Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć nam… wyczekanych, rodzinnych Świąt ❤

Bo we dwoje to jednak smutno. I trochę bez sensu. Drugie Święta Malutkiego. I choć odrobinę lepsze od zeszłorocznych – bo przecież ułożyliśmy sobie naszą codzienność, otrzepaliśmy się i podnieśliśmy – to wciąż nie takie, jak mogłabym sobie wymarzyć. Ale coraz im bliższe! Bo chciałabym jeszcze by choinkę przywiózł i wtaszczył po schodach ktoś inny niż ja. Ktoś, kto by ją razem z nami ubierał. Z entuzjazmem i wzruszeniem obserwowałby Malutkiego, który bawiłby się ozdobami i próbował dosięgnąć gwiazdy na jej szczycie.

Bo chciałabym wspólnie wybierać prezenty i móc obdarować jakimś kogoś, kto przy nas trwa, kocha nas i jesteśmy zwyczajnie, tak po ludzku, dla tego kogoś najważniejsi. Bo chciałabym piec, gotować, pichcić i przypalać, stać przy przysłowiowych garach i słyszeć, że coś ładnie pachnie albo wspólnie wyśmiewać niepowodzenia. 

***

Słowa napisane nieco ponad rok temu tu, dzisiaj nabierają zupełnie innego znaczenia. W chwili, gdy je pisałam – nie spodziewałam się, że te nieśmiałe życzenia, skrywane pragnienia i tęsknoty już w przyszłym roku ustąpią miejsca ich spełnieniu. W zasadzie nie spodziewałam się nawet ułamka tego, co nas czeka w nadchodzące Święta.

A czeka nas przede wszystkim ogrom miłości tej trzeciej osoby, Jego obecność, ciepło i wsparcie. Tak niewiele na pozór, tak wiele naprawdę. W związku z tymi zbliżającymi się Świętami chciałabym życzyć nam, naszej trójce – przede wszystkim spędzenia ich w atmosferze, jakiej pragniemy i w sposób, jaki będziemy wspominać długo.

Życzę nam ogromnej miłości – już zawsze. Takiej, jaką darzymy się na co dzień, jakiej doświadczamy i jaką się dzielimy. Takiej, która nie mija. Po prostu. Życzę nam dużo cierpliwości – by żyło się łatwiej. Każdy miewa trudniejszy okres, każdemu zdarzają się potknięcia, każdemu niekiedy trzeba poświęcić trochę więcej uwagi. Życzę nam byśmy zawsze tą cierpliwość w sobie znajdowali. W stosunku do siebie nawzajem, w wychowywaniu Małego Mężczyzny. Zawsze. Życzę nam niezmierzonych pokładów siły. Mamy przed sobą całe życie razem. Mamy tyle do zrobienia, tyle do zobaczenia, tyle do doświadczenia. Życzę nam siły na to wszystko. Na realizację każdego naszego planu, spełnienie każdego naszego marzenia, osiągnięcie każdego z naszych celów. Życzę nam zdrowia. Bez niego nie ma nic. Wirusówka czy coś podobnego zdarza się każdemu, jednak niech nie będzie to przesadą! Ostatnie miesiące pozwoliły mi docenić wartość zdrowia – doskonale sprawdziło się powiedzenie, że najbardziej doceniamy to, co tracimy. W nadchodzącym roku obiecuję sobie i moim dwóm mężczyznom, pewnych kwestii po prostu nie zaniedbywać – zdrowie to w dużej mierze nasza zasługa i efekt tego, jak o nie dbamy. Niech Malutki zdrowo się chowa a nas wszelkie przypadłości omijają, ot co! Życzę nam inspiracji. Byśmy potrafili czerpać z codzienności tyle, ile tylko się da. Byśmy inspirowali siebie nawzajem.

Życzę sobie wiary. W naszą przyszłość, w spełnienie marzeń, w realizację celów. Wiary w swoje, nasze siły. A przede wszystkim wiary w siebie. To tego teraz najbardziej chyba potrzebuję. Życzę sobie motywacji. Jeszcze większej, jeszcze silniejszej. Do jeszcze cięższej pracy, do realizowania skrupulatnie notowanych planów. Do pracy i nauki. Do wszystkiego! Życzę sobie siły i determinacji, bo we troje poradzimy sobie absolutnie ze wszystkim…

***

W tym przedświątecznym, rodzinnym, pełnym różnych emocji, czasie, B. również zechciał przekazać to, czego chciałby nam dziś życzyć i to, co nosi w sercu. Napisał to (znów!) odręcznie, wręczył mi zabazgrane kartki a ja je tutaj przepisałam, ubierając w brakujące przecinki i pomijając to, co bardziej osobiste: 

Moja droga, w przeddzień naszych pierwszych Świąt, chciałbym Ci życzyć zdrowia, żebyś miała siły na wszystko to, czego pragniesz. Cierpliwości do mnie i Małego. Bywam wredny, nerwowy, bezczelny – każdy miewa gorsze momenty. Po fakcie zawsze jest mi z tym bardzo źle… Dlatego proszę Cię o cierpliwość i wyrozumiałość. Kocham Cię i to, co nieraz mówię, to bzdury w chwili emocji wypaplane. Życzę nam by było ich jak najmniej. A cierpliwości do naszego Małego Mężczyzny życzę nam obojgu, wiesz jak jest i wiesz ile jej nam potrzeba… 🙂 Życzę nam szczęścia. Byśmy każdego dnia znajdowali moment, w którym zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy szczęśliwi. Jeśli już jesteśmy przy szczęściu to życzę nam wygranej w totka, a nuż się spełni…? 😉 Tobie życzę spełnienia swoich marzeń i ambicji. Widzę ile pracujesz, widzę też ile chciałabyś osiągnąć i chciałbym w tym wszystkim Cię wspierać i to wszystko z dumą obserwować. Na koniec życzę nam, we trójkę, po prostu dobrego, spokojnego, przepełnionego szczęściem i miłością, życia. Byśmy kiedyś mieli, co wspominać z uśmiechem i błogim spokojem. To są nasze pierwsze Święta i z pewnością je zapamiętamy. 

***

Mogłabym napisać teraz, że te Jego słowa to kwintesencja tego, za co tego człowieka pokochałam ale to nie byłaby prawda. Bo niemal każdego dnia odkrywam kolejny powód, to uczucie rośnie w siłę, my rośniemy w siłę. My. Rodzina. Nasza trójka razem przeciwko wszystkiemu. Tak miało być i będzie już zawsze, prawda…? I tego się trzymamy. Życzę nam takich Świąt, na jakie czekałam. Takich, jakich oboje pragniemy i jakie chcemy dać naszemu Małemu Mężczyźnie. Rodzinnych Świąt. 

A Wam, moi drodzy czytelnicy – życzę takich samych. Rodzinnych, pełnych ciepła i miłości. Nieważne jak, nieważne gdzie – ważne z kim i dla kogo. ❤

One Response

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top