Fotelik to nie wszystko – wiesz o tym, prawda?

Okres wzmożonych wyjazdów, wakacji, urlopów i podróży wszelakich – powoli mija. Najintensywniej z pewnością było w miesiącach szkolnych wakacji i nikt nie ma co do tego wątpliwości. W naszym przypadku akurat urlop przypadał na czerwiec, połączony z moim kursem w Gdyni. Poza tym wcześniej zaplanowanym, urlopem – miało i ma miejsce wiele wyjazdów, podróży, wypraw.

Dalszych, bliższych. We troje, we dwoje, solo. Na dzień, na weekend, czasem na dłużej. Pomijając już nasze zasady, przygotowanie czy to, na co zwracamy szczególną uwagę – na drodze mamy często okazję obserwować zachowania i sytuacje, które nie powinny mieć w ogóle miejsca. Część zapewne wynika z nieświadomości, część z głupoty i ignorancji. Dlaczego tak się dzieje i o czym zawsze (absolutnie zawsze!) należy pamiętać, podróżując z dziećmi? 

***

Są takie hasła czy stwierdzenia, które każdy powinien znać. Swego czasu przeczytałam gdzieś słowa, które wryły mi się w pamięć i codzienność, które powtarzam dalej, z przekonaniem – bo są ważne!

Zapinamy tak mocno, jak kochamy!

Nawet najlepszy fotelik, nawet najdroższy samochód, nawet najdokładniejsze środki bezpieczeństwa nie wystarczą, jeśli dziecko nie jest zapięte w foteliku tak, jak należy. Pasy zapinane nazbyt luźno, na dodatek jesienią i zimą na kurteczkę – wówczas mamy podwójny luz! Bo nie dość, że na kurtce jest luźno – to jeszcze przecież pod nią ten luz mamy bo go ta kurtka nam tworzy! 

Zapinanie dziecku pasów maksymalnie mocno, tak by przylegały bez zarzutu – to podstawa!

I nie ma, że udusimy, że niewygodnie, że dziecko jest skrępowane i nie może się do nas wychylać. Ono nie ma się wychylać! Absolutnie niedopuszczalny jest luz pasów w foteliku, który pozwala na takie wychylanie! Często widzę auta wyjeżdżające z garażu czy parkingu a w nich maluchy luźno zapięte albo… wcale nie zapięte. Przechylające się do przodu, do rodziców, tak po prostu. Włos się na głowie jeży na myśl, co mogłoby się z tym dzieciaczkiem stać w momencie wypadku!

Jak to wygląda w praktyce? Po usadzeniu dziecka w foteliku, układamy pasy dokładnie tak, jak powinny leżeć (na oba ramionka, z każdej strony tak samo) a następnie ściągamy je tak mocno, jak się da. Równie istotne jest samo mocowanie fotelika, zgodnie z instrukcją! 

Nie jemy, nie pijemy, nie rzucamy!

Przekąski, napoje – tylko na postojach. Nie ryzykujmy zakrztuszenia się czymkolwiek, zwłaszcza gdy sami siedzimy z przodu i podajemy cokolwiek dziecku siedzącemu w foteliku na tylnej kanapie. Czas naszej reakcji w przypadku takiego zakrztuszenia – może okazać się niewystarczająco krótkim! Jakiekolwiek posiłki czy picie powinny mieć miejsce dopiero, gdy samochód się zatrzyma. Nigdy w trakcie jazdy!

Podobnie sprawa się ma z zabawkami, akcesoriami i wszelakimi drobiazgami. Nie chodzi o sam porządek w samochodzie czy jakąkolwiek estetykę. Ale wyruszając w jakąkolwiek podróż – trzeba zadbać o ład w aucie, ze względu na bezpieczeństwo. Wszelkie zbędne przedmioty powinny zostać usunięte lub porządnie schowane. W momencie wypadku – mogą stwarzać zagrożenie. Fajną opcją są organizery wszelakie, mocowane do tyłu siedzenia pasażera, gdy fotelik z dzieckiem znajduje się za nim. W zamykanych kieszeniach ukrywamy zabawki, które nie poniewierają się wszędzie.

Jeśli planujemy dłuższą podróż – zaplanujmy też przede wszystkim postoje. Z dziećmi czasami trudno cokolwiek zaplanować, warto więc dać sobie odpowiednio dużą rezerwę czasu, gdyby tych postojów przydarzyło się więcej. Zabawki i jakiekolwiek drobiazgi ZAWSZE chowamy do schowków, im mniej luźno rozrzuconych przedmiotów – tym bezpieczniej. 

Wszyscy zapinamy pasy!

Oh, jakże częsty widok! Dziecko zapięte w foteliku a obok siedzi mama/babcia/ktoś i… nie ma zapiętych pasów! Na nic mają się tutaj usprawiedliwienia, że wówczas łatwiej się do dziecka wychylić czy cokolwiek podobnego! Tutaj żadna wymówka nie jest wystarczającą, żadna! Każdy pasażer musi mieć zapięte pasy, obowiązkowo!

Dlaczego to takie ważne? Każda niezapięta osoba stanowi zagrożenie – gdyby doszło do wypadku, swoim ciężarem ciała może wyrządzić dziecku krzywdę a nawet… zabić. Tak, tak – dokładnie! Niezależnie od tego, czy jedziemy swoim autem, czy taksówką, czy tylko do przedszkola, czy też na drugi koniec kraju – w s z y s c y zapinamy pasy! Bezpieczeństwo i wzór do naśladowania przez dziecko w przyszłości. 

Bagaże przechowujemy w przemyślany, bezpieczny sposób!

Korek na autostradzie, połowa lipca, trasa nad morze. Co drugi samochód wyładowany po sufit. I to dosłownie! Sterty różności poukładane pod tylną szybą – najczęstszy widok. W przypadku gwałtowniejszego hamowania, o wypadku już nie wspominając – wszystko ląduje na głowach pasażerów. Ja wiem, że z dziećmi pakowanie to istna masakra, że tego wszystkiego trzeba zabrać naprawdę wiele. 

Ale litości! Pomyślmy o tych dzieciach! Co im po foteliku, co im po zapiętych pasach – skoro mogą oberwać w głowę kantem ciężkim książki albo obcasem buta? Wszystko, absolutnie wszystko, musi być porządnie spakowane. Bagażnik (każdy!) może pomieścić naprawdę wiele, jeśli sensownie wszystko ułożymy. Wystarczy odrobina pomyślunku i organizacji przy pakowaniu. Przy okazji warto zastanowić się, czy naprawdę potrzebujemy to wszystko, co próbujemy pomieścić. 😉

***

Przewożenie dzieci w samochodzie to temat wciąż gorący. Dlaczego? Bo niezmiennie istnieje (całkiem spora!) grupa rodziców, która za nic ma bezpieczeństwo własnych dzieci. Ze zdziwieniem i przerażeniem niekiedy można obserwować wypasione wyprawki, dbałość o detale a dzieciątko w źle dopasowanym, najtańszym foteliku, na dodatek ze źle zapiętymi pasami. Najgorsza w tym wszystkim nie jest niewiedza a ignorancja. Bo zwrócisz takiemu uwagę i jeszcze się nasłuchasz mądrości, że za naszych czasów fotelików nie było i jakoś przeżyliśmy. Za tamtych czasów nie było też pampersów a jednak ówcześni rodzice ich używają. Hipokryzja odrobinkę, nieprawdaż? 

Serio – rozumiem wiele. Ale nigdy nie zrozumiem oszczędzania na bezpieczeństwie dziecka albo co gorsza – udawania, że problem nie istnieje, potrzeby nie ma, jest okej. Czasami sama się dziwię temu, co widzę: wypasiony samochód, pięciokrotnie droższy od naszego a w nim… marketowy fotelik, absolutnie nie dostosowany do tegoż auta ani do dziecka w nim siedzącego. Patrząc przecież na auto, można wnioskować, że na fotelik ich stać. 

Nigdy nie oszczędzajmy na bezpieczeństwie dzieci! Ani pieniędzy na fotelik, ani czasu na przygotowanie auta czy tegoż fotelika, do jazdy. Nigdy nie lekceważmy niczego, co mogłoby zagrozić maluchom podczas podróży. Każdej podróży! Bo pamiętajmy, że większość wypadków zdarza się jednak w pobliżu domu. Nie tłumaczmy się więc, że to tylko do sklepu było. 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

 

2 Responses

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top