10 rzeczy, które zaskoczyły mnie w codzienności z dzieckiem – męskie wyznania :)

Naturalna kolej rzeczy jest dość prosta: oczekujemy przyjścia na świat naszego maleństwa, podczas tegoż oczekiwania oboje rodziców może stopniowo przywyknąć do myśli o zmianach, jakie mają nastąpić, następnie mają one miejsce i… pochłaniają nas. Totalny chaos i szaleństwo, jakimi jest rodzicielstwo potrafi dać w kość i każdy młody rodzic to przyzna. Skrajny chaos i szaleństwo, jakim jest samodzielne wychowywanie to już kategoria o ponadprzeciętnej trudności.

Nie równa się to jednak temu, z czym musi zmierzyć się ktoś, kto jeszcze wczoraj dzieci widywał w reklamach a dzisiaj już zbuntowany dwulatek pakuje się jemu do łóżka, do listy zakupów przybyły pampersy i nawilżane chusteczki a przespana noc staje się abstrakcją rodem z czasów studenckich, gdy egzaminy w parze z imprezami nie pozwalały zmrużyć oka. Szok to za mało powiedziane.

***

Potrzeba odwagi i cierpliwości by na własne życzenie wpakować się w coś takiego. I wiecie co? Teraz, gdy mija już trochę czasu – zebrałam się w sobie i zapytałam B. całkiem wprost: co najbardziej go w tym “nowym” życiu zdziwiło? Stworzyliśmy w ten sposób listę tych największych zaskoczeń, z którymi się spotkał:

#1 Brak snu

Ha! Temat rzeka w parentingowym świecie. Jeszcze kilka miesięcy temu proceder był bardzo prosty: wieczorem kładł się spać, przesypiał X godzin, wstawał rano i w y p o c z ę t y szedł do pracy. Teraz bywa różnie. Pierwszy etap zwykle ma miejsce z dużym opóźnieniem. Gdy już Mały Mężczyzna daje się poskromić i śpi w sowim pokoju, my zazwyczaj dopiero zajmujemy się kolacją, ogarnięciem czegokolwiek czy obejrzeniem wspólnie jakiegoś filmu. W ciszy i spokoju. Teoretycznie. Bo zdarza się i tak, że już na tym wczesnym etapie wieczoru pojawiają się niespodziewane atrakcje: a to się obudzi, a to trzeba utulić, a to podać piciu, a to to, a to tamto. Biegam więc w tę i z powrotem a ze wspólnego wieczoru robi się dialog prowadzony w biegu między pomieszczeniami.

W końcu padamy spać. I tu już też bywa różnie. Pobudek bywa kilka albo nie ma żadnej. Niedawno była infekcja, później była jelitówka, później jakiś bunt. Mały człowiek lądował w łóżku zamiast u siebie i sukcesem okazywało się przespanie ciągiem chociaż 3-4 godzin. Później On półżywy wlókł się rano do samochodu a ja przez kolejną godzinę z hakiem zamartwiałam się, czy nie rozbił się na jakimś drzewie. Bo przecież jest nieodporny na chroniczny brak snu, do którego ja zdążyłam już przywyknąć! On teraz już też zdążył. Na szczęście. Szok i zaskoczenie równie szybko minęły.

#2 Zakupy

Taki mały człowiek a takie potrzeby! Dla rodziców to sprawa oczywista. Dla tych, którzy z dziecięcymi akcesoriami mieli ostatni raz do czynienia trzydzieści lat temu – jako  niemowlę – to już niemała abstrakcja. Ileś dziesiąt rodzajów soczków, jogurcików, chusteczek, kosmetyków, i tak dalej i dalej. Nawet z mlekiem nie jest tak łatwo! Bo niby określona marka, określona “cyferka” a i tu mamy kilka różnych opcji, łatwych do pomylenia.

Na początku było małe niedowierzanie: On to wszystko zużyje? To zapas na miesiąc? Ale jak to na tydzień?! Później zaczął się interesować. Jeszcze później sam nauczył się robić zakupy, czasem chętnie przejmuje ten obowiązek. Bez najmniejszego problemu kupi mleko, pampersy, wybierze serki czy herbatkę. Są jeszcze takie działy, które przysparzają problemy ale idzie zdecydowanie coraz lepiej. 😉

#3 Pranie

Zapomniał wół jak cielęciem był…! Okazuje się, że nie dla każdego oczywiste jest, że dziecko równa się stertom prania. Potężnym stertom. Niekończącemu się praniu, płukaniu, wirowaniu, rozbrzmiewającymi w łazience. Żłobek te sterty tylko potęguje a to wszystko razem wzięte powoduje, że pralka włączana jest niemal każdego dnia a na suszarce praktycznie zawsze c o ś się suszy. Potrzeby dwójki dorosłych i jednego dwulatka kilkanaście razy niemal przewyższają potrzeby jednego kawalera. Nic dodać nic ująć.

#4 Toaleta = oaza spokoju

Od samego początku wiedziałam, że nie będę typem rodzica, który ciągnie za sobą dziecko do łazienki, bierze przy maluchu prysznic czy korzysta z toalety. Co prawda nie miałam pojęcia, jak inaczej miałabym to robić, będąc z Malutkim zupełnie sama ale czas na szczęście te obawy zweryfikował i rozwiązanie jakieś się znalazło.

Dla B. jednak pierwsza sytuacja z serii: pędzę na 2 minuty do toalety a Mały Człowiek stoi grzecznie za drzwiami i czeka była niemałym szokiem. Zwłaszcza że mały terrorysta postanowił wówczas wszcząć jedną ze swoich mini-awantur i krzyczał do mnie przez te drzwi… Prysznic biorę zazwyczaj rano lub skrajnie późnym wieczorem i to też spotkało się ze zdziwieniem: Tak późno w nocy?! No weeeeeź! Ale przywykł, teraz mam też nieco swobody – mogę czasem ze spokojem zniknąć w łazience na kwadrans czy dwa a panowie pozostają za drzwiami. 

#5 Wyjście z domu przypomina wyprowadzkę

Uśmiecham się na samą myśl na Jego pierwszą reakcję. Taka sytuacja: Mały Mężczyzna wyjeżdża na dwa dni do babci, pakujemy samochód. Łóżeczko turystyczne, torba ubranek, kosz zabawek, plecaczek z piciem, przekąskami i misiem, ikeowska Świnia i piszczące kluczyki-zabawka. I jeszcze kocyk. I jeszcze kurteczka, gdyby się chłodniej zrobiło. No i oczywiście spacerówka!

Bagażnik i tylna kanapa przypominające mobilny sklep z akcesoriami dziecięcymi. Ba! Zwyczajny wypad na zakupy to przecież podobna historia: bo piciu, bo przekąski, bo Świnia, bo chusteczki i pieluszka na wszelki wypadek, bo to, bo tamto. B. z czasem sam zaczął ogarniać, co należy zabrać i teraz jest już z tym pogodzony, zawsze przygotowany i nieskory do większych zaskoczeń w tej materii. 

#6 Plany? A co to takiego?! 

Tak między nami: tego właśnie się najbardziej obawiałam. Że B. w końcu będzie miał dość ciągłej zmiany planów, odwoływania, przekładania – bo to przecież niemal norma. Nie umiem już zliczyć, ile razy mieliśmy wybrać się do kina. Dotąd nie byliśmy razem wciąż ani razu. Logistyka już na wstępie jest trudna. B. pracuje co prawda bez jakichś skrajnych nadgodzin ale… dojazd do pracy w obie strony zajmuje codziennie prawie cztery godziny! Wychodzi o świcie, wraca wieczorem.

Ma wolne weekendy ale żłobek wtedy też ma wolne i byśmy sami mogli gdziekolwiek wyjść, cokolwiek zrobić – trzeba się nieźle nagimnastykować, zazwyczaj z wyprzedzeniem uprosić czyjąś kilkugodzinną opiekę nad brzdącem, co w większości przypadków się nie sprawdza. Bo komuś coś nagle wypadnie, Mój Mały Mężczyzna strzeli focha i będzie chciał do Mamy i koniec, kropka albo coś temu podobnego. Jest jak jest. Na początku B. bywał zawiedziony czy poirytowany. Teraz z wyprzedzeniem staramy się wszystko planować i ogarniać a kiedy coś nam się uda – cieszymy się jak dzieci.

#7 Dzieci bywają wkurzające

B. w dość brutalny sposób przekonał się, że dzieci nie zawsze są słodkimi roześmianymi maluchami prosto z reklamy telewizyjnej. Bezpodstawne marudzenie, fochy, bunt dwulatka, lęk separacyjny i kilka innych atrakcji wystarczyły by sprowadzić Go łagodnie na ziemię. Tutaj akurat ta brutalność losu była naprawdę spora. W zasadzie od pierwszych dni, gdy poznawał Mojego Małego Mężczyznę – cały czas było pod górkę, trafił dość niefortunnie w jeden z możliwie gorszych momentów. Niestety. Ale dał radę! Zdziwienie ustępowało powoli miejsca akceptacji, z czasem się totalnie oswoił, powiedziałabym nawet więcej – stara się humorkom małego towarzysza jakoś zaradzić!

#8 Jedzenie po kryjomu

Brzmi nieco absurdalnie. Ale który rodzic nie zna dyskretnego pałaszowania pączków czy chipsów tak by dzieci nie widziały? Dla mnie to nie było nic szczególnie nowego, dotąd zazwyczaj starałam się nie pokazywać Małemu Człowiekowi, że jem pizzę czy czekoladę. Nie chciałam Go uczyć takich nawyków, nie chciałam też dopuścić do sytuacji, że będzie domagał się spróbowania czegoś, czego zwyczajnie nie powinien jeść. Pojedyncze sytuacje ale jednak się zdarzają, zwłaszcza jeśli chodzi o słodycze. 

#9 Kreatywność to podstawa 

Okazuje się, że sporym zdziwieniem jest również fakt, że dziecko wymaga kreatywności. Mojemu Małemu Mężczyźnie nie wystarczy zwyczajna zabawa, trzeba się naprawdę porządnie wysilić by go zainteresować na dłuższą chwilę. B. niekiedy dwoi się i troi przy zabawie – wymyśla coraz nowsze atrakcje, coraz ciekawsze propozycje i sposoby. Czasem z wielką przyjemnością obserwuję ich z boku i podziwiam, jak świetnie się dogadują i bawią.

#10 Trzeba uważać na to, co się robi i mówi

Kiedyś ktoś mądry powiedział, że dzieci to nasze małe odbicia – precyzyjnie naśladują nas, dorosłych. Pierwsze tygodnie były trudne. B. nie zdawał sobie sprawy z tego, że trzeba uważać na słowa, jakich używamy i na to, co robimy w obecności Małego Człowieka. Bo naśladuje, bo powtarza. Bo nie umie jeszcze odróżnić tego, co właściwe od tego, co nim nie jest. To, co dla doświadczonych rodziców jest oczywiste – dla kogoś, kto wcześniej z dziećmi nie miał do czynienia, może się okazać zupełną nowością. 

*** 

Zapewne udałoby się wypisać kolejne dziesięć rzeczy. I kolejne. I pewnie jeszcze kolejne. Bo każdy dzień tak naprawdę niesie coś nowego. Każdego dnia przekonuję się też o dojrzałości B. i o tym, z jakim dystansem potrafi podejść do pewnych kwestii albo wręcz przeciwnie – z jaką delikatnością, gdy jest potrzebna. Dostosował się do rodzinnego życia tak bardzo, tak szybko i zaangażował całym sobą tak, że na dzień dzisiejszy trudno osobom postronnym uwierzyć, że jest z nami zaledwie od kilku miesięcy.

Można? Można. A wątpliwości czy przeszkody? Musiały być. Nic nie przychodzi od razu. Dzieci to ogromna rewolucja. I nieważne, czy wprowadzają się w nasze życie jako kilkuminutowy noworodek czy jako zbuntowany dwulatek. Zawsze – naprawdę zawsze! – czymś nas zaskoczą i czegoś nauczą. A w zasadzie będą zaskakiwać i uczyć w nieskończoność. 

Napisane teksty 282

6 thoughts on “10 rzeczy, które zaskoczyły mnie w codzienności z dzieckiem – męskie wyznania :)

  1. Fajny wpis zdecydowanie coś o mnie ? planów przy dzieciach nie ma, mąż zakupy ogarnia czasem kupi cukinie zamiast ogórka ale ok zawsze może być leczo zamiast mizeri?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: