Ile wspomnień da się zatrzymać na papierze?

Pamiętacie te czasy, gdy byliśmy dziećmi? Aparaty na klisze, określona ilość klatek, nie było mowy o dziesiątkach ujęć – no chyba że wymieniało się takowe klisze co chwilę. Później zdjęcia trzeba było wywoływać, nie wszystkie okazywały się być udanymi. A teraz? Niezliczone ilości fotek, pstrykanych smartfonami, aparatami, tabletami. Potężne ilości materiałów, które przechowujemy w swoich urządzeniach.

Żyjemy w czasach, w których często bez zastanowienia robimy zdjęcie za zdjęciem, gromadzimy ich naprawdę wiele, z biegiem czasu coraz trudniej o selekcję i nierzadko okazuje się, że poza tymi elektronicznymi wersjami – nie mamy ich na papierze. A przecież z pokolenia na pokolenie nasi dziadkowie przekazywali sobie skrzętnie chowane, pliki zdjęć! Miały być pamiątką dla potomnych, z dbałością zachowane. 

***

Raz na jakiś czas robimy sobie przegląd zdjęć. Z ważnych okazji – typu pierwsze wspólne Święta, chrzciny, nasz ślub cywilny czy teraz kościelny i wesele, jak również ujęcia z naszej codzienności, ot bez okazji. I po takim przeglądzie wybieramy te, które trafią do fotoksiążek, na płótna i zawisną na ścianach, czy też zostaną wywołane do tradycyjnych albumów dla naszych rodziców. W obu naszych rodzinach zdjęcia traktowane są dość uważnie, stoją w ramkach, wiszą na ścianach i tak dalej, i dalej.

U nas przeważają płótna na ścianach – póki co dwa, zdjęcia na lodówce w formie magnesów i oczywiście fotoksiążki, które stoją na półkach, podpisane na grzbietach by móc w dowolnej chwili do nich wracać.

Tak jak napisałam wyżej – obecnie mamy ogromne możliwości, jeśli chodzi o robienie zdjęć a później ich obróbkę. Owszem, możemy umówić się na profesjonalną sesję zdjęciową, gdzie fotograf zadba o wszystko a my dostaniemy już finalne efekty do podziwiania. Ale możemy też działać samodzielnie, robiąc zdjęcia smartfonem czy aparatem cyfrowym, nauczyć się obróbki a później z biegiem czasu cieszyć się coraz lepszymi efektami. 🙂

Jak już kiedyś tutaj pisałam (chyba) – o ile robienie zdjęć z czasem zaczęłam traktować jako coś coraz bardziej naturalnego, o tyle z ich obróbką nie radziłam sobie już tak dobrze. Na domiar złego nie miałam czasu (przede wszystkim!) by jej tajniki zgłębiać.

Niezależnie jednak od tego, czy zdjęcia robi nam nasza kochana Marta, czy robię je sama – wykorzystujemy je do zatrzymywania wspomnień, przede wszystkim na papierze. Byśmy mogli zdjąć z półki fotoksiążkę z danego okresu naszego wspólnego życia i wrócić do tego, co zostało tam uwiecznione. Bo tak lubimy, bo warto, bo nie chcemy by w biegu dnia codziennego – zapomnieć o tym, żeby te wszystkie wspomnienia zachować.

Chociaż nie! Nie da się zachować wszystkich, absolutnie się nie da! Nawet nie próbujmy! Nie ma takiej pojemności jakiegokolwiek nośnika by pomieścić wspomnienia z całego życia. To zwyczajnie niewykonalne. Dlatego warto nie gromadzić tych zdjęć nazbyt impulsywnie, bez zastanowienia i wstępnej chociaż, selekcji. 

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia – wydawałoby się, że zacznie się listopad i do Gwiazdki droga długa. Jednak nie dla mnie! Zdecydowanie bardziej wolę mieć prezenty odhaczone wcześniej. W tym roku w przypadku rodziców stawiamy właśnie na fotoprezenty. Piękne fotoksiążki, nie tylko z tegorocznego ślubu ale i z najważniejszych wspólnych wydarzeń. Obrazy na płótnie ze zdjęć Małego Człowieka. I kilka innych, które ich ucieszą w szczególny sposób. Dlaczego więc nie zamówić ich już teraz? Niech czekają na półce! 🙂

A że lubimy odkrywać nowe, tym razem postawimy na fotojoker.pl, które zna chyba każdy ale jakoś tak się złożyło, że dotąd nie mieliśmy okazji korzystać z ich oferty.

Tak to już jest, jak się człowiek zasiedzi i korzysta wciąż z tego samego! Z niecierpliwością więc wyczekuję momentu, aż dotrze do mnie pierwszy produkt zamówiony tam, ot na próbę. Ocenimy efekty i zdecydujemy o kolejnych. Na pierwszy ogień pójdzie ślubna fotoksiążka dla nas, wolę zrobić to od razu niż odkładać w nieskończoność. 

***

Z pewnością pokażę i tutaj, i na Instagramie, jak prezentować się będzie zamówiona fotoksiążka. Sama jestem ciekawa! Wspomnienia, do których można wracać to świetna sprawa. A skoro takie możliwości obecnie mamy, powtórzę po raz kolejny: warto z nich korzystać. Chwytajmy chwilę, łapmy każdy moment, zapamiętujmy go ale nie zapominajmy tez o tym, żeby je jakkolwiek przechowywać, chociażby dla kolejnych pokoleń. 

Świat idzie do przodu, ale papierowa pamiątka zawsze będzie niosła o wiele więcej emocji niż folder w wersji elektronicznej. Wierzcie lub nie! 🙂 I nic nie zastąpi takiego ładunku emocji, jakie potrafi przynieść na nowo odkryty album ze zdjęciami, zakopany gdzieś w czeluściach domowych pieleszy. 

Wywołujecie zdjęcia? Wolicie tradycyjne albumy, fotoksiążki czy trzymanie zdjęć w chmurze?

 

Zdjęcia powstały z ręki Lady Amarena Photography

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top