Rodzina 500 Plus – wybierz swój sposób…

Wyobraźmy sobie dwa banknoty leżące obok siebie. Oba po dwieście złotych. Ten po prawej to zapłata za – no, powiedzmy! – dwadzieścia godzin niełatwej pracy. Ten po lewej to wygrana w jakiejś loterii. Innymi słowy – ten banknot po lewej trafił nam się nieprzewidzianie i stanowi jakąś tam nadwyżkę w porównaniu z tym, czym zwykle dysponujemy. Łatwiej go wydać dla przyjemności na coś nieplanowanego, prawda? Pójdźmy krok dalej. Dostajesz nagle jakieś pieniądze „na dziecko” ( o tym, jak 500 zł podzieliło ludzi ). Chcesz by to dziecko czy też dzieci coś z tego miały. Co jest najgorsze, co możesz zrobić? Wszystko wydać! A dlaczego? Wydając daną kwotę co do ostatniego grosika wspomożesz bardzo wiele różnych osób. Panią ekspedientkę, która Ci wyda towar. Pana właściciela sklepu. Pana właściciela sieci. Gospodarkę. Dorzucisz się do podatków. Nie wspomożesz tylko swojego dziecka.

Uwierz – ono za lat piętnaście nie będzie pamiętać, że dzięki jakiejś tam kwocie, spało w bodziaku trzy razy droższym niż wcześniej czy nagle zyskało dziesiąte autko, przytulankę, lalkę. Naprawdę tego pamiętać nie będzie. A my jedynie staniemy się na ten moment pośrednikami – pieniądze się pojawią, przepłyną przez nasze ręce i popłyną dalej, nakręcając gospodarkę.

***

Od kilku tygodni przestałam czytać wszelkie fora dla matek. Serio. Średnio kilka postów na godzinę to pytania typu: jak złożyć wniosek, kto złożył już wniosek, czy ktoś już dostał pieniądze? Osoby obsługujące w tym zakresie petentów w urzędach, w pierwszych dniach przeżywały prawdziwe oblężenie. Mimo że wielokrotnie powtarzane było: czas macie do końca czerwca by uzyskać wyrównanie od kwietnia. Wszyscy rzucili się do okienek, zgodnie z zasadą: kto pierwszy – ten lepszy. Tyle że w tym wypadku wszyscy z tegoż grona są zwycięzcami. Bo przecież te pięć stówek dostaną. I co dalej…? Wypadałoby je rozsądnie zagospodarować by ich dzieci naprawdę coś z tego zyskały. Niekoniecznie nowy zestaw Lego czy szafę pełną sukieneczek. Coś nieco bardziej sensownego. Pogrzebałam, poczytałam, pomyślałam, na moment wczułam się w sytuację tych, którzy te świadczenia uzyskają i mam pięć propozycji ich spożytkowania. A nuż któryś weźmiecie sobie do serca?

Zadbaj o dobry start Twojego dziecka w dorosłość

Wyobraź sobie, że Twoje dziecko kończy dziś osiemnaście lat a Ty w prezencie dajesz jemu… 108 tysięcy złotych! Dlaczego taką akurat kwotę? Bo 500 zł x 12 miesięcy x 18 lat = 108 000 zł. Tą wersję przyjmujemy, zakładając comiesięczne odkładanie całości kwoty. Gdyby wziąć pod uwagę połowę z niej – zebralibyśmy 54 000 zł. Całkiem niezły wynik również. I nie mówię już nawet o jakichś specjalnych produktach finansowych, oprocentowaniu czy czymkolwiek podobnym. Powtarzam zawsze z pełnym przekonaniem, wyniesionym z wielu żmudnych godzin spędzonych niegdyś w pracy, że aby coś takiego ryzykować – trzeba się na tym po prostu znać. Chociaż trochę. Jeśli się nie znasz, nie rozumiesz, nie ufasz, nie chcesz ryzykować – przysłowiowa skarpeta też się sprawdzi. Po prostu odkładaj. Określ, jaka część tej sumy będzie odpowiednia i do dzieła! Jeszcze kilka tygodni temu nie miałeś tych pieniędzy w ogóle – nie odczujesz więc ich braku, odkładając na przyszłość pociechy. Konsekwencja i skrupulatność to podstawa. Za lat kilkanaście Twoje dziecko to doceni.

Oszczędzaj

Czytałam gdzieś ostatnio, że ponad połowa Polaków nie ma żadnych oszczędności. Ani złotóweczki odłożonej na czarną godzinę. Można powiedzieć, że trudno się odkłada cokolwiek, żyjąc od pierwszego do pierwszego. Ale można wówczas zrezygnować z papierosów czy czegokolwiek innego, na równi zbędnego. W większości przypadków wystarczyłyby dobre chęci i dobry plan. A wystarczy przecież jakaś awaria, choróbsko czy podobny nieoczekiwany incydent i łatwo o katastrofę, jeśli nic nie jest odłożone, prawda? Dlatego też warto mieć jakąś kwotę, chociaż symboliczną na początek, gdzieś w zanadrzu by być spokojnym o to, że żadna sytuacja nas nie zaskoczy. Wykorzystanie do tego tych pięciu stówek czy też jakiejś ich części to całkiem niezły pomysł. I nie miej wyrzutów sumienia, że mogłeś kupić jakieś zabawki, skoro malec ma już kilka zestawów. Zrobisz coś lepszego bo zabezpieczysz całą rodzinę przed nieoczekiwanymi problemami finansowymi. W ten sposób zapewnisz malcowi bezpieczeństwo. A o to przecież chodzi w byciu rodzicem! O odpowiedzialność za rodzinę!

Edukacja

Temat rzeka! Gdy mowa o wyedukowaniu dzieci, często przypominam sobie – bardzo ważne, zresztą – słowa niedoszłego Teścia: Moim obowiązkiem jako ojca jest wyedukować dzieci i to robię, opłacając im naukę. Święte słowa. Tak chyba rzeczywiście być powinno. Nie odwracać się od dzieci, jeśli chcą się kształcić, nie zwalać na ich barki z dnia na dzień odpowiedzialności za całe ich życie, skoro do tego momentu traktowaliśmy je jak małe dzieci. Jeśli nie możemy wspomóc finansowo – nie oszczędzajmy chociaż psychicznego wsparcia. Nie przestawajmy w nie wierzyć. Ale skoro już trafia się okazja, jaką jest 500 Plus – możemy w tą edukację zainwestować. Z czystym sumieniem nawet całość tych pieniędzy! Bo jakąś ich część możemy odkładać na przyszłe studia. Możemy opłacić korepetycje, lekcje gry na czymś tam czy uzbierać na wakacyjny obóz językowy, żeglarski czy jakikolwiek inny. Możemy zrobić coś, co wcześniej pozostawało tylko w sferze mnarzeń naszych i dziecka. O tym chyba nie trzeba się specjalnie rozwodzić, trzeba po prostu zdecydować, wybrać odpowiednie i posłać syna, córkę czy całą gromadkę!

Zdrowie

Mając dodatkową kwotę w miesięcznym budżecie możemy skupić się nieco bardziej na rodzinnym zdrowiu. Kupować zdrowszą żywność, może całą rodziną zapisać się na basen albo inne wspólne zajęcia? Zyskując taką możliwość – łatwiej jest nieco więcej wydawać na to samo ale w wersji ekologicznej. Kupić jabłka z pewnego źródła zamiast z marketu albo prawdziwe soki zamiast barwnika i cukru wymieszanych z wodą pod ładną nazwą. Naprawdę sporo takich drobnych na pozór ale wielkich w ostatecznym rozrachunku, zmian, może przynieść nam ta kwota dorzucana co miesiąc. Przecież nierzadko, przy wielu okazjach, życzymy sobie zdrowia – bo bez niego nic innego się nie liczy. Zadbajmy więc o nie chociaż odrobinkę dla dobra naszych dzieci. Swoją drogą: niedawno miałam okazję posłuchać ciekawego wykładu dietetyka i jestem pewna, że nieważne, co by się działo – nigdy już chyba nie kupię żadnych parówek ani żadnego „soku o smaku”. Sok nie ma być o smaku pomarańczy. Sok ma być z pomarańczy! To niepojęte, ile chemii i cukru wchłaniamy codziennie pod ładnym logo i kolorowymi etykietkami…

Długi

Bez najmniejszych wyrzutów sumienia możecie przeznaczyć to świadczenie na jakieś zadłużenie. Z prostego powodu: zapewnicie tym samym swoim dzieciom ustabilizowaną sytuację. Bezpieczna pod każdym względem rodzina, bez ciążących zobowiązań to szczęśliwa rodzina i szczęśliwe dzieci. Dlatego też bez wahania skorzystajcie z okazji by raz na zawsze pożegnać się z niechcianym ciężarem. Ulga będzie niewyobrażalna a radość z pewnością większa niż po jakichkolwiek, kolejnych zakupach, nie zawsze potrzebnych czy sensownych. Nie zapominaj, że o wiele łatwiej wydaje się coś, co pojawia się „za darmo”. Dopóki więc nie pozbędziesz się balastu zadłużenia Waszej rodziny – niech dla Was to 500 Plus na pozór nie istnieje, niech pozostanie nietykalnym. Wydaje się być egoistycznym, głupim, brutalnym takie rozwiązanie? Czyli, mając jakieś tam zobowiązania, wolisz wydawać te dodatkowe pieniędze? Bez nich dług istniał i z nimi nadal ma istnieć? To jest dopiero głupie! Spokój rodziny to spokój dzieci. Wybierz samodzielnie.

***

Oczywiście domyślam się, że mało kto weźmie pod uwagę którąś z tych rad. Spodziewam się tego, jak również fali negatywnych komentarzy pod tytułem: co Ty możesz wiedzieć?! Rzeczywiście – może i niewiele, skoro mnie to nie dotyczy. Ale może też dlatego właśnie łatwiej mi o obiektywne podejście do tego tematu na chłodno. Mam ogromną nadzieję, że te pieniądze dadzą wielu rodzinom coś lepszego zamiast czegoś gorszego. Że nie wyczekuje się ich, mając w perspektywie lepszy telewizor ( uwierz, Waszym dzieciom wystarczą 42 cale, nie potrzebują ponad 50 ) czy sterty markowych ubranek, których dziecko, rosnące w niezwykłym tempie, nie zdąży nawet przenosić. Rozsądek, moi drodzy, rozsądek! I dobro maluchów. W takiej postaci, jaką uznacie za najwłaściwszą.

Napisane teksty 282

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: