Nie dajmy się zwariować w te Święta!

Zeszłe Boże Narodzenie było naszymi pierwszymi Świętami spędzonymi we troje, kameralnie i bez obecności kogokolwiek poza nami. Rodziny odwiedziliśmy tuż przed Świętami po to by świąteczny czas spędzić w domu, chwytając chwile, gdy nie musimy się śpieszyć, mamy czas tylko dla siebie nawzajem, nie wiszą nam nad głowami terminy, spotkania czy kilometry do pokonania.

I było przyjemnie. Bez chaosu, bez presji, bez szczególnie męczących przygotowań. Była wielka choinka, były świąteczne akcenty, było dobre jedzenie i dużo miłości. Zbliża się Wielkanoc. Co nauczyło mnie Boże Narodzenie i czego będę unikać w przygotowaniach do najbliższych Świąt…?

***

Po pierwsze: zakupy na ostatnią chwilę to najgorszy z możliwych pomysłów. Przy czym ta wspomniana ‘ostatnia chwila’ dla wielu zaczyna się już na dwa tygodnie przed Świętami. Przyszło mi kilka dni temu wstąpić do hipermarketu po mleko Małego Człowieka i czekoladki dla Babci bo jechaliśmy akurat na jej imieniny. Chcieliśmy dobrze. Chcieliśmy do prezentu i kwiatów dorzucić słodkości. Jednak to, co zobaczyłam w sklepie – przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ogromny tłum, ludzie dosłownie na każdym metrze kwadratowym alejek. Wózki pełne ogromnych ilości zakupów. Podniesione głosy, chaos i nierzadko przepychanki. Masakra, serio. Masakra!

Stałam z tymi dwoma pudełkami mleka i Ferrero Rocher w kolejce a przede mną kobieta krzyczała do partnera, stojącego w kolejce obok: Tu będzie szybciej! Możliwe, że by było szybciej o jakieś 3-4 minuty. Całkiem możliwe. Tylko co dadzą im te minuty?

Co za różnica, czy obsłuży nas ktoś o 14:42 czy 14:46? Wchodząc do marketu – z góry musimy zakładać możliwość stania w kolejce. Dlaczego? Bo na tym mniej więcej polega istota robienia zakupów w podobnych miejscach. A jeżeli chcemy unikać wszelkich kolejek – nie pozostaje nam nic innego jak robić zakupy przez Internet. Albo nie robić wcale…

Po drugie: okna na Święta wcale nie muszą lśnić. Pamiętam, jak niemal od zawsze Święta Wielkanocne kojarzyły mi się z generalnymi porządkami i przede wszystkim myciem tych nieszczęsnych okien. Wtedy była to oczywista oczywistość. Teraz nie do końca to rozumiem. Po co ta cała spina? Cały rok okna mogą być nie umyte ale przed Świętami koniecznie m u s z ą?! No bez jaj – tak już pozostając w tematyce wielkanocnej – ale to jakiś absurd! Tegoroczna Wielkanoc to moja pierwsza przygotowywana samodzielnie. I jakoś nie czuję potrzeby popadania w całe to skrajne szaleństwo. A już na pewno nie mam zamiaru myć okien, gdy pogoda jest pod przysłowiowym psem a Święta nie mają być wcale lepsze. Gdyby pogoda była nieco lepsza – też bym tego nie zrobiła. Myjemy je regularnie co jakiś czas i nie czuję się zobowiązana  do powtarzania tego dodatkowo przed Świętami. Dom ma być dla nas a nie my dla domu, prawda…? 😉

Po trzecie: dom nie musi wyglądać niczym wystawa sklepu aranżacyjnego. Urocze ozdoby na świątecznym stole czy porozstawiane wielkanocne akcenty są jak najbardziej pożądane bo wnoszą świąteczny nastrój jeszcze na chwilę przed samymi Świętami. Jednak niekiedy przeradza się to w ogromną przesadę. Wchodzisz do takiego domu a tam od progu widzisz wszędzie króliczki, kurczaczki, pisanki i masę innych drobiazgów. Gdzie nie siądziesz, gdzie nie spojrzysz – atakuje Cię ta zawrotna ilość ozdóbek, dodatków, drobiażdżków i akcentów. Czujemy się jak w sklepie. Później lądują one wszystkie w jakimś pudle, w kolejnym roku kupuje się masę nowych a stare przechodzą w zapomnienie lub – co gorsza – ilość zeszłorocznych jedynie powiększa się o nowe nabytki… I obrastamy w te wszystkie bibeloty. A przecież nie w ozdobach tkwi istota Świąt.

Po czwarte: w Święta nie trzeba objadać się do granic możliwości. Bo naprawdę nie trzeba! Dlaczego Święta kojarzą nam się tylko z – za przeproszeniem – obżarstwem…? Skoro na co dzień jemy 4-5 posiłków, dlaczego akurat w Święta ich ilość ma być potrajana? Dlaczego nagle zamiast dwóch kanapek mamy zjeść pięć, do tego dwa kawałki ciasta i michę sałatki? Nie dajmy się zwariować! Nie ma żadnego sensownego powodu, dla którego trzeba tyle jeść i później tygodniami narzekać na rzekomo przybyłe kilogramy.

Wystarczy przygotować odrobinę mniej jedzenia. Od razu znika nam problem ogromnych ilości, które pozostają po Świętach – skoro mniej przygotujemy, po prostu mniej nam zostanie. Bo wydajemy ogromne sumy na ogromne zakupy a później ogromne ilości jedzenia się marnują…

Po piąte: w Święta nie ma żadnego przymusu siedzenia na kanapie. To tak jak z tym nieszczęsnym jedzeniem. Nikt nas nie zmusza absolutnie do niczego, również do siedzenia na wspomnianej kanapie. Nie ma przecież najmniejszego problemu by spędzić ten czas bardziej aktywnie. Chociażby na spacerach. To zawsze coś! I nadal spędzamy czas z rodziną! Często słyszy się narzekanie, że ‘niby Święta a telewizyjna ramówka taka do niczego’. Ale przecież Święta na p r a w d ę nie muszą oznaczać siedzenia przed ekranem. Jeżeli spędzimy ten czas zupełnie inaczej, korzystając z dni wolnych od pracy, szkoły czy innych obowiązków – na pewno będziemy o wiele bardziej zadowoleni niż po kolejnym maratonie telewizyjnych pseudoprodukcji.

Utarło się już, że Święta to kanapowe lenistwo, uginające się od jedzenia stoły i nic ponad to. Trochę szkoda bo czas z rodziną można wykorzystać na wiele innych, ciekawszych sposobów. Trochę szkoda bo zamiast atmosfery świątecznej mamy niekończącą się presję i pośpiech. Trochę szkoda bo marnujemy ogromne ilości jedzenia. Trochę szkoda bo nawet ze świątecznych przygotowań nierzadko robimy pospolity wyścig szczurów.

Mimo że to nasze pierwsze Święta Wielkanocne we troje – planujemy je bez najmniejszej nawet spiny. Dla nas to trzy dni tylko we troje, bez pośpiechu, obowiązków czy podróży. Mamy zamiar spacerować, bawić się z Małym Człowiekiem, siedzieć w dresach na podłodze i układać puzzle, zbierać siły do wyzwań czekających nas tuż po Świętach. A jedzenie? Będzie trochę pyszności, będą też ciasta ale tym razem prosto z naszej ulubionej cukierni. Tym razem nie będę piec pół dnia a drugie pół gotować.

***

Przygotujemy tradycyjne świąteczne śniadanie, wstawimy naczynia do zmywarki a później będziemy wspólnie spędzać czas i zajadać się smakołykami, których ilość będzie w sam raz dla naszej trójki. Świątecznych porządków też nie będzie. Całkiem niedawno przeprowadziliśmy takie generalne, standardowo więc tylko posprzątam – tak jak robię to na co dzień.

A świąteczne akcenty? Koszyczek do święconki, na stole świece-pisanki i porcelanowy zajączek, które to schowamy na przyszły rok. Bez presji, bez przesady, bez pośpiechu. Nasze Święta pod znakiem ładowania baterii. Polecamy każdemu, zdrowy egoizm nie zaszkodził jeszcze nikomu! 

Napisane teksty 276

7 thoughts on “Nie dajmy się zwariować w te Święta!

  1. Mam takie samo podejście jak Ty 😉 W moim rodzinnym domu też zawsze trzeba było myć okna. A ja je myje kiedy po prostu mi się zachce i mam na to ochotę 🙂

  2. Zauwazylam, ze najwiecej przed kazdymi swietami marudza ci, ktorzy akurat jada na gotowe do rodziny. To dopiero hipokryzja ? A Wam mam nadzieje ze swieta sie udaly!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: