Czytajmy dzieciom – dbajmy o ich rozwój!

Przyszło nam wychowywać dzieci w czasach, gdy o wiele łatwiej jest wcisnąć dziecku w rękę smartfon albo tablet z gierkami czy głupawymi bajkami niż usiąść i poświęcić kwadrans na przeczytanie jakiejś książeczki. Niestety. Czasami przypominam sobie czasy dzieciństwa, gdy chowałam przed rodzicami kolejne książki, tak bardzo uwielbiałam czytać i ilości pochłanianych przeze mnie były naprawdę spore. Teraz z kolei dzieciaki chowają przed rodzicami kolejne elektroniczne gadżety by jak najdłużej z nich korzystać mimo narzuconych (albo i nie) ograniczeń. Przemoc, nieciekawe wzorce i w większości przypadków – niestety – nic godnego dziecięcej uwagi… Niestety.

Czego w pokoju Małego Człowieka jest najwięcej…? Książeczek! Są ich ogromne sterty. Wszystkie zadbane, wszystkie lubiane. Ogląda z uwagą, później odkłada i sięga po kolejną. Już od pierwszych dni Jego życia chciałam by obcował z książkami, na początku tylko tymi czytanymi przeze mnie, później również te, które trzymał w rączkach, najpierw gumowe czy pluszowe, później coraz bardziej “dorosłe”. Gdy zaczynał siedzieć – jego ulubioną zabawą, oprócz obgryzania wszystkiego – było oglądanie małych książeczek ze zwierzątkami. I upodobanie do takiej zabawy w zasadzie później się nie zmieniało, zmieniały się jedynie książeczki. Nadal mamy zdecydowany podział – w jego pokoju są wszystkie te, które ogląda sobie sam, u nas na półce stoją te, które są Jemu czytane. A skąd tak dużo uwagi poświęcane książkom…? To już dłuższa historia.

Będąc w ciąży, całkiem sporo czytałam o tym, jaki wpływ na nienarodzone maleństwo ma czytanie na głos czy śpiewanie kołysanek. Mimo wszystko dużą niesprawiedliwością byłoby pominąć ten fakt – Tamten Mężczyzna rzeczywiście w przypływach dobrych emocji kilka razy Malutkiemu w tamtym okresie poczytał. Mieliśmy taką książkę z bajkami, z której wybieraliśmy za każdym razem inną. Często czytałam i ja, gdy spędzałam sama wieczory. Mały człowiek już wtedy chyba bardzo to lubił. I w pierwszych miesiącach życia było bardzo podobnie. Czytałam Jemu przed snem, czasem bajki, czasem coś innego, byleby słuchał mojego głosu, przy którym zasypiał. Działało. I działa nadal. Dlaczego powinniśmy czytać naszym maluszkom już niemal od samego początku…? Trudno chyba byłoby przytoczyć wszystkie argumenty przemawiające za tym, dlatego może skupię się na tych, które do mnie przemawiały najbardziej. Najłatwiej pisze się z własnych doświadczeń przecież.

Czytając dziecku, zacieśniamy naszą więź z nim. Dziecko, jeszcze w swoim życiu prenatalnym – od pewnego momentu rozpoznaje głosy rodziców. Nie to, co mówimy ale j a k mówimy. Później – po narodzinach, jest już zaznajomiony z naszym głosem i czuje się błogo bezpieczny. Zna coś, co go otacza i przecież to… lubi. Podobnie jak wybór bajek. Jeżeli “do brzuszka” będziemy czytać zawsze te same, później dziecko będzie je rozpoznawać. Bardzo ważne też jest to, że czytając dziecku – niemal automatycznie zmieniamy głos na spokojniejszy, cieplejszy a maluch to odczuwa i się uspokaja.

Czytając dziecku, wspieramy jego rozwój. To chyba oczywiste…? Oglądając bajkę – dziecko widzi gotowe obrazy. Słuchając z kolei bajki czytanej przez rodzica – ma szansę w niej współuczestniczyć, wyobrażać sobie taką jej część by ją również przeżywać, czego nie doświadczyłoby w przypadku oglądania. Wzbogacamy zasób słownictwa malucha. Stymulujemy rozwój intelektualny, wspomagamy też rozwój mowy. Uczymy koncentracji, pomagamy rozwijać pamięć dziecka. Nie należy pomijać kreatywności, która w ten sposób jest pobudzana i również rozwijana, podobnie jak wyobraźnia.

Czytając dziecku, pomagamy jemu oswajać emocje. Uczymy je empatii. Uczymy je nazywać emocje, których doświadcza. Uczymy je radzić sobie w różnych sytuacjach – dziecko utożsamia się z bohaterami, którzy przeżywają podobne. Uczymy je właściwych zachowań. Uczymy je właściwych wartości. Można by tak mówić i mówić ale tak naprawdę – czytając dziecku, możemy je nauczyć tego wszystkiego, czego potrzebuje do właściwego rozwoju i wychowania a czego nie można znaleźć w grach czy telewizyjnych produkcjach. Czytanie pozwala nie tylko poznać czy przeżyć określone emocje ale zastanowić się nad nimi, po swojemu je przepracować, zrozumieć, wyciągnąć z tego cenne wnioski. I tutaj warto przypomnieć, że z kolei oglądanie telewizji dostarcza dziecku często aż nazbyt wielu bodźców naraz, z którymi maluch niekoniecznie potrafi i może sobie poradzić.

Czytając dziecku, zarażamy je pasją czytania książek. Nie ma chyba piękniejszej pasji niż czytanie. Często o ludziach, którzy uwielbiają czytać książki mówi się: książkoholicy. I coś w tym jest – bo czytanie z czasem zamienia się w coś na kształt pozytywnego nałogu. Czytamy jedną, drugą, trzecią, dziesiątą, pięćdziesiątą. Zapełniamy półki, wracamy do ulubionych, nie rozstajemy się z książkami niemal nigdy. A kiedy nasze dzieci zarażają się taką pasją – możemy z rozkoszą obserwować to, czego doświadczaliśmy w ich wieku. Oczywiście nie każdy musi być książkoholikiem, pamiętajmy jednak że fakt iż my takowym nie jesteśmy, nie skreśla od razu szans na to by nasza pociecha nim była. A jeżeli to już się zdarzy – nic tylko się cieszyć!

Czytając dziecku, warto wybierać takie książki, które są wartościowe, przy tym poprawne językowo czy merytorycznie. Zdarzają się pozycje nie do końca warte dziecięcej uwagi, dlatego można je z czystym sumieniem pomijać, stawiając na coś lepszego. Jako rodzice pełnimy bardzo ważną funkcję – na początku to tylko i wyłącznie od nas zależy, w jaki sposób, jaki tytułami i jak bardzo zaangażujemy się w rozwijanie w dziecku pasji czytania. Jako rodzice możemy świadomie kształtować tymi wyborami światopogląd i wartości malucha czy wprowadzać je w świat, pomagając jednocześnie jak najlepiej go zrozumieć. 

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top