Kandydatki do wspólnej kawy | Share Week 2019

Rok temu pierwszy raz przystąpiłam do akcji Andrzeja Tucholskiego i wówczas napisałam tutaj tekst, w którym umieściłam trzy blogerki, które były dla mnie inspirujące, godne zaufania mimo nieznajomości i w jakiś – mniej lub bardziej określony – sposób, bliskie. Od tamtego czasu sporo się zmieniło!

Share Week 2018: moi ulubieńcy

Z Elwirą z Jak ona to robi udało mi się wypić kawę i zjeść śniadanie, dzięki inicjatywie Ceneo, jaką są takie cykliczne kameralne śniadanie dla influencerów. Kasię z Simplicite obserwuję nadal, z niegasnącym zaangażowaniem i od kilku miesięcy w ten sposób uczestniczę w budowie jej domku w lesie – może sami rzucimy wszystkie nasze plany i zrobimy podobnie? Póki co brakuje nam odwagi (chyba), do jej książki niedawno znów wróciłam ale… minimalizm zadomowił się w naszym życiu tak bardzo i zakorzenił już tak mocno, że bardzo niewiele mogę już wynieść z jej porad. To chyba na plus, prawda? W końcu przebyłam u jej wirtualnego boku naprawdę długą drogę. A Tekstualna? No cóż – ona trafia do zestawienia po raz drugi. Dlaczego? O tym będzie niżej.

Z kim chciałaby usiąść na przydomowym tarasie, wypić ciepłą kawę z puszystą pianką, porozmawiać o życiu, o ludziach, o wszystkim i niczym? Kogo bez wahania zaprosiłabym do swojego domu, do swojej codzienności?

TEKSTUALNA

O zaczynaniu od nowa. Mogłybyśmy sobie przybić piątkę, z tym zaczynaniem od nowa – to mamy podobnie. Wciąż to robimy! Jak zerknę na zeszły rok zaledwie – widzę to. Monika ruszyła z nowym związkiem, ze swoim produktem, z remontem w przedwojennej willi. Ja ruszyłam z pomysłem na siebie, z pracą nad produktem, wzięłam ślub i zaczynam poniekąd od nowa, czekając na Maleństwo – macierzyństwo nabierze teraz zupełnie innego wydźwięku. Same starty, same nowości. Nie warto się ich bać, to one budują nasze życie, naszą codzienność. I w tym się ze sobą absolutnie zgadzamy.

Przeczytać jej magazyn czy teraz powiesić jej plakat w domu (muszę go zamówić na nowy dom, no muszę w końcu się zebrać!) – to pikuś. To coś absolutnie normalnego, wspieram więc posiadam. Jeśli wspieram czyjś rozwój i produkt to siłą rzeczy chcę go mieć, skoro trafia do mnie i mojego stylu bycia. Zobaczyć swój produkt u niej lub przeczytać swój tekst w jej magazynie – to by było c o ś! Chociaż przeczuwam i zakładam, że za rok znów ją wymienię w tym zestawieniu. Skąd ta pewność? Po prostu.

źródło: tekstualna.pl

A od strony tylko i wyłącznie blogowania? Chciałabym umieć z takim dystansem do siebie – być w tej twórczości. Wielokrotnie już zastanawiałam się, jak pogodzić teraz dwa zupełnie różne kanały – bo w pracy wedding plannera, na stronie z ofertą czy ślubnym blogiem, jestem obecna i będę. A tutaj wciąż pozostaje to niedopowiedzenie. Z jednej strony to mój znak rozpoznawczy, z drugiej wciąż brakuje mi impulsu do odkrywania więcej. Można pozostać anonimowym, nie wrzucać nazwiska, adresu, zdjęć rodziny – ale można też przy tym pokazywać siebie w inny sposób, nieoczywisty i oryginalny zarazem. Ja pomysł już na to mam, potrzebuję jedynie kopniaka by to zrealizować. Bo wiecie… włosy zawsze będą zbyt potargane, usta zbyt popękane a (po)ciążowe boczki zbyt wyraziste, jeśli będę szukać wymówek. Od Moniki chciałabym się nauczyć dystansu do siebie.

AGNIESZKA KUDELA BLOG

Agnieszkę obserwowałam od wielu lat, podczytywałam bloga i śledziłam na Instagramie. W momencie, gdy postanowiłam o tym by zrobić kurs wedding plannera – nie widziałam opcji innej niż jej Wytwórnia Ślubów. Dzięki temu kursowi, miałam okazję poznać ją osobiście, od tamtej pory cały czas jesteśmy w kontakcie. Tak naprawdę łączy nas coś jeszcze i tylko my dwie wiemy, jaki ogrom wsparcia dała mi ta znajomość teraz, w ciąży.

Uwielbiam jej poczucie estetyki, tak bliskie mojemu sercu. W jej twórczości jest to, co ja chciałabym osiągnąć w niedługim czasie i nad czym niezmiennie pracuję: zdjęcia. Blog pełen zdjęć jej autorstwa, dopracowanych, z idealną obróbką, utrzymanych w jednym stylu. Obycie z aparatem i genialny (jak dla mnie) efekt. Ten efekt spójności i wyważenia to dla mnie wzór do naśladowania! Choć swój docelowy styl mam już określony a obróbkę na razie pozostawiam komuś innemu, praca nad podobnie dobrymi zdjęciami to żmudny proces, niekończąca się nauka i próby. Agnieszka osiągnęła efekt, na który ja pracuję już od dawna i w tym roku – mam nadzieję! – w końcu wprowadzić go na stronę.

źródło: agnieszkakudela.pl

W momencie, gdy zaczynałam pracę nad blogiem, nad stroną z ofertą czy nad samą już ofertą – otrzymałam wiele cennych rad od Agnieszki i jej męża, którzy w branży ślubnej pracują już wiele lat. Wyniosłam z tych rozmów wiele wniosków, które nie pojawiłyby się nad klawiaturą w domu. Śmiało mogę powiedzieć, że jechałam do nich z konkretnym pomysłem a wróciłam z dopracowaną wizją i zapasem pomysłów. I to jest właśnie świetne, że znajomości czysto wirtualne można przenieść do życia codziennego, wynosić z tego coś pozytywnego i pielęgnować. A wszystko dzięki blogowaniu!

MOYEMU

Jedna z moich – odkrytych w zeszłym roku – kopalni wiedzy i inspiracji. Uczę się stąd, wprowadzam małe zmiany (niedługo będziecie mogli sami je ocenić!) i czerpię, ile tylko się da. A przy tym wszystkim, dzięki InstaStories, widzę że po drugiej stronie jest osoba taka jak ja. Mama, która ogarnia dom i swoją markę, balansuje nierzadko na krawędzi – gdy dziecko chore, gdy deadline goni. Realia, które znam od lat i z którymi sama nierzadko się zmagam.

Odpowiada mi ilość wiedzy, sposób jej przekazywania, subtelność i wyważenie – nie czuję się zasypywana z każdej strony czymś nowym, nie odnoszę wrażenia że autorka torpeduje z każdej strony swoimi produktami (jak to często bywa przy blogerach-specjalistach). Wszystko jest optymalne, przynajmniej dla mnie. Uczę się w sposób naturalny bo co jakiś czas czytam coś ciekawego u niej, wdrażam to według uznania i jestem bogatsza o kolejna informację czy umiejętność.

źródło: fb/moyemu

Z Weroniką akurat mogę mieć okazję wypić chociaż wirtualną kawę – po szeregu zmian, jakie zaplanowane są na obu blogach w pierwszym półroczu 2019, mam zamiar stworzyć logo mama-sama.pl, oczywiście z ręki specjalisty. I tutaj wybór padł na Moyemu. Gdy tylko przyjdzie odpowiedni moment – nawiążę z nią współpracę, a co! Nie widzę innej opcji niż powierzenie takiego zadania komuś, kto na co dzień mnie inspiruje.

***

Od zeszłej edycji Share Week odobserwowałam wiele profili na Instagramie, przestałam czytać wiele blogów. Przede wszystkim omijam z daleka słupy reklamowe – dzisiaj zachwala szampon X, jutro szampon Y, za tydzień szampon Z. Współprace są fajne, jeśli są dopasowane do blogera i ujęte w sposób autentyczny. Jeśli wózek lub fotelik są używane w sposób ciągły – wtedy można o nich pisać. Nie po trzech dniach, później wózek ląduje na OLX jako nowy a na Insta oglądamy już kolejny. Trzeba mieć swoje zasady i dbać o spójność marki, jaką jest blog.

Osobiście długo walczyłam ze sobą i nie tylko, jeśli chodzi o płatne współprace. Bardzo fajnie mówi o tym Fashionelka i bardzo ją szanuję za to, że otwarcie przywołuje dawne błędy i uświadamia o tym, że nie jest złą decyzją coś promować. Trzeba robić to szczerze, z przekonaniem, pozostając wiarygodnym i autentycznym. Powtarzałam i powtarzać będę, że pokazuję tylko to, co naprawdę uważam za wartościowe. Wszystko w zgodzie ze sobą.

Omijam również blogi, na których nie ma żadnej wartości ponad pokazywanie non stop swojego życia. Zjadłam to, ubrałam to, byłam tu a moje dziecko skończyło czterdziesty czwarty miesiąc. Omijam konta na Instagramie, gdzie pod zdjęciami nie ma tekstu – same obrazki to dla mnie za mało. Uważam, że dobry bloger czy też twórca internetowy – przekazuje jakąś wartość. Nie narzuca, absolutnie! Prezentuje styl bycia i myślenia, który skłania do refleksji, inspiruje, pozytywnie zaskakuje.

To ktoś, kto potrafi napisać tekst (wyobrażacie sobie, że istnieją blogi z błędami ortograficznymi na każdym kroku?!), zrobić zdjęcie lub chociaż dopasować jakieś ze stocka, rozmawiać z odbiorcami, wchodzić w dyskusje i proste sprawy ubrać w słowa tak, żeby chciało się czytać czy słuchać. Twórca powinien mieć też swoje zasady. Przykro patrzeć na tych, którzy mają parcie na szkło tak ogromne, że zatracają się w tym wirtualnym świecie bez reszty. Kiedyś trzeba będzie z niego wyjść, pamiętajmy o tym.

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ->  klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ->  klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ->  klik!

Posts created 346

5 thoughts on “Kandydatki do wspólnej kawy | Share Week 2019

  1. W temacie ostatniej czesci. Jest taka para z trojka dzieci. Maja duzo obserwujących i w sumie nie wiem czemu. Nagrywaja wszystko. W nocy jak ona karmi albo przewija to tez to nagrywa. Dzieci maja bez przerwy telefony nad glowa i sa nagrywane. Co gorsza to same flupoty a ci ludzie jako rodzice i ludzie nawet nie maja czym sie pochwalic. Nagrali okropny syf jaki zostawili po sobie w hotelu. Srednie dziecko mimo ze jest zbyt male to jezdzi w jakims antymandacie zamiast w porzadnym foteliku. W domu syf a dzieciaki cale wieczory z ojcem przed tv i to nawet niemowle! Zenada i dno a ludzie ich obserwuja i podziwiaja.

  2. Bardzo fajne zestawienie 🙂
    Dzięki Tobie odkryłam właśnie nowych twórców 🙂 A że uwielbiam odkrywać nowe blogi to chętnie je sobie poczytam 🙂

    Jako, że ja również wzięłam udział w tegorocznym Share Week (i to po raz pierwszy) – moje 3 typy znajdziesz tutaj: 
    https://oszczednapolka.pl/s

    Być może, przeglądając stworzoną przeze mnie listę, znajdziesz coś dla siebie 😉 
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.