Jak sprzątać by… było posprzątane?

Nasze marcowe #12wyzwańMSpl to nic innego jak… sprzątanie. Było już o ubraniach, które k o n i e c z n i e powinny opuścić absolutnie każdą szafę (klik!), pora więc na króciutką instrukcję jak sprzątać by miało to jakikolwiek sens. Innymi słowy: jak sprawić by porządek wokół nas powstawał – a raczej istniał – dość naturalnie, bez nadludzkiego wysiłku z naszej strony. Może to wydawać się wręcz niemożliwym do osiągnięcia, prawda jednak jest inna: wystarczy pięć prostych kroków.

Krok 1: jednorazowe, generalne i z rozmachem – porządki

Może i mówi się łatwo a gorzej z realizacją. Może tak. Może nie. Nic nie zmieni jednak faktu, że dopóki raz a porządnie nie odgruzujemy naszego otoczenia, trudniej będzie utrzymywać na bieżąco ład. Naprawdę! Bo jeśli tego nie zrobimy – nasze codzienne porządki będą przypominały zamiatanie wysypiska śmieci. Niby coś tam odkurzone, niby coś tam ułożone a jednak te pozory ukrywają ogromne pokłady śmieci, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy.

Co ma to nam przynieść…? Ma być lepiej! Ma żyć się prościej, przyjemniej i jakby wolniej. Mamy nie marnować czasu na przekopywanie się przez zbędne przedmioty, dbanie o ich porządek czy czystość ani rodzinne sprzeczki o pozostawianie gdzieś jakichkolwiek drobiazgów. Z przyjemnością wracać do domu, gdzie wszystko ma swoje miejsce, nic nie zagraca nam jakiejkolwiek przestrzeni i otaczają nas przedmioty tylko wzbudzające pozytywne emocje. I zawsze mamy mieć się w co ubrać! Mimo że z szafy ubędzie całkiem sporo. Niby tylko ubędzie a garderoba zyska. Niby tak niewiele zmian a tak ogromna różnica – codzienne porządki stają się łatwiejsze, przyjemniejsze i krótsze.

Wyznaczamy więc sobie konkretny dzień, taką naszą godzinę zero i przystępujemy do działania. Przydadzą się worki na śmieci, kartony, stare reklamówki czy toby z sieciówek po zakupach. Zaczynamy od ubrań. Bo zazwyczaj mamy ich najwięcej, jest to też najtrudniejsze i najbardziej wymagające porządkowe zadanie. Wywalamy wszystkie nasze ubrania na podłogę / kanapę / stół. Wszystkie bez wyjątku! I wyrzucamy wszystkie zbędne. Dużo więcej na temat zbędnych ubrań pisałam tutaj: Tych ubrań w szafie nie potrzebujemy! Następnie przechodzimy do kolejnych pomieszczeń, szaf, szafek, półek i półeczek. Nie pozostawimy ani jednego, najmniejszego nawet, zakątka domu bez dokładnej selekcji na rzeczy potrzebne i niepotrzebne.

A gdy już zakończymy generalne porządki, staniemy przed workami czy też pudłami pełnymi przydasiów do wyrzucenia – nasz dom stanie się dla nas przyjaźniejszy. Przyjaźniejszy bo nieobciążony balastem śmieci. Przyjaźniejszy bo uboższy o przedmioty niosące negatywne emocje czy wspomnienia. Przyjaźniejszy bo łatwiejszy w utrzymaniu kojącego porządku.

Krok 2: nie komplikujmy sobie życia zawiłymi systemami przechowywania

Wcześniej miałam pudła, pudełka i pudełeczka. Różnej wielkości, różnych kolorów i… różnego przeznaczenia. Długopisy były w jednym kubeczku, zakreślacze w drugim, cienkopisy w trzecim. Notesy w jednym pudełku, koperty i druki pocztowe w drugim. Notatki ze studiów pogrupowane w jeszcze bardziej skomplikowany sposób. Materiały z pracy – poziom skomplikowania przy segregacji jeszcze większy. Ubrania powieszone według gradacji kolorów, na półkach poukładane na maleńkie stosiki, według kolorów. Organizery i organizerki. Kosze i koszyczki. Litości! Może to i fajnie wyglądało. Utrzymanie tego jednak w porządku (kurz, wszędzie kurz!) i odkładanie czegokolwiek na miejsce to tak naprawdę była masakra. Istna masakra.

Kiedy wszystkie te pudła i kubeczki z impetem opuściły nasz dom – świat stał się piękniejszy. Honorowe miejsce zajął ikeowski Kallax, część półek zapełniły książki (tylko ulubione i naprawdę potrzebne) a pozostałe wypełniły dedykowane regałowi wkłady, do których trafiły wszelkie potrzebne drobiazgi według dość ogólnego podziału. W jednym chociażby są wszelkie materiały biurowe, od kopert, przez notesy po zapas samoprzylepnych karteczek czy zakreślaczy. Nie, nie ma bałaganu. Nie, nie jest trudno cokolwiek znaleźć. Tak, jest łatwiej utrzymać porządek.

Krok 3 : odkładajmy wszystko na miejsce

Banał. Jednak bardzo istotny banał. Jeżeli wyrobimy w sobie nawyk odkładanie wszystkiego na swoje miejsce tuż po użyciu – nie będą nam potrzebne co chwilę większe porządki i odgruzowywanie mieszkania z walających się wszędzie przedmiotów. Biorę – > używam – > odkładam na miejsce. Proste? Proste. Nic dodać nic ująć, jedziemy dalej.

Krok 4: porządnie zastanówmy się przed każdym nieplanowanym zakupem

Kolejny banał. Tu jednak jest już nieco trudniej. Bo zbyt pochopne zakupy to prawdziwa zmora wielu. A jednak trzeba się tego wystrzegać – z całych sił! – jeżeli mamy zachować porządek, na który ciężko zapracowaliśmy. Nad każdym, najdrobniejszym nawet zakupem warto dobrze się zastanowić i rozważyć, czy n a p r a w d ę potrzebujemy tego czegoś, co w danej chwili budzi nasze pożądanie? Czy nie spotka go los tych wszystkich przydasiów, które zostały załadowane swego czasu w worki i wyniesione? 

Dobrym sposobem jest przeczekanie, na przykład kilku dni, powrót do sklepu i ponowne zastanowienie się, czy nadal jesteśmy pewni zakupu. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że przez tych kilka dni ochłoniemy i uznamy, że tak naprawdę tego nie potrzebujemy. W znakomitej większości przypadków ten sposób się sprawdza. Innym – równie dobrym – jest po prostu unikanie galerii handlowych czy bezcelowego włóczenia się po sklepach, jeśli nie mamy takiej potrzeby. Też się sprawdza! Pomijanie sklepów internetowych – również! 😉

Krok 5: nie dążmy do skrajnego perfekcjonizmu

Książki nie muszą być ustawione od linijki, ubrania nie muszą wisieć perfekcyjnie jak w showroomie u projektanta. W koszu na brudy m o ż e leżeć brudne pranie a w zlewie mogą leżeć brudne naczynia. Nasze mieszkanie czy dom – nie muszą wcale wyglądać niczym z okładki magazynu wnętrzarskiego. Wystarczy, że wszystko leży na swoim miejscu, system przechowywania jest prosty i intuicyjny ( brzmię jakby trochę jak reklama Ikei…? 😉 ) a my sami jesteśmy szczerze zadowoleni z miejsca, w którym mieszkamy i żyjemy, nie czując przygnębiającego ciężaru nadmiaru i chaosu. Proste? Proste!

***

Kolejność oczywiście nie jest przypadkowa, właśnie w takiej powinniśmy wdrażać w życie kolejne elementy planu. W jakich odstępach czasu? Jak długo powinno to trwać? Jak powinny wyglądać następujące po sobie zmiany i efekty? Tak naprawdę to kwestia bardzo indywidualna. Zależy, ile możemy przeznaczyć na to czasu, jakie mamy możliwości, jak duża jest przestrzeń do uprzątnięcia? Mimo wszystko jednak im szybciej cały proces przebiegnie, tym prędzej będziemy mogli cieszyć się porządkiem i pozostanie nam tylko ten efekt utrzymywać. Powodzenia!

Napisane teksty 282

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: