Wyzwanie z cateringiem dietetycznym: podsumowanie drugiego tygodnia!

Pisałam już o tym, że podejmuję kolejne wyzwanie z cateringiem dietetycznym – tym razem bez podjadania i odpuszczania. Podsumowałam już nawet pierwszy tydzień, wybierając pięć wspaniałych pyszności (klik!), co łatwe wcale nie było! Tym razem rankingu nie będzie, drugi tydzień podsumuję nieco inaczej. Co nie oznacza, że obejdzie się bez smakołyków! Bo będą! 🙂

Czy drugi tydzień był łatwiejszy w podtrzymaniu wyzwania? Mówi się, że najtrudniej jest zacząć. A ja się z tym absolutnie… nie zgodzę! Bo najprościej jest właśnie wystartować, trudniej już utrzymać się na poziomie swojego postanowienia. Pierwszy tydzień minął niemal bezproblemowo, pudełka sprawdzały się w domu, pracy i w podróży. Weszło mi w nawyk otwieranie ich o określonej porze, przerzucanie zawartości na talerz (albo i nie), ewentualnie podgrzanie i zjadanie. I to było fajne!

Z uporem – ale i stoickim spokojem – odmawiałam tego czy tamtego, podczas weekendu u Dziadków czy też popołudniami w pracy, kiedy to stres zwykle zajada się byle czym. Szło naprawdę fajnie i z tego byłam poniekąd zadowolona, może nawet dumna!

W drugim tygodniu zaczęłam czuć niedosyt. Pyszności trafiały pod drzwi, w ciągu dnia były pałaszowane a ja czułam się coraz bardziej zainspirowana. Każde z kolejnych odkryć niosło niemal zachwyt. Albo wręcz przeciwnie bo pytanie: dlaczego wcześniej sama na to nie wpadłam?! I w ten oto sposób odkryłam, jak bardzo potrafimy być ograniczeni w kuchni, używając tylko znanych i lubianych przypraw czy składników…

I postanowiłam po kolejnych siedmiu dniach odpuścić sobie ranking. Wybrałam po prostu te pozycje z menu, które mnie szczególnie zachwyciły i… które spróbuję zrobić w domu sama! Oczywiście nie uda mi się zapewne odwzorować dokładnie tak, jak było to podane tutaj – ale będę się starać! Bo naprawdę warto, było pysznie i różnorodnie. A co to za przysmaki…?

# sałatka z szynką parmeńską, melonem i serem camembert ➡ każdy ze składników uwielbiam, w różnych zestawieniach ale w takim jeszcze nie próbowałam! Genialne w swej prostocie, sałatkę zrobimy pewnie jeszcze nie raz!

# kurczak w sosie mole poblano z kaszą gryczaną ➡ zanim sobie wygooglujecie, pomogę: to czekoladowy sos z dodatkiem chili. Brzmi kusząco? I bardzo dobrze! Bo sos jest przegenialny! Nie spodziewałam się aż takiego efektu, naprawdę. I będę próbować zrobić własny!

# sandacz na kremowym szpinaku z gorgonzolą i dzikim ryżem ➡ ryby uwielbiam, coraz to nowsze ich odsłony również! Dlatego też to danie skradło moje serce, jak wiele innych i zainspirowało również do powtórzenia tego samodzielnie. Sandacza chyba jeszcze nie przyrządzałam w żaden sposób więc to idealna okazja do debiutu!

# placuszki kefirowe z jagodami ➡ pyszny był. Jeden – bo resztę wciągnął Mały Człowiek. Niby chciał gryza a jakoś na jednym nie skończył… 😉 Podobne robiłam Jemu już dwa razy i za każdym razem spotykają się z właściwym naszemu brzdącowi, entuzjazmem.

# gotowana gruszka z konfiturą truskawkową ➡ chyba nie trzeba nic więcej dodawać…? Wyobraźcie sobie tylko ten smak!

# kakaowo-kokosowy budyń jaglany z malinami ➡ budyń jaglany zaczęłam robić ze dwa lata temu, gdy Mały Człowiek wybrzydzał z wszelkimi kaszkami. I od tamtej pory to stały element naszych przekąsek, zmienia się tylko owoc do wkładu. Ale żeby zrobić taki budyń w wersji kakaowej, to bym chyba nie pomyślała! Teraz zrobię już na pewno… 😉

# kokosowo-waniliowe ptasie mleczko z kakaowym musem bananowym ➡ to takie ptasie mleczko w wersji fit. A kto mnie zna – ten wie, że ptasim mleczkiem nie pogardzę nigdy! Niemal od razu jednak nasuwa mi się pewna refleksja: typowe ptasie mleczko, kupione gdzieś tam w sklepie – okej, otworzę, zjem kilka kosteczek i tyle. Ląduje w lodówce. Chyba by mnie zemdliło, gdybym miała zjeść na przykład całe opakowanie naraz. A tutaj jest inaczej. W pudełku przeznaczonym bodajże na podwieczorek były całkiem spore dwie kostki. A ja chyba bez problemu zjadłabym cztery! Pyszne, lekkie i dzięki temu, że nie było tak okrutnie słodkie jak sklepowe – można je jeść i jeść i jeść!

# owocowe ciasto z mąki kokosowej ➡ niby zwyczajne na pierwszy rzut oka a jednak niezwykłe! Bo lekkie, pyszne i sycące. Nie za słodkie, nie za ciężkie. Idealne! Już znalazłam w sieci przepis na podobne, będziemy próbować upiec. A jak się uda to się pochwalimy! 🙂

# różowe naleśniki z prażonymi jabłkami i jagodami ➡ naleśniki w pudełeczku były dwa. Zjadłam pół jednego bo zostałam zaatakowana przez Małego Człowieka, gdy tylko je zobaczył. Pochłonął całego, później pół i tak najedzony pomaszerował do siebie. A mi zostało marne pół. Pyszne za to nieziemsko, najlepsze naleśniki jakie kiedykolwiek jadłam!

# czekoladowe ciasteczka z orzechami laskowymi ➡ te pyszności dane mi było wypróbować w trasie. Do kubka kawy ze stacji benzynowej – pasowały idealnie. Kruche, słodkie i co ważniejsze: w wersji fit!

***

PS A gdyby ktoś chciał powalczyć razem ze mną, na hasło: mamasama, otrzymacie 10 % zniżki na wybraną dietę w fit-catering.pl! ? 

Napisane teksty 282

3 thoughts on “Wyzwanie z cateringiem dietetycznym: podsumowanie drugiego tygodnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: