Jak zorganizować rodzinne przyjęcie w małym mieszkaniu?

Gdy byliśmy z Małym Człowiekiem tylko we dwoje – kwestia wszelkich rodzinnych uroczystości była banalnie prosta. Rodzina nie była zbyt liczna, w zupełności wystarczał więc nasz jadalniany stół, pozostawała jedynie kwestia dodatkowych krzeseł.

Ostatnia mała impreza miała miejsce w październiku ubiegłego roku, kiedy to oprócz naszej już trójki – zawitały do nas trzy dodatkowe osoby i tak świętowaliśmy urodziny Małego Człowieka. Teraz rodzina nam się powiększyła. I to znacznie.

***

Całkiem niedawno stanęliśmy przed niełatwym zadaniem zorganizowania pierwszego rodzinnego przyjęcia, kiedy to przybyć miała rodzina z obu stron. Zarówno moja, jak i B. Przewidziane trzynaście osób. Nieźle, prawda? Zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę średniej wielkości jadalnio-salon, ikeowski stół i cztery krzesła, które na co dzień w zupełności nam wystarczają.

Dylemat był prosty: spinamy się organizacyjnie i robimy przyjęcie w domu albo zostawiamy to w gestii jakiegoś kameralnego miejsca, gdzie obsługa restauracji zadba o wszystko.

Druga opcja od początku była kiepskim pomysłem. Termin imprezy niemal do końca był ruchomy, w pobliżu żadnego fajnego lokalu nie znaleźliśmy a wszyscy byli z daleka – nie chcieliśmy więc by ktoś nam się pogubił w mieście. Uważaliśmy też, że pierwsze spotkanie obu stron powinno przebiegać w możliwie najbardziej rodzinnej i naturalnej atmosferze. Padło więc na organizację tego w domu. Długo się zastanawialiśmy, jak to wszystko zorganizować by było dobrze, jak najlepiej wyszło i wszystkim się podobało. Na naszej drodze stało zaledwie kilka problemów do usunięcia.

Problem pierwszy: mało miejsca!

No nie ukrywajmy ale sali bankietowej to my w mieszkaniu nie posiadamy. Tutaj jednak ogromnym plusem okazało się nasze uwielbienie prostoty. Bo oprócz szafek nad telewizorem, kanapy i stolika kawowego, tak naprawdę nie mamy wiele. Półki na ścianie czy obrazy raczej nam ani nie przeszkadzają, ani nie pomagają – zostawmy je więc w spokoju. Wróćmy do poszukiwań przestrzeni. Tak naprawdę wystarczyło wsunąć stolik kawowy we wnękę pod półkami, równolegle do telewizora. A kanapę przesunąć równolegle do balkonu. W ten sposób salon i kuchni zaczęły tworzyć otwartą, niczym nie zagraconą przestrzeń. Uff!

Problem drugi: zbyt mały stół, zbyt mało krzeseł!

Logiczne! Przecież na co dzień nie wyprawiamy obiadów na kilkanaście osób! I chociaż fajna opcją byłby stół rozkładany (już zapisany na naszej check-liście!) – póki co posiadamy normalny, na maksymalnie sześć osób. Krzeseł posiadamy z kolei cztery. Przy opcji pożyczenia kilku od przyjaciół, nadal byłoby za mało. B. znalazł więc… wypożyczalnię. Za duży stół i dziewięć krzeseł zapłaciliśmy około pięćdziesiąt złotych. Odebraliśmy je w piątek, oddaliśmy w poniedziałek. Na dobrą sprawę więc mogliśmy zrobić imprezę trzy dni z rzędu… 😉

Problem trzeci: zbyt mało naczyń!

Na naszą małą rodzinkę sześcioosobowa zastawa, cztery półmiski, dwie patery czy dwie sałatkowe michy i dwie mniejsze – w zupełności wystarczały. Po dokładnym podliczeniu okazało się, że brakuje nam jeszcze jednej zastawy, co najmniej dwóch misek, minimum kolejnego dzbanka i kilku innych dodatków. Mieliśmy dwie opcje. Pożyczyć na weekend od przyjaciół albo dokupić i już mieć na przyszłość. Druga opcja była akurat nieco kłopotliwa. Bo nie mielibyśmy, gdzie tego trzymać… Postanowiliśmy więc jesienią nabyć oszkloną witrynkę z półkami, na których umieścimy szkło, dodatkową zastawę czy dodatkowe filiżanki i inne, kawowo-herbaciane akcesoria. Bo niestety nasza kuchnia ma naprawdę niewiele schowków i miejsca. Już na ten moment szkło trzymamy upchnięte w szafce nad telewizorem, pomiędzy lekami a dokumentami. Postanowione więc: na ten konkretny weekend imprezowy brakujące naczynia… pożyczymy!

Problem czwarty: menu!

To akurat był najmniejszy problem. Przedyskutowaliśmy z B. wszystkie możliwości, spisaliśmy listę zakupów i tyle. Tort i ciasta zamówiliśmy w pobliskiej cukierni, sama zrobiłam jedynie tartaletki z owocami. Na dzień przed imprezą wpadła do nas ciocia, co by z Małym Człowiekiem nieco łatwiej te góry jedzenia się szykowało. W dzień imprezy wszystko było gotowe, wszystko smakowało a niektóre potrawy znikały z półmisków w zastraszająco szybkim tempie. Problem nadmiaru, np. ciasta, dość łatwo zażegnaliśmy: każdy z gości na odchodne dostawał pudełko ze słodkościami do kawy po powrocie do domu. 🙂

Problem piąty: detale!

Tak naprawdę potrzebowaliśmy niewielkiego nakładu i kilku zaledwie pomysłów by wszystko wyglądało spójnie i w miarę elegancko. Dwie różne zastawy, na szczęście podobne do siebie, ułożyliśmy po prostu na zmianę. Co druga osoba miała naszą, co druga pożyczoną – dzięki temu nie było widać wyraźnej granicy między dwoma rodzajami. Jednolitego charakteru dodawały serwetki i… jednorazowe kubeczki! Postawiliśmy na takie rozwiązanie z prostych powodów. Nie mieliśmy aż tylu takich samych szklanek. Nie chcieliśmy pożyczać innych niż nasze i na siłę kompletować. Trzynaście jednorazowych kubeczków na zimne napoje to trzynaście naczyń mniej do umycia po imprezie. Dopasowane do dodatków, takich jak serwetki czy – również jednorazowe – talerzyki do tortu, wybrane w naprawdę ładnym wzorze, stały się fajnym uzupełnieniem na stole. I tyle!

***

Pomijając zmęczenie – bo dzień wcześniej non stop przy garach, później przy sprzątaniu, szykowaniu, ustawianiu, nakrywaniu i tak dalej – i odrobinę stresu (Czy wszystko się uda? Czy wszystkim będzie się podobać?), usłyszeliśmy tyle ciepłych słów na temat organizacji tego dnia, że przyznaję: było warto! Cieszyłam się, że rodzinie się podobała. Podejrzewam, że takich okazji będzie więcej a do każdej kolejnej będziemy lepiej przygotowań.

Dokompletujemy więc jeszcze drugą zastawę, ewentualnie naszą wymienimy też na większą i dodamy kilka innych “drugich” drobiazgów, ustawimy to na półeczki i niech czekają na kolejne przyjęcia! Bo to, że takowe będą – to raczej pewne! Nie warto przejmować się małym metrażem czy podobnymi dylematami. Warto próbować, kombinować, ułatwiać i tworzyć. Domowego przyjęcia nie zastąpi tak naprawdę żadna, nawet najlepsza restauracja!

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ->  klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ->  klik!!

Napisane teksty 278

One thought on “Jak zorganizować rodzinne przyjęcie w małym mieszkaniu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: