Ślub po swojemu: wesele z dziećmi czy bez?

Od jakiegoś czasu regularnie przeglądam posty w grupie dla przyszłych panien młodych i niekiedy nadziwić się nie mogę temu, co zdarza mi się tam wyczytać. Część tematów notorycznie się powtarza, nie ma dnia by ktoś nie poruszał ich na nowo. Jednym z nich są właśnie dzieci na weselu. Temat rzeka. Na dodatek temat, który mógłby się wydawać kwestią dość trudną. Wydawać – to odpowiednie słowo.

Bo temat nie jest ani trudny ani szczególnie zawiły. Wystarczy odpowiedzieć sobie na bardzo proste pytanie: chcemy na swoim weselu najmłodszych gości czy ich nie chcemy? Banalnie prosta sprawa, naprawdę!

***

Teoretycznie można roztrząsać różne kwestie – i jak zdążyłam zaobserwować, przyszłe panny młode to robią. Radzą się innych. Bo co, jeśli rodzina się obrazi za brak zaproszenia dla dzieci? Bo co, jeśli młodzi rodzice nie przyjdą bo nie będą mieli możliwości pozostawienia z kimś dzieci? Bo co, jeśli dzieci będą zbyt kłopotliwe podczas wesela? Bo co, jeśli to? Bo co, jeśli tamto? Pytań jest sporo, o jednoznaczną odpowiedź czasami trudno.

Jedno jest pewne. Decyzja należy tylko i wyłącznie do Państwa Młodych.

Pójdźmy krok dalej! Wyczytałam – i to niejednokrotnie – opinie, że mimo braku zaproszenia (!) dzieci i tak zostaną na wesele zabrane, jakżeby inaczej? I przyznam, że tutaj zabrakło mi słów. Ale jak to…? Para młoda nie przewiduje zapraszania dzieci, nie przewiduje więc dla nich miejsc ani nie opłaca tzw. talerzyka. I nagle na weselu pojawiają się tacy rodzice z maluchami i… co dalej? Wprawiają w zakłopotanie nowożeńców, którzy nie przygotowali się na taką sytuację. Wprawiają w zakłopotanie innych gości, będących rodzicami – bo dzieci swoich nie zabrali ze sobą i mogą teraz poczuć się pokrzywdzeni.

To zwyczajny brak szacunku dla Młodej Pary! To zwyczajne wpraszanie się! Naprawdę nie wyobrażam sobie, jak można tak po prostu przyprowadzić nieproszonych gości na czyjś ślub i wesele!

Szanujemy zdanie osób zapraszających i staramy się zawsze sprostać oczekiwaniom. Niedawno pisałam o zasadach obowiązujących na weselu. O prośbie młodych by zamiast kwiatów przynieść coś tam. Mimo takiej prośby zawsze zdarzają się goście niosący bukiety. Później te bukiety są rozstawiane gdzieś tam po kątach sali i tylko zawadzają. Jeśli para zaprasza samych rodziców, bez dzieci – należy to również uszanować. Bezwzględnie.

A tak zupełnie szczerze,  z perspektywy matki – jednego jestem pewna: z dziećmi do pewnego wieku, wesele to średnia zabawa. Nie oszukujmy się ale rodzice nie są w stanie dobrze się bawić, pilnując cały czas malucha, zajmując się nim i poświęcając jemu całą uwagę. I taka jest prawda!

Mając na uwadze zbliżające się wesela, na które zaproszenia otrzymaliśmy dużo wcześniej – stanęliśmy przed decyzją, czy zabieramy ze sobą Małego Człowieka (zaproszeni zostaliśmy we troje). Decyzja zapadła niemal od razu: idziemy sami. Wymaga to ogromnego wysiłku. Trzeba go odwieźć do Dziadków, pojechać na wesele, następnego dnia z wesele po Niego i wrócić jeszcze do domu. Tysiąc kilometrów w weekend.

Ale mamy okazję do wychodnego, możemy spędzić naprawdę przyjemnie czas, nie stresować się małym tornadem, które pod naszą nieuwagę może sprowadzić na siebie jakieś wypadki. Mały Człowiek pod czujnym okiem Babci a my ze spokojem mamy szansę na dobę we dwoje. Warto? Warto!

Spójrzmy na to z jeszcze innej strony. Zastanawialiśmy się już nad listą weselnych gości, owszem. I nie dość, że zgodnie – to jeszcze praktycznie od razu, ustaliliśmy że zapraszać dzieci nie będziemy. Koniec kropka. Chcemy by nasi goście swobodnie się bawili, nie musieli uciekać po dwudziestej bo dzieciaczki są śpiące a maluchy nie stwarzały zagrożenia dla siebie i otoczenia. Bo wystarczy przecież, że taki rozpędzony brzdąc wpadnie prosto na kelnerkę z gorącym rosołem i tragedia gotowa… Przykładów zbyt wiele chyba wymieniać nie trzeba. Każdy rodzic niemal bez zastanowienia potrafi wymienić ich kilka.

Zarówno z punktu widzenia matki, jak i gościa – czy nawet osoby organizującej swoje wesele, śmiało mogę stwierdzić, że tak jest po prostu lepiej. Na pewno znajdzie się ktoś, kto powie: potrafię świetnie bawić się również z dzieckiem. Super, naprawdę! Ja również do niedawna zabierałam Małego Człowieka dosłownie wszędzie, bo nie miałam wyjścia. I wiem, że można. Wiem, że się da.

Jednak wiem też, że czasami każdy potrzebuje wychodnego bez dziecka. Po prostu, bez dyskusji!

Co przemawia za pozostawieniem małych dzieci pod czyjąś opieką na czas wesela? Przede wszystkim ich bezpieczeństwo i komfort. Również komfort rodzica – tak, on też jest istotny! Pamiętajmy też, że to szczególny dzień Państwa Młodych. Jeżeli nie otrzymaliśmy zaproszenia dla dzieci – nie róbmy nic na przekór. To nie tylko brak szacunku dla nich ale przede wszystkim brak kultury osobistej. Nie wypada – i koniec kropka! – bez uprzedzenia przyprowadzać dodatkowych gości… 

Fakt, że posiadamy dzieci i są dla nas najważniejsze na świecie – nie oznacza wcale, że muszą być tak ważne dla innych. Dystans i rozsądek to podstawa, pamiętajmy!

Musimy przede wszystkim pamiętać o jednym: to jeden z piękniejszych dni w życiu Państwa Młodych a wręczając nam zaproszenie – obdarzyli nas ogromnym zaufaniem, wierząc że będziemy towarzyszyć im w tym dniu i współtworzyć podniosłą, wzruszającą atmosferę. Zawodząc ich zaufanie, pozostawimy nie tylko niesmak po swojej obecności ale też przyłożymy rękę do negatywnych wspomnień z dnia ich ślubu. Nie chcielibyśmy by ktoś zrobił to nam, prawda…? Więc nie róbmy tego innym! Absolutnie i pod żadnym pozorem! 

Napisane teksty 283

5 thoughts on “Ślub po swojemu: wesele z dziećmi czy bez?

  1. Co prawda nie myślałam o tym by rodzice przyszli bez dzieci. Jednak w planie wesela dostępnym dla wszystkich gości napisaliśmy by po godz 20 zostawili dzieci pod opieką opiekunki, bo szykujemy coś ekstra dla dorosłych.

  2. 2 lata temu organizowalismy wlasne wesele i postanowilosmy ze nie bedzie na nim dzieci pomimo iz uwielbiam je i pracuje z nimi codziennie. A dlaczego? Mielismy atrakcje przeznaczone dla doroslych: malzonek mial urodziny z tortu wyskoczyla mu monroe ale w wykonaniu szwagra smiechu mnostwo ale taki widok nie jest przeznaczony dla maluchow jak i rowniez parodia podziekowan dla rodzicow przerobionych teledyskow lub alkogogle. Sytuacje gdzie podczas uroczystosci wiekszosc jest pod wplywem alkoholu nie sa naturalne dla dzieciaczkow dlatego mimo zbulwersowanej rodzinki dzieci nie bylo i jakos rodzice wytrzymali bez dzieci i swietnie i bez skrepowania sie bawili.

  3. Byłam ostatnio na weselu, gdzie była masa dzieci i pomijam już że do tortu spora część tych rodziców z nimi się ulotniła a do tego dzieci biegały w kółko, między stołami i keelnerkom pod nogami że w każdej chwili mogło dojść do jakiegoś oparzenia czy coś…

  4. Mam dokładnie to samo podejście. Też niedługo wybieramy się na wesele (a konkretnie to za 2 tygodnie) i w ogóle nie braliśmy pod uwagę zabrania synka. Dla mnie wesele z małym dzieckiem nie ma większego sensu i już chyba wolałabym wcale nie iść. ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: