Baby Monsters Compact: ideał jednak istnieje?

W naszej, dwuletniej już ponad przygodzie, nazywanej rodzicielstwem – wypróbowałam z Malutkim wiele naprawdę różnych akcesoriów, od tych zupełnie podstawowych i wręcz obowiązkowych po nieco bardziej wymyślne i nie do końca niezbędne. Wózków też przewinęło się przez nasze ręce kilka. Czy trafiliśmy na ideał? Podobno takie nie istnieją, chciałam jednak znaleźć jakiś przynajmniej zbliżony do niego by wózek służył nam naprawdę dobrze i długo. Pierwszym wyborem był – jak w przypadku większości chyba rodziców – model 3 w 1.

Z nosidełka Mały Człowiek szybko wyrósł, z gondoli nie korzystaliśmy właściwie wcale, zaraz po tym jak zostaliśmy sami – kupiłam drugi. Oliwkowy model 2 w 1. Używany kilka miesięcy, później wróciliśmy do spacerówki z pierwotnie wybranego wózka. Tak nam minął pierwszy rok. Spacerówka była dość masywna, ciężka, wychodzenie z nią na spacer nie stanowiło problemu, zabranie jej gdziekolwiek w podróż – już tak. Wówczas do naszej małej rodzinki dołączyła tzw. parasolka. I właściwie zastąpiła spacerówkę już na stałe, Mały Mężczyzna nie chciał nawet na nią spojrzeć, trafiła do piwnicy a nowa parasolka do szafy jako nasz codzienny towarzysz, zawsze gotów do wyjścia czy wyjazdu.

***

Tak właśnie napisałam kilka miesięcy temu. Co od tamtej pory się zmieniło? Całkiem sporo! Wskutek wprowadzanych intensywnie w nasze życie zmian – przyszedł moment chociażby na wysprzątanie piwnicy. I szaf. I bagażników aut. I w ogóle – no wiecie! – pozbycie się wszystkiego, co nieużyteczne. I nagle okazało się, że mamy magazyn wózków a żaden z nich ideałem nie jest… W ten oto sposób każdy po kolei wylądował na lokalnym portalu sprzedażowym, po każdym pozostało jedynie kilka banknotów, wrzuconych do puszki Małego Człowieka. Piwnica pusta a tu idzie wiosna i wózka idealnego nadal brak! Otóż nie. Nie brak. Czekałam bowiem już na przesyłkę z Baby Monsters i ich najnowszy, prezentowany na ostatnich targach dziecięcych w Kielcach – Compact. Czekałam na paczkę z ogromną nadzieją, zdjęcia tego modelu nie budziły we mnie najmniejszych wątpliwości co do niesamowitego designu i elegancji, której brakowało mi we wszystkich poprzednikach.

W końcu kurier zadzwonił do drzwi! Paczka była dziwnie… mała. Dla pewności otworzyłam ją niemal od razu po zamknięciu za nim drzwi. Wszystkie części były na miejscu. Uff! Odetchnęłam z ulgą. On po prostu po złożeniu jest tak niewielki! Wieczorem zabraliśmy się za składanie go. I tu kolejna niespodzianka. B. poszedł zrobić herbatę, ja rozpakowałam wszystkie części i nim wrócił… brakowało naszemu pojazdowi już tylko kółek. Stał skompletowany. B. zamontował więc te kółka i już! Kilkuminutowy zaledwie proces składania go w całość. Ogromne ułatwienie!

Pierwszy spacer miał miejsce kilka dni później. Wózek został złożony, wpakowany do bagażnika ( w którym zajął mniej miejsca niż niektóre nasze walizki! ) i pojechał razem z nami do Dziadków. Tam Mały Człowiek został porwany przez nich na spacer i – jak się okazuje – wózek sprawdził się zarówno na drodze żwirowej, asfaltowej, chodniku, leśnej ścieżce i trawie. Tyle testów w zaledwie jedno popołudnie! Mały Człowiek w czasie tego samego spaceru nieoczekiwania zasnął, wypróbowana więc została funkcja opuszczania oparcia do pozycji leżącej. Można to zrobić jedną ręką, bez najmniejszych trudności a budka jest tak zgrabnie przypięta do oparcia, że znikąd maluchowi nie wieje, co zdarza się w niektórych wózkach niestety. Pozostając w temacie budki – wnętrze wózka jest wysokie, wyższe dzieci bez problemu się pomieszczą i nie będą dotykać główką budki. 😉 A sama już budka jest naprawdę spora, bardzo dobrze chroni przed wiatrem i zapewne tak samo dobrze będzie osłaniać przed słońcem.

Jak się sprawdza w mieście? Nie straszne jemu wysokie krawężniki, unoszenie go przed nimi nie stanowi większego problemu – jest bardzo lekki. Dobrze się prowadzi, płynnie jedzie zarówno po ulicy, jak i po centrum handlowym. Jedyne, co odrobinę bym zmieniła to kosz na zakupy. Wielkość jest okej, jednak mógłby być nieco głębszy. Chociażby w przypadku wyższych krawężników można coś z kosza zgubić przez nieuwagę. Nam zdarzyło się już w ten sposób pozbyć opakowania chusteczek nawilżanych. Ale oby nigdy więcej podobnych przypadków, teraz pilnuję kosza czujnie!

Gdybym miała wymienić – póki co – kilka najistotniejszych dla mnie zalet Baby Monsters Compact, bez zastanowienia na pierwszym miejscu wskazałabym: design. Jest najpiękniejszym, najzgrabniejszym i najbardziej gustownym wózkiem, jaki dotąd nas woził. Skórzane wykończenia, materiał a la jeans i smukły stelaż – trio idealne! Po drugie: bezpieczeństwo. Pięciopunktowe pasy, bardzo trudne do “ogarnięcia” przez malucha i wręcz niemożliwe do odpięcia, o ile dziecko nie wyczai, jak my to robimy. Mają nieco inny sposób zapinania niż większość wózków i to jest na plus. Do tego barierka, dzięki której mamy pewność, że maluch – nawet jeśli jakimś cudem się odepnie – nie wyskoczy nam z wózka. Jeśli komuś przeszkadza z kolei – można ją jednym ruchem zdemontować. Po trzecie: składanie i rozkładanie. Składa się w ułamek sekundy, posiada zabezpieczenie przed rozłożeniem w trakcie przenoszenia i zajmuje niewiele miejsca! Na co dzień bez problemu przechowujemy go w niewielkiej szafie, w bagażniku również nie zawadza w trakcie podróży. Po czwarte: budka. Obszerna, wysoka, wygodnie składana i rozkładana, z dobrą wentylacją. I po piąte: dbałość o detale. Naprawdę – ale naprawdę! – to pierwszy wózek, który wpadł mi w ręce a do którego nie mam o co ( poza tym koszem 😉 ) się doczepić. Odnoszę wrażenie, jakby projektanci chcieli go dopieścić do granic możliwości, każdy zatrzask, każdy szew, każdy najdrobniejszy nawet element…

***

Tyle w temacie naszych pierwszych wrażeń z użytkowania. Nie żałujemy, że wszystkie poprzednie modele zastąpiliśmy właśnie tym. Żałuję jedynie, że tak lekkiego i pięknego zarazem wózka dotąd nie natrafiliśmy by sprostał naszym – wcale niewygórowanym – wymaganiom. Przed nami ( i przed naszą spacerówką! ) testy wytrzymałości na nadmorskim piachu, w niejednym lesie i w niejednej podróży. Gdy już go przetestujemy na wszelkie możliwe sposoby – na pewno i to zrelacjonujemy. 😉 

Napisane teksty 288

5 thoughts on “Baby Monsters Compact: ideał jednak istnieje?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: