Nie bójmy się stawiać dzieciom granic – to dla ich dobra!

Wyobraźmy sobie taką sytuację: spacerujemy po parku z wózkiem a w nim nasz maluch. Ot, siedzi sobie, wcina biszkopta i podziwia świat. A tuż obok mija nas inna mama. Tylko ma jakiś taki… dziwny wózek? Bo zwyczajną na pozór spacerówkę otacza jakby k l a t k a. Maluch wewnątrz ogląda wszystko z niej, nie mogąc nic dotknąć, zobaczyć bliżej, niczego doświadczyć.

Dlaczego? Bo jest ograniczane przez własnych rodziców. Nie może poznawać świata bo na drodze stoi Mama i Tata, którzy uważają, że l e p s z e dla niego jest obserwowanie tego świata z klatki. Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację: jesteśmy u znajomych na kawusi, kofeina się leje, ciacha się zjadają a nagle ich pociecha wchodzi na komodę. Serce nam zamiera. Przecież zaraz może spaść! A rodzice tego brzdąca wybuchają głośnym śmiechem i pada stwierdzenie, że ich “mały słodki kaskader” ciągle czymś zaskakuje. Dziecko zadowolone, że ma widownię, siedzi na tej komodzie, macha nóżkami, próbuje sięgnąć coś stojącego jeszcze wyżej. Dopiero gdy chce zejść a nie daje rady – wzywa mamusię, która to pędzi na ratunek.

Obie sytuacje są skrajne w zupełnie różny sposób. Coś je jednak łączy. W obu przypadkach problemem są granice. W pierwszym – nazbyt wiele, w drugim – ich brak.

Dlaczego powinniśmy stawiać dzieciom granice?

Maluch, pojawiając się na świecie, nie ma najmniejszej nawet wiedzy w zakresie tego, co jest dobre a co złe. Dzieci potrzebują zasad stawianych im przez dorosłych by mieć poczucie bezpieczeństwa i prawidłowo się rozwijać. Dzięki właściwemu formułowaniu i egzekwowaniu tychże granic, możemy budować w oczach pociechy swój autorytet. Poza tym dzieci – wbrew pozorom – lubią mieć w pewien sposób uporządkowany świat. Chcą wiedzieć, co im wolno a czego nie, jakimi zasadami powinny się kierować, na co zwracać uwagę. Dzięki temu uczą się, co jest akceptowalne zarówno w rodzinie, jak i w społeczeństwie, w którym żyją. A w tym wszystkim czują się szanowane i darzone zaufaniem. Skoro rodzice wyznaczają im konkretne granice – dają tym samym do zrozumienia, że wierzą w możliwości dziecka i jemu po prostu ufają.

W jaki sposób stawiać granice?

Przy wytyczaniu granic musimy pamiętać przede wszystkim o tym, że dzieci rosną, zmieniają się. Raz wyznaczone granice czy zasady – za jakiś czas mogą być po prostu nieaktualne i bezzasadne a wynikać może potrzeba już zupełnie innych. Każde dziecko jest też inne, dlatego musimy dopasować wszystko do wieku i charakteru malucha. Co więc najlepiej zrobić i w jaki sposób te granice wyznaczyć…?

  • Zaczynamy jak najwcześniej. Już małe, naprawdę małe dzieci powinny poznawać pewne granice. Dla przykładu: trzymamy malca na rękach a on próbuje chwycić nasze okulary bo traktuje je jako zabawkę. W naszym przypadku było to notoryczne zachowanie Małego Człowieka. Konsekwentnie powtarzamy, że okulary są mamy i nie służą do zabawy, odbieramy je i tak w kółko, aż do skutku. Nie wchodzimy w tryb zabawy bo dziecko zrozumie, że tak wolno i to jest fajne.
  • Kontrola rodziców powinna iść w duecie z wolnością dziecka. Odpowiednio do wieku i odpowiedzialności pociechy, ustalamy takie granice by mogło uczyć się nowych rzeczy, poznawać świat ale nie czuło potrzeby testowania tych granic, próbując je przekraczać.
  • Postawmy się na miejscu dziecka. Czasami warto przez moment zastanowić się, jak poczulibyśmy się w danej sytuacji, będąc naszym dzieckiem. Co byśmy czuli? Czy wydawałoby nam się, że jesteśmy w jakiś sposób krzywdzeni konkretną granicą?
  • Stałość zasad. Nie możemy ich zmieniać ileś razy w ciągu dnia, zależnie od naszej ochoty. Nie ma być tak, że dzisiaj nie pozwalamy wchodzić dziecku na stół a gdy zrobi to jutro – śmiejemy się razem z nim.
  • Dajmy dziecku dobry przykład. Sami przestrzegajmy zasad, które wyznaczamy i pokazujemy dziecku, jak należy postępować. Jeżeli komunikujemy dziecku, że nie wolno używać brzydkich słów – sami również ich nie używamy. Jeżeli tłumaczymy dziecku, że nie jemy na kanapie – sami również jemy przy stole. I tak dalej i dalej.
  • Pozwolenie zamiast nakazu. Prościej jest dziecku przyjąć komunikat “jemy przy stole” zamiast “nie wolno jeść na kanapie”. Dzieci koncentrują się na tym, co słyszą. Skoro więc mówimy o jedzeniu na kanapie, skupią się na tej konkretnej czynności właśnie. Musimy zobrazować im właściwe zachowanie zamiast niewłaściwego.
  • Kara drogą donikąd. Nie warto karać dzieci z prostego powodu. Nie wywołamy w ten sposób poczucia winy czy zrozumienia konsekwencji tego, co zrobiły. Spowodujemy jedynie gniew na nas – karzących i strach przed kolejnymi karami.

Jakich błędów nie popełniać?

Przy stawianiu dzieciom granic – podobnie jak w każdej innej materii z nimi związanej – łatwo o błędy. Czasami burzą one cały misterny plan i nie ma co liczyć wówczas na zamierzony efekt. Czego więc najlepiej nie robić…?

  • Śmiech z zachowania dziecka. Tak jak wyżej przytaczałam chociażby sytuację, gdy dziecko wchodzi na szafkę a my się śmiejemy zamiast reagować. Dajemy maluchowi jasny komunikat: jest fajnie, jest zabawa, bawimy się z Tobą! Dziecko, mając na uwadze wizję udanej zabawy, będzie takie próby z pewnością ponawiać, licząc na powtórkę z rozrywki.
  • Zbyt wiele zasad/granic. Małe dziecko dopiero poznaje świat, szuka w nas autorytetu i wzorca. Nie możemy zasypać go szeregiem informacji, zupełnie różnych i niekiedy po prostu dla malucha trudnych. Wystarczy jedna, dwie zasady na początek. Sukcesem będzie, gdy dziecko zacznie respektować jedną wytyczoną granicę. Wtedy możemy skupiać się na kolejnych. Nie stwórzmy jednak z codzienności dziecka tylko i wyłącznie szeregu nakazów i zakazów!
  • Niekonsekwencja. Zmieniamy zdanie co do określonych zasad, zależnie od nastroju czy sytuacji. Aby mieć chwilę świętego spokoju, pozwalamy na coś, co na co dzień jest niedozwolone. Inaczej zachowujemy się, gdy jesteśmy z dzieckiem sami a inaczej w towarzystwie innych. Nie jesteśmy konsekwentni w naszym wytyczaniu granic – bo one raz są, raz ich nie ma. A to akurat droga absolutnie donikąd…

***

Nasze dzieci przychodzą na świat bez rozróżniania dobra i zła, bez zasad i wartości. To od nas zależy, w jaki sposób im wszystko pokażemy, wytłumaczymy czy wpoimy. Od nas zależy, jakie granice staną się dla nich naturalnymi. Nie straćmy jednak głowy i nie stańmy się tyranami lub wręcz przeciwnie – totalnymi ignorantami. Intuicja, równowaga i zdrowy rozsądek przede wszystkim. Powodzenia!

3 komentarze

  1. Bardzo dobre podejście! Tego naprawdę dzieciom bardzo BARDZO trzeba! Nie rozumiem niekiedy tych rodziców którzy wychowują dzieci na zasadzie “dam jemu wszystko i będę na każde skinienie” albo co gorsza”niech robi co chce bylebym miał chwilę spokoju”. Litości! ;(

  2. Prawidłowe podejście do wychowania. Dzieci mając granice wiedzą co można a co nie i dzięki temu mają poczucie bezpieczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top