Mały Człowiek czyta: nowości w Babaryba!

Kto nas obserwuje na Instagramie, kto nas czyta tutaj – ten wie, że Mały Człowiek uwielbia, absolutnie uwielbia wszelkie książeczki właściwie od samego początku. Od gumowych czy szmacianych książeczek kontrastowych przez obrazkowe, po te z zapisaną treścią do czytania co wieczór przez nas. I chociaż ilość zabawek ostatnimi czasy staramy się sukcesywnie zmniejszać (tutaj -> klik! pisałam o eksperymencie, który pokazał sens takiego ograniczania) – to książeczek nadal na jego półkach przybywa i to akurat nie ulegnie póki co jakimkolwiek zmianom.

W naszej kolekcji znajduje się wiele pozycji dla małego czytelnika z kilku sprawdzonych już źródeł. Jednym z nich bez wątpienia jest wydawnictwo Babaryba. Dotychczas uwielbiane przez Małego Człowieka były zwłaszcza dwie z książeczek od nich – obie o słoniu Leonie i śwince Malince (autorstwa Mo Willems). Przygodę z bohaterami rozpoczęliśmy mniej więcej rok temu od historyjki “Złamałem trąbę“, w której słoń Leon opowiada o tym, jak… złamał trąbę, potykając się w drodze do Malinki. Może i niewiele ma to wspólnego z samą fabułą, jednak Mały Człowiek dzięki tej książeczce nauczył się we wszystkich innych rozpoznawać świnkę i… naśladować chrumkanie. 😉

Druga z książeczek, towarzysząca nam mniej więcej już tyle samo czasu to “Mieszkamy w książce“. Na pozór nic nadzwyczajnego (dla dorosłych). Dla dziecka jednak to świetna zabawa – bohaterowie bowiem na każdej z kolejnych stron odkrywają, że… mieszkają w książce! Dzięki genialnemu wręcz pomysłowi autora – czytając książkę z dzieckiem, pozwalamy maluchowi wchodzić w interakcje z naszymi bohaterami. Książeczka jest ciekawa i zabawna, Mały Człowiek jest zachwycony za każdym razem, gdy ją wspólnie czytamy i oglądamy. Obawiam się, że chyba nigdy to się jemu nie znudzi. 😉

Po wielu fajnych momentach z poprzednimi dwoma książeczkami – Mały Człowiek ogromnie ucieszył się, gdy w swoje łapki dostał trzecią, ze znanymi już jemu bohaterami na okładce. O czym to historia…? Tym razem Malinka w ferworze kulinarnych eksperymentów, podaje Słoniowi przyrządzone przez siebie danie. Pytanie tylko brzmi: czy Słoniowi breja zasmakuje? Książeczka “Czy polubisz moją breję?” jest prześwietna przede wszystkim z tego względu, że poucza malucha o tym by próbować nowych smaków bez ogromnych obaw i oporu, jak to często się wśród dzieci zdarza. Polecamy jako lekturę obowiązkową każdego brzdąca!

Co nowego jeszcze ma do zaproponowania Babaryba? “OCH! Książka pełna dźwięków” oraz “Miastonauci“, przy czym warto wspomnieć, że druga pozycja jest autorstwa Polaka – Tytusa Brzozowskiego, warszawskiego akwarelisty (o którym wcześniej, szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia ani nigdy nie słyszałam – a szkoda!). Obie mają to “coś”, co każe zatrzymać się nad każdą chociaż n chwilę, nawet dorosłemu.

Pierwsza z wymienionych – to prawdziwa skarbnica dźwięków mimo że nie jest w żaden sposób interaktywna, jak bywa wiele współczesnych zabawek i gadżetów. Nie jest bowiem interaktywna w sposób dosłowny, pozwala jednak wyzwolić się nawet tym najgłębiej ukrytym pokładom fantazji i dziecięcej wyobraźni. I to właśnie dlatego jest tak wspaniała – bo niewielkim nakładem pozwala dziecku wskoczyć w świat wyobraźni, dźwięków i wszystkiego, co tylko sobie wymyśli. Kreatywna i ciekawa książeczka – jak mało która!

A co można powiedzieć o opowieści graficznej (bo takową jest:)) Tytusa Brzozowskiego? Moje pierwsze wrażenie, gdy ją przejrzałam – akurat nie było zbyt pozytywne. Uderzył mnie n a d m i a r.Ilustracje na pierwszy rzut oka są okrutnie przepełnione, aż trudno się skupić na jednym konkretnym elemencie. Tramwaje wyruszają prosto z… poszczególnych budynków, ludzie są jakby wszędzie – najbardziej rzuciło mi się w oczy, że na wielu dachach. Nad budynkami z kolei unoszą się balony, imbryczki albo sześcienne kostki do gry, na których stoją… ludzie.

Być może dla dwulatka czy dziecka nawet trochę starszego może być jeszcze trudna do zrozumienia – autor nawiązuje tu do architektury dużych polskich miast, m.in. Poznania, Warszawy czy Wrocławia. Dodał do tego trochę surrealizmu, wprowadził intrygujące postacie a nawet matematyczne zagadki. Książka wymaga skupienia zarówno dziecka, jak i rodzica. Trzeba też być przygotowanym na wiele pytań ( Dlaczego tramwaj wyjeżdża z domu?) i uzbroić się w cierpliwość przy tłumaczeniu niezliczonej ilości dziwnych na pozór dla malucha, kwestii.

***

My się z Babaryba chyba nigdy lubić nie przestaniemy, przygody Słonia i Malinki nadal będą chyba bawić Małego Człowieka tak samo za każdym razem. Polecamy te książeczki z całego serducha. Bawią i uczą. Czego uczą? Przede wszystkim poczucia humoru. A przecież to się dziecku w przyszłości przyda. 😉 

Napisane teksty 282

One thought on “Mały Człowiek czyta: nowości w Babaryba!

  1. Super, mój synek lubi książki w stylu “Znajdź Wally’ego” – dużo szczegółów, dużo scenek, tka by można było do nich wracać i eksplorować książkę nawet gdy jest dobrze znana. Miastonauci podoba mi się bardzo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: