Droga matko – wychowaj syna na męża idealnego!

Każda dziewczynka marzy w dzieciństwie o księciu z bajki. Przygalopuje do nas przecież na białym rumaku, obsypie kwiatami a przy ołtarzu ślubować będzie miłość po grób. Zejdźmy na ziemię. Jaki powinien być ten dobry mąż? Nie ma definicji, która pasowałaby każdemu. A raczej każdej. Wierność, odpowiedzialność, czułość? A może – idąc z duchem czasu – ambicje, przedsiębiorczość i – tak po prostu – gruby portfel? Łatwo się pogubić w gąszczu ideałów, do których, niekiedy za wszelką cenę, w tych czasach dążymy. Odhaczamy kolejne życiowe cele, kolejne rzeczy do zdobycia, do kupienia, do posiadania. Jesteśmy więc zdobywcami. A jak zdobyć męża idealnego? O tym pisać nie będę. Męża się nie zdobywa. Mąż nie jest paczką makaronu, którą możemy pójść do marketu i wybrać według naszych upodobań. Męża co najwyżej możemy sobie wychować. I to męża nie dla nas. Dla naszych przyszłych synowych. Możemy wychować własnych synów na mężów możliwie najbliższych temu ideałowi.

* * *

Mąż idealny nie jest kaleką. I to nie w sensie dosłownym oczywiście! Masz syna? To Twoje dziecko, Twoje ukochane maleństwo, oczko w głowie. Rodzisz w bólach, nie śpisz po nocach bo kolki, bo ząbkowanie, bo skoki rozwojowe, bo koszmary, bo coś tam. Karmisz, przewijasz, kąpiesz, ubierasz. Noworodka, niemowlaczka, roczniaka, dwulatka, trzylatka, pięciolatka…? No właśnie. Gdzieś jest jakaś granica. Czego granica? Który moment tak łatwo przeoczyć? Moment, gdy Twój syn powinien zacząć się usamodzielniać. Nikt nie każe Ci wystawić sześciolatkowi walizek za drzwi by stał się całkowicie samodzielnym! Po prostu jemu nie usługuj. Nie podstawiaj pod nos wszystkiego do pełnoletności. Może i brzmi brutalnie ale w życiu każdego chłopca przychodzi moment, gdy musi do niego dotrzeć, że bokserki same się nie piorą a obiad sam raczej się nie gotuje. Jeszcze lepiej by było, gdyby potrafił włączyć pralkę albo chociaż takie pranie rozwiesić. Cudownie by było, gdyby wiedział, że czerwonej koszulki nie pierze się z tą białą. A sytuację, gdy sam zaproponuje którejś soboty, że zrobi rodzinne pranie – ot tak po prostu – możesz potraktować jako osobisty sukces. Spektakularny sukces! Nie wychowuj więc kaleki, który zdejmuje koszulkę, rzuca na podłogę i sobie idzie, przyzwyczajony, że koszulka w magiczny sposób zniknie a następnie pojawi się znów w szafie czysta, wyprasowana, pachnąca.

Mąż idealny szanuje swoją żonę. Pierwszym wzorem kobiety dla Twojego syna jesteś Ty – jego matka. To Ty nauczysz go szacunku do płci pięknej. Poza oczywistymi kwestiami, jak przepuszczanie w drzwiach czy podobne przyzwyczajenia – nie zapominaj o czymś bardzo ważnym, co matki niezwykle często pomijają. Naucz swojego syna, że masz prawo do odpoczynku, do swojej pasji, do momentów dla samej siebie. Naucz go, że nie jesteś całodobową jadłodajnią, firmą sprzątającą i pralnią w jednej osobie. Naucz go, że jesteś kobietą a to wcale nie ujmuje Twojej roli matki i żony. Twój syn, widząc to, akceptując, będąc przyzwyczajony do tych oczywistych rzeczy – nie będzie wymagał od swojej żony wyłącznie zaangażowania w prowadzenie domu ale będzie wspierał, dopingował I co najważniejsze – uważał za naturalne to, że ona robi coś poza praniem jego koszul ( które on też bez problemu czasem wypierze! ) czy smażeniem schabowych. Miej coś, co jest tylko dla Ciebie, angażuj się w to, nie miej problemu z tym by wyłączyć się na chwilę jako matka i żona, spełniając się w czymś, co uwielbiasz. Niech Twój syn szanuje Cię jako człowieka, Twój wolny czas, Twoje pasje i Twoje marzenia – masz do tego pełne prawo a kiedyś do tego samego będzie je mieć Twoja synowa.

Mąż idealny potrafi gotować. Nie wymagajmy oczywiście by Twój syn został następnym Masterchefem czy jemu podobnym. Po prostu dobrze by było – naprawdę dobrze! – gdyby ów mężczyzna potrafił przygotować coś więcej niż kawę z ekspresu. Już od najmłodszych lat możesz go do tego popychać – nic nie stoi na przeszkodzie by nastolatek sam sobie robił śniadanie czy kolację. Nic nie stoi też na przeszkodzie by nawet młodsze dziecko pomogło Ci ugotować obiad. Coś pokroić, coś pomieszać. Wiedzieć, czym różni się cynamon od pieprzu czy mąka od bułki tartej. Może i śmieszne w swojej prostocie ale z pewnością przestaje takim być, gdy prosisz trzydziestolatka o proste zakupy a on nie ma pojęcia, co tak naprawdę widnieje na liście bo dotąd uważał, że obiad robi się sam albo kupuje w pudełku i odgrzewa. Twoja synowa kiedyś Ci podziękuje, gdy Twój syn zaskoczy ją przepysznym śniadaniem albo pomidorówką na obiad. I ta duma! Bo przecież będziesz dumna, prawda? Twój syn – taki zdolny, taki zaradny, taki idealny mąż!

Mąż idealny jest odpowiedzialny. Mąż idealny, partner idealny, ojciec idealny, towarzysz życia idealny – potrafi odpowiadać za swoje czyny. Banał. Na pozór tylko. Niestety – w dużej mierze to od Ciebie zależy, czy Twój syn stanie się odpowiedzialnym człowiekiem. Wpajaj jemu proste zasady. Jeśli rzuci zabawkę – to ją oczywiście zniszczy. Ale zniszczy z własnej winy jakby nie patrzeć. Nie biegnij więc od razu do sklepu po kolejną. Nauczysz go jedynie bezkarności. Kiedyś rzuci w czyjś samochód cegłą i pójdzie dalej bo nie będzie znał innej reakcji. W dorosłości może zrobić już o wiele gorsze rzeczy i niestety nie poczuje się do żadnej odpowiedzialności za nie. A chyba nie o to nam chodzi w wychowaniu? Mąż i ojciec idealny zna pojęcie odpowiedzialności nie tylko w teorii. Można na niego liczyć, przede wszystkim jego rodzina może na niego zawsze liczyć. Ucz swojego syna tego, że dając początek rodzinie – nie tylko zyskuje serca, które będą go bezkrytycznie kochać ale również w niego wierzyć, liczyć na jego wsparcie, obecność. Ucz swojego syna, że prawdziwy mężczyzna to właśnie mężczyzna odpowiedzialny. Nie taki, który chowa się w mysiej dziurze, gdy przychodzi moment konekwencji jego czynów.

Mąż idealny jest dobrym ojcem. Droga matko – nie wszystko od Ciebie zależy, to oczywiste. Ale nie zapominaj, że rzeźbisz od najmłodszych lat w tym malutkim ciałku mężczyznę, którym ten maluch kiedyś się przecież stanie. Mówi się, że rodzina to najwyższe dobro, nie do podrobienia, nie do zastąpienia. To Wy – rodzice – dajecie synowi jej pierwszy wzór. To Wy wpajacie wartości. Niech jedną z najważniejszych z nich stanie się właśnie rodzina. Kiedyś, moja droga, Twój syn da początek nowemu życiu. Twojemu wnukowi czy też wnuczce. Stworzy rodzinę. Będziesz dumna, gdy stanie na wysokości zadania, prawda? Gdy będzie doskonałym ojcem? Gdy Twoje wnuki będą go uwielbiać, kochać nad życie, gdy będzie ich autorytetem? Jego rodzina też będzie z niego dumna. Poniekąd dzięki Tobie.

* * *

Ktoś mi powiedział niedawno: dzieci się wychowuje a nie tresuje. Od zawsze byłam dokładnie tego samego zdania, nie będę się na ten temat szczególnie rozwodzić póki co. Prawdą też jest, że w dużej mierze to od nas, rodziców – wiele zależy. Gdy będziemy zwyczajnie olewać swoje dziecko, podcinać jemu skrzydła, wyśmiewać ambicje – nie łudźmy się, że wyrośnie na pewną siebie osobę. Gdy będziemy spełniać każdą jego zachciankę, skupiać uwagę tylko i wyłącznie na nim, przytakiwać nawet najbardziej irracjonalnym argumentom – nie łudźmy się, że wyrośnie na kogoś innego niż rozpuszczonego egoistę. Gdy będziemy dziecko wspierać, wytyczać granice i wpajać zasady – jesteśmy już na dobrej drodze.

Żadna metoda nie jest niezawodna. Dzisiaj, szykując synowi śniadanie, nie wiesz zbyt wiele. Nie możesz przewidzieć, czy kiedyś nie porzuci rodziny. Nie możesz wiedzieć, czy nie stanie się uporczywym alimenciarzem czy damskim bokserem. Nie wiesz, czy nie wpadnie na pomysł handlu kradzionymi samochodami, narkotykami czy dopalaczami. Nie wiesz, czy kogoś nie zabije. Ale w tej całej niewiedzy możesz chociaż zrobić tyle, ile się da by kiedyś móc z czystym sumieniem powiedzieć: zrobiłam wszystko by wychować go na dobrego człowieka. Na dobrego męża. Na dobrego ojca.

Napisane teksty 282

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

%d bloggers like this: