. Jeśli zajdzie jakakolwiek potrzeba, lekarz coś Wam przepisze – wówczas zaczniecie dopiero używać. Na początek wystarczy jeden środek na gorączkę, kilka ampułek soli fizjologicznej, ewentualnie coś do pielęgnacji pępuszka – chociaż coraz więcej słyszy się o tzw. suchej pielęgnacji.

Kosmetyki. Przy pierwszym dziecku – dałam się nabrać, ile to wszystkiego potrzeba do pielęgnacji dziecka! Poszłam do drogerii, stanęłam przed regałem dla niemowląt i wrzucałam do koszyka kolejno: puder, oliwkę, szamponik, płyn do kąpieli, krem na odparzenia, balsamik, termometr do wody i całe mnóstwo różnych różności. Koszyk pełen zakupów a nie było w nim jeszcze nawet pampersów czy rzeczy do szpitala dla mnie. Kilka miesięcy później niemal wszystkie te kosmetyki oddałam. Nie użyte ani razu. Oliwkę od razu odradziła mi położna, pudrem sypnęłam ze dwa razy, płyn do kąpieli uczulił a reszta nie była potrzebna. Znalazłam inny płyn do ciałka i włosków, służył nam później bardzo długo. Termometr do wanienki? Pffff! Kto by na to patrzył! W pierwszych dniach to ja się bałam Małego Człowieka kąpać, najwygodniej i najbezpieczniej mi było w łazienkowej umywalce, wyłożonej tetrową pieluszką. 😉 Nie dajmy się zwariować, nie dajmy sobie wmówić potrze, których tak naprawdę nie mamy.

Rada? Coś do kąpieli – najlepiej 2w1: do ciała i włosów (z dobrym składem!). Duże płatki kosmetyczne. Nożyczki do obcinania paznokci. Szczoteczka do włosów. Tyle na początek. Później się zobaczy.

Ubranka, pościel. W tym temacie akurat dość obszernie rozpisałam się w tym tekście, odsyłam więc do niego:

Akcesoria i gadżety. Kto choć przez moment nie zastanawiał się nad czymś totalnie zbędnym, nad jakąś absolutną fanaberią – niech pierwszy rzuci zużytą pieluszką! Są szumisie (w wielu odsłonach – od misia po ptaszki, na innych zwierzakach kończąc), są leżaczki, są bujaczki, są akcesoria tak różne, tak odmienne. Oferta firm okołodziecięcych jest szalenie bogata – nie dziwo więc, że ludzie… kupują. I to bardzo dużo!

Bo ktoś podszepnie, że to i to sprawdziło się przy jego dziecku, jest więc absolutną koniecznością! Bo przeczytamy gdzieś o czymś, co ma udoskonalić nasze macierzyństwo albo je chociaż ułatwić. Bo chcielibyśmy mieć to, co ma ktoś inny. Powodów jest naprawdę wiele.

Rada? Wielu zakupów można dokonać już po narodzinach, gdy zajdzie taka potrzeba. Wiele zakupów można sobie zwyczajnie odpuścić – bo są zbędne. Wiele drobiazgów z pewnością dostaniemy w prezencie od bliskich. Czas. Czas jest najlepszym sprzymierzeńcem – nie kupujmy czegoś z założeniem, że użyjemy dopiero pół roku po porodzie.

***

Nie warto kupować na zapas, na zaś, na później. Bo później z tym wszystkim zostaniemy. Na dodatek wówczas to wszystko okaże się bezużyteczną zbieraniną. Noworodek naprawdę niewiele potrzebuje – mimo tego wszystkiego, co wciska nam się z każdej strony.

Na naszym Instagramie (@mamasamapl) możecie podglądać naszą osobistą wyprawkę na bieżąco a w kolejnym tekście o tej tematyce – stworzę konkretną do bólu listę tego, co naprawdę niezbędne dla maleństwa na początek.

Pokoik dziecięcy - zobacz ceny
Napisane teksty 278

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: