Dziury w domowym budżecie: skąd się biorą, jak je łatać?

Kto ma w domu telewizor, kto telewizję ogląda albo chociaż korzysta z Internetu – ściera się z reklamami, z mnogością reklam, o których jeszcze kilkanaście lat temu by się nam nawet nie śniło. W reklamach aktualnie przeważają leki, suplementy, pożyczki. Najpierw odbiorcę nakarmi się obrazkami tego, co mógłby mieć a później rzuci reklamę pożyczki, która gwarantuje posiadanie tego pożądanego czegoś: nowego telewizora, nowego smartfona, nowego czegokolwiek. 

I to właśnie bardzo często doprowadza do sytuacji, w których wyjątkowo szybko i łatwo, można stracić kontrolę.

Nad czym?

Nad domowym budżetem. 

***

Pamiętacie tekst Grosz do grosza – jak odkładać na marzenia? albo Jak zaoszczędzić 10 tysięcy złotych w rok? , w których pisałam o drobnych na pozór, trikach pozwalających coś tam zaoszczędzić na co dzień? Kolejna kwestia, na którą warto zwrócić uwagę to… zadłużenia. Kto z nas nie ma karty kredytowej? Albo limitu w koncie? Kto nie ma hipoteki albo kredytu na samochód? Chociaż wydawałoby się, że obecnie każdy coś podobnego spłaca – nie jest to regułą.

Są bowiem ludzie i rodziny, w których kredytu nie uświadczymy. Bo wolą na wszystko nazbierać, grosz do grosza i sfinansować swoje małe wielkie marzenia czy plany. Są tacy, którzy mają jeden, chociażby na mieszkanie czy dom – i spłacają, ratka po ratce, z utęsknieniem wyczekując końca. A są i tacy, którzy spłacają wiele. A czasami w ogóle nie spłacają.

Według danych KRUK S.A. (stan na czerwiec 2018), w Polsce zadłużonych jest 4,1 mln osób – na kwotę 31,7 mld złotych. Rekordzista ma zadłużenie opiewające na… 15 milionów złotych! Nie do wiary, chciałoby się rzec. Jak możliwe jest w ogóle doprowadzenie do takiej sytuacji, do takiej kwoty, na taką skalę? Nie bardzo wiem, jak na to odpowiedzieć – brakuje mi wyobraźni na coś takiego chyba.

Ale nietrudno z kolei określić, jak NIE doprowadzić do takiej sytuacji ani jakkolwiek podobnej:

  • Kupujmy tylko to, co nam potrzebne. Za środki, które posiadamy lub możemy zgromadzić. Nie zaciągajmy jakichkolwiek zobowiązań na przyjemności i zachcianki, które nie są nam niezbędne do życia. Warto zawsze zastanowić się kilka razy nim coś kupimy za pieniądze, których nie mamy a które będzie trzeba oddać z nawiązką.
  • Nie ulegajmy impulsom. Nad każdym zakupem czy wydatkiem warto chwilę pomyśleć: czy na pewno tego właśnie nam potrzeba? Czy na pewno tego właśnie chcemy? Czy musimy to mieć? Czasami może się okazać, że tylko nam się wydawało, że wcale nie potrzebujemy tyle, ile nam się wydawało wcześniej.
  • Zawsze miejmy jakąś, niewielką chociaż, rezerwę finansową. W miarę możliwości. Na wszelki wypadek. Na sytuacje, gdy potrzebne są środki na nieprzewidziane sytuacje, które potrafią nadszarpnąć budżet. Zamiast sięgać po pożyczkę – wówczas sięgamy po zgromadzone zasoby.
  • Jeśli już jakieś zobowiązania posiadamy – pozbądźmy się ich. Z rozsądkiem, systematycznie i co najważniejsze – skutecznie.

I tutaj nie sposób nie wspomnieć o możliwościach, jakie obecnie są dostępne dla ludzi z podobnymi problemami. Firma KRUK, której dane przytaczałam wyżej – stworzyła nawet specjalną platformę, dzięki której można mieć kontrolę nad swoimi zobowiązaniami, spłacać je w łatwy sposób i obserwować postępy. Na e-kruk.pl wszystko to jest w zasięgu ręki.

W sieci możemy znaleźć też historie ludzi, którzy wyszli na prostą a ich historie skończyły się pozytywnie, chociażby historia Aleksandry, która powinna stać się przykładem na to, że z każdej sytuacji da się znaleźć rozwiązanie. Z każdej, naprawdę! Trzeba tylko odrobinkę chcieć, odrobinkę współpracować i odrobinkę samozaparcia w sobie znaleźć.

***

Jakiekolwiek zobowiązania by nie ciążyły – zawsze warto się ich pozbyć. Tak po prostu. Dla spokoju, dla porządku w domowym budżecie, dla jasnej sytuacji i większych możliwości. Dla poczucia, że wszystko jest na swoim miejscu i nic nie przeszkadza tej świadomości, że finansowo jesteśmy w jakimś stopniu, bezpieczni. To bezcenne uczucie, zwłaszcza gdy w grę wchodzi rodzina i jej bezpieczeństwo, prawda? 🙂

Bardzo wielu ludzi niestety o tym zapomina. Wydają co miesiąc każdy możliwy grosz, do końca, do ostatnich cyfr na koncie – bo chcą posiadać. Posiadać coraz więcej, coraz drożej i coraz bardziej kompulsywnie. Pięćdziesiątą szmatkę z sieciówki, setną wypasioną zabawkę dla dziecka, codzienny obiad na mieście. Ale tak naprawdę – gdzieś pod osłonką tych pozorów – nie mają NIC. Owszem, mają pełną szafę, mnóstwo gadżetów i zdjęć z restauracji. Ale gdy padnie auto, wskoczy niespodziewany wydatek albo cokolwiek podobnego – nie mają nawet czym podobnych kosztów pokryć…Straszne, prawda?

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top