Ilu rodzin w Twoim otoczeniu TO dotyczy?

15 października. Cztery lata temu na świat przyszedł Mały Człowiek. Dzisiaj Jego pokój wypełniony balonami, z wielkim prezentem na dywanie – czekają na powrót bohatera z przedszkola. Nasz chłopczyk, nasze małe wielkie szczęście. Ale ten dzień to również data wielu  innych rodziców, wielu innych rodzin. Obchodzimy dzisiaj bowiem Dzień Dziecka Utraconego. I tutaj niemal od razu nasuwa mi się brutalnie proste pytanie: ile dzieci utracono w Waszym otoczeniu a Wy nawet o tym nie wiecie?

No właśnie. 

***

Długoletnie związki, szczęśliwe na pozór rodziny, pierścionek zaręczynowy albo ślub w niedalekiej przeszłości – wystarczą by pytać, ni to z zainteresowaniem, ni to z humorem, nie to wścibsko:

A kiedy dziecko? 

albo

To kiedy siostrzyczka/braciszek? Dziecko potrzebuje rodzeństwa!

Mamy takie czasy, że obnażanie się nie jest niczym nadzwyczajnym. Wiemy, co koleżanka z pracy jadła na śniadanie, obiad i kolację. Wiemy, czy dziecko sąsiadki ma aktualnie anginę, jelitówkę czy zwykłe przeziębienie. Wiemy, z jakiego salonu suknię ślubną miała siostra eks. Wiemy wszystko. Nierzadko wiemy też o ciąży szybciej niż nakazywałby rozsądek. Piąty, siódmy, dziesiąty tydzień? I już zdjęcie na Insta, już info na Fejsbuczku, niech świat wie!

Dlatego, gdy ktoś tej informacji nie przekazuje bliskim – ci sami bliscy roszczą sobie dziwne prawo do domniemywania, dopytywania, interesowania się. No to kiedy to dziecko? A może już jesteś w ciąży? A może nie chcecie? Co, kariera ważniejsza? Nie trzeba szczególnie daleko galopować z przykładami – na naszym InstaStories już kilka razy poruszałam ten temat. Zdarzały się sytuacje, że po jakiejś relacji dostawałam ileś wiadomości z podobnymi pytaniami. O dziwo – nie wyglądałam (chyba) nawet jakoś grubo w tych relacjach ale… pytania były! I to w najmniej spodziewanym, tak naprawdę, momencie.

A teraz wyobraźmy sobie dość klarowną sytuację. 

Siódmy tydzień ciąży. Dopiero co dowiedzieli się o niej, minęły ledwie trzy dni i… koniec. Strata, niewyobrażalny ból, niezliczone pytania, nic nie daje ukojenia. Nie zdążyli nawet nikomu powiedzieć o tym, że spodziewają się dziecka! Ona nawet nie zdążyła poczuć, jak maleństwo kopie! Nie zdążyli. Nie zdążyli z niczym… Jedne, co zdążyli – to pokochać. Od pierwszego momentu. We dwoje dochodzą do siebie, wspierają jak umieją, uczą się z tym żyć i funkcjonować. Już zawsze będą mieć swojego Aniołka, już zawsze będą mieć jedno dziecko. Dziecko utracone.

Wtem – gdy próbują jakoś żyć, gdy starają się wrócić do codzienności – ktoś atakuje idiotycznym pytaniem: a kiedy dziecko? Nie sposób nawet wyobrazić sobie, co czują w tej chwili, jak bardzo pęka im serce. Osoba pytająca nawet nie mogła zdawać sobie sprawy, jak wielki cios im zadaje. Nie mogła – bo skąd?

I o to właśnie chodzi. My nie wiemy, nie mamy nawet prawa zakładać, że wiemy, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami czyjegoś domu. Nie wiemy, czy nie borykają się z problemami, którymi nie dzielą się z resztą świata. Nie muszą się dzielić przecież! Nikt nikogo nie może zmuszać do obnoszenia się ze swoją stratą, bólem, cierpieniem. I to działa również w drugą stronę: nikt nie powinien wtrącać się w nasze życie, nikt nie powinien zadawać bez zastanowienia, tak intymnych pytań!

Każdego dnia jacyś rodzice tracą swoje dziecko. W siódmym, siedemnastym, dwudziestym tygodniu. Dziecko, o którym się dopiero co dowiedzieli. Dziecko, którego płeć już znali. Dziecko, na które pokoik czekał już wyszykowany. Dziecko, któremu imię już wybrali. Dziecko, które było kochane i wyczekiwane. 

Nie jesteśmy w stanie wiedzieć tego, czy ta szczęśliwa para znajomych, oboje odnoszący sukcesy, spełniający swoje marzenia, żyjący po swojemu – nie przeżywają w zaciszu domowym podobnych dramatów. Nikt tego nie wie. I dopóki ktoś nam o tym nie powie, nie będziemy zdawać sobie z tego sprawy. Do czego dążę? Do tej właśnie nieświadomości. Do tego, że gdzieś tuż obok nas – może właśnie rozgrywać się prawdziwa tragedia. Skrzętnie ukrywana pod pozorami codzienności. 

O poronieniach, o martwych urodzeniach – mówi się niewiele. Często spotykam się ze stwierdzeniem: 8 tydzień? Łee, to jeszcze NIC nie wiadomo, RÓŻNIE może być! Serio, nie ogarniam tego. Czyli co? Utrata ciąży na tak wczesnym etapie się nie liczy? A może jest do przyjęcia? Nie do wiary, naprawdę… I pomyśleć, że mamy XXI wiek, wyższą świadomość, dostęp do informacji. A później ktoś rzuca podobnym tekstem. I można zwątpić w drugiego człowieka, oj można.

Z bólem serca czytałam przed napisaniem tego tekstu, historie par po stracie. Historie, w których najbliżsi potrafią odegrać najokrutniejszą rolę. Niezrozumienie, nierzadko szydzenie, pretensje, obraźliwe komentarze. Absolutny brak empatii. W najgorszej formie. Idźmy dalej! Pseudopocieszanie, teksty typu: d o b r z e, że teraz a nie za trzy miesiące!, też krzywdzą. Dlaczego dziecko, które umiera lub rodzi się martwe w zaawansowanej ciąży, zasługuje na reakcję ale dziecko poronione już nie? No, dlaczego?!

***

Być może w momencie, gdy kończę pisać ten tekst – za którąś ze ścian ktoś przeżywa właśnie stratę. Być może jakieś bezimienne jeszcze, dzieciątko – właśnie odchodzi. Być może jacyś rodzice są pogrążeni w żałobie, której nikt nie rozumie. Być może to ktoś Wam bliski w tej chwili właśnie tego wszystkiego doświadcza. I być może – zupełnie nieświadomie – zadaliście im cios jakimś bezmyślnym komentarzem czy wścibskim pytaniem. To tylko być może. To tylko gdybanie. 

Ale takie gdybanie to bardzo często rzeczywistość. Nie wiemy, kiedy ma miejsce. Nie wiemy nic, dopóki ktoś nam nie powie. A nie zawsze chce się mówić, nie zawsze potrafi się otworzyć na tyle, żeby wylać z siebie ogrom tego żalu i bólu. Pamiętajmy, że straty się zdarzają, dzieci odchodzą, pozostawiając swoich rodziców w głębokiej żałobie. Różnie przeżywanej, o różnych rozmiarach – niezmiennie jednak, żałobie. Te utracone maluszki czuwają nad swoją Mamą, nad swoim Tatą. Chociaż ci rodzice oddaliby wszystko, żeby czuwać nie musiały ale żeby były, tuż obok, żywe. 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

3 Responses

  1. Po pierwsze, życzenia dla małego: dużo zdrowia i siły do dalszego odkrywania świata 🙂
    a po drugie poruszasz w tym tekście bardzo trudny i przykry jednocześnie temat, którego na szczęście nie miałam okazji osobiście przeżyć, ale bardzo współczuje wszystkim którzy musieli. Ty akurat piszesz o tym po pierwsze w kontekście wielu pytań o ciąże ze strony otoczenia- osobiście uważam, że pytania takie nie powinny mieć miejsca od osób postronnych, nie tylko ze względu na możliwość, że ktoś poronił ale czysto po ludzku, bo co obcym do tego kiedy ja chce i czy mogę mieć dziecko? a po drugie w kontekście komentarzy osób trzecich nt. poronienia, i tu się z Tobą zgadzam- po pierwsze, to że dla niektórych strata wczesna nie jest bolesna, wcale nie znaczy, że nie jest dla innych, właśnie tych którzy teraz cierpią, a po drugie generalnie uważam, że lepiej czasem nie powiedzieć nic, niż powiedzieć coś co boli, umniejsza stratę czy w jakiś sposób obraża drugą osobę, zwłaszcza osobę cierpiącą. Niestety wiele osób tego nie rozumie.
    Generalnie gdy wiemy o czyjejś stracie musimy być ostrożni, ludzie różnie reagują gdy poronią, różnego wsparcia potrzebują, a prawda jest taka, że czasami nawet chcąc jak najlepiej, nawet szczerze współczując i próbując pomóc, okazuje się, że robimy coś nie tak- choć przecież nie powiedzieliśmy nic niewłaściwego, złego, wrednego czy uwłaczającego, ale ktoś w danym momencie mógł mieć inne potrzeby – to ZAWSZE trudny temat.

  2. Do dzisiaj pamiętam komentarze życzliwych koleżanek, że ostatnio jakiś czas temu na spotkaniu wyglądałam jakbym była w ciąży, ale widzą, że nie jestem, a już liczyły na super wieści. No cóż, na tamtym spotkaniu miałam prawo wyglądać jak w ciąży bo straciłam ją dwa tygodnie wcześniej, ale ciało jeszcze nie wróciło do stanu sprzed. Bardzo bolały te komentarze, bardzo.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top