Mamo, tato – opowiecie mi o prawie?

O tym, jak bardzo dużą wagę przywiązujemy do czytania Małemu Człowiekowi i z Nim, zresztą – mówiliśmy już niejednokrotnie. Czytałam Jemu jeszcze przed narodzinami, po pojawieniu się na świecie również. Rósł, zmieniał się ale czytanie książeczek pozostawało – i nadal pozostaje – niezmiennym zwyczajem.

Co rusz odkrywamy jakieś ciekawe tytuły, Mały Człowiek poznaje nowych bohaterów, przyswaja jednocześnie nową wiedzę, uczy się nowych słów, odkrywa świat. W naszej biblioteczce są takie pozycje, do których wracamy nad wyraz często. Nie bez powodu, zresztą. 

***

Na Prawie Bajki natknęłam się przypadkiem, przyznaję – nie miałam o nich pojęcia. Pierwszą część, czyli Nieznajomość prawa szkodzi, otrzymałam w prezencie od poznańskiej kancelarii PragmatIQ – pomysłodawców serii. Książeczka oczarowała mnie od pierwszego wejrzenia.

Mała, poręczna, solidnie wykonana – przepełniona pięknymi ilustracjami Przemysława Liputa, napisana przez bajkopisarza Jakuba Skworza.

Teoretycznie książeczka jest dla ciut starszych dzieci, jednak Mały Człowiek od początku chętnie jej słuchał, przeglądał obrazki i próbował pojąć sytuacje opisane przez autora. Upraszczając w absolutnym skrócie: główny bohater to chłopiec o imieniu Oskar. Zarówno on, jak i jego rodzice w mało przyjemny sposób przekonują się, że nieznajomość prawa szkodzi. Wpadają w problemy, z którymi pomaga im się uporać adwokat a wszystko kończy się szczęśliwie. Tyle skrótu.

Dziecko z lektury dowiaduje się, że należy czytać absolutnie każdą umowę przed podpisaniem. Uczy się również, że prawnicy to ludzie, do których można się zwrócić, gdy z jakimś problemem natury prawnej sobie nie radzimy. Widzimy tutaj pozytywny obraz tego zawodu oraz wyjaśnienie, na czym polega tego typu praca.

Całkiem niedawno w moje ręce wpadła druga część książeczki, różni się kolorem okładki, tytułem i – oczywiście – historyjką wewnątrz.

Pojawia się Oskar – bohater pierwszej części, jednak główną rolę tym razem odgrywa Emilka i jej rodzina. Podobnie jak w pierwszej części wspomniany chłopiec, tak teraz właśnie Emilka – pakuje się w niemałe problemy. Ale i tym razem udaje się zapobiec ich przykrym konsekwencjom, korzystając z pomocy prawnika. Tutaj dowiadujemy się o zasadzie: twarde prawo, ale prawo – ujętej w ciekawą dla dziecka historyjkę. Nauka przez zabawę, ot co!

Czytając tą książeczkę, uczymy się o polisach ubezpieczeniowych, o tym po co są i co nam mogą dać w przypadku kłopotów, w jakie wpadła chociażby główna bohaterka. Dowiadujemy się ponownie, że jeśli z jakimś problemem prawnym sobie nie do końca radzimy, prawnik jest ta osobą, która może nam bardzo pomóc.

Ilustracje są absolutnie piękne, forma przekazu przyjemna i banalna w swej prostocie. Na marginesach stron mamy wytłumaczenie trudniejszych słów – dzięki czemu starszaki czytające ją samodzielnie, mają wszystkie wyjaśnienia na wyciągnięcie ręki. Czego chcieć więcej?

Nie wiem, ilu z Was zna maksymę: ma się tyle praw, ile się ich zna – jednak moim zdaniem to naprawdę dobry argument by dzieci zapoznawać z prawem (oczywiście absolutnymi podstawami, potrzebnymi na co dzień!) już od najmłodszych lat.

Co się ponadto dowiedziałam – a co jest moim zdaniem istotne! – to fakt, że właśnie książeczki Prawie bajki stały się inspiracją dla akcji społecznej edukacji prawnej w szkołach oraz bibliotekach pod nazwą Prawie bajki w szkole. Mówiąc w możliwie największym skrócie: każdy prawnik może zgłosić się do akcji, kupić książki w promocyjnej cenie, przeznaczyć je dla dowolnej szkoły i przeprowadzić tam lekcję z pomocą przygotowanych przez wydawnictwo materiałów. Do tej pory w lekcjach uczestniczyło już ponad 700 uczniów a chętnych prawników jest coraz więcej. Warto? Odpowiedzcie sobie sami! 🙂 

***

Książeczki – przynajmniej u nas – zakwalifikowane zostały od razu do grona tych, które czytamy razem z Małym Człowiekiem. Z prostego powodu. To pozycja na lata. Teraz my czytamy ją Małemu Człowiekowi, kiedyś będzie czytać ją sobie sam. To prezent baaardzo długoterminowy, serio. Polecamy każdemu, historyjki wciągają i uczą. Czego chcieć więcej? No dobra – pięknego wydania i kolorowych ilustracji. Ale to również tutaj mamy!

 

One Response

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top