Trudne pytania czterolatka | odcinek 1

Długo musieliśmy na to czekać, ogrom pracy i zaangażowania w to włożyliśmy – aż w końcu przyszedł moment, gdy Mały Człowiek zaczął mówić. A zaraz później pojawiać zaczęły się… pytania. Dużo różnych, czasami zupełnie skrajnych, pytań. Od nas oczekuje za każdym razem wyczerpującej odpowiedzi. Wyczerpującej – bo pyta o szczegóły do skutku, dopóki nie uzyska satysfakcjonującej odpowiedzi.

Pamiętam, że kiedyś – chyba jeszcze nawet przed macierzyństwem, widziałam w jakiejś księgarni takie kolorowe niesamowicie książki, w których (podobno) znajdowały się wszystkie pytania, które może zadać odpowiednio 3-, 4-, 5- i 6-latek (każdy przedział wiekowy w osobnej księdze) i szczegółowe odpowiedzi na nie, którymi mógłby posiłkować się rodzic. Wtedy pomyślałam: wow, ale super pomysł!

***

Teraz już wiem, że żadna z tych książek raczej by mi się nie przydała. Nie zdążyłabym ich kartkować, gdy Mały Człowiek oczekuje odpowiedzi. Tak samo jak nie przygotowałyby mnie na każdą ewentualność – bo niektóre pytanie są absolutnie nieszablonowe, absolutnie dziwne i spontaniczne, wynikające bezpośrednio z jakiejś sytuacji. Po prostu.

Bo – wierzcie lub nie – dziecięce pytania potrafią zaskoczyć. 

Dlatego postanowiliśmy stworzyć odrębny cykl, w którym będziemy pokazywać, jak mądrze (i nierzadko sprytnie) poradziliśmy sobie z tymi pytaniami, które zaskoczyły nas maksymalnie. Nie ma dnia, żeby coś podobnego nie miało miejsca, będzie więc sporo materiału do spisania. 🙂

Mamo, a dlaczego ta Pani ma ogień w buzi?

Idziemy sobie na spacer, pani z ochrony stoi i… pali papierosa. Dla Niego dym = ogień. I pada takie właśnie pytanie. Trudne, to musimy przyznać. Nasza odpowiedź? Ta pani ma w ręce papierosa – to takie coś, co dorośli biorą do buzi a później mają od tego kaszel. Później oczywiście padło kilka pytań jeszcze, między innymi o to, dlaczego ktoś chce mieć kaszel? Wyjaśniliśmy więc, że dorośli też robią czasami to, czego nie powinni. Możliwie najprostszymi słowami, z najprostszymi porównaniami typu: Ty wiesz, że jak staniesz na siodełku rowerka (autentyczny przypadek!) to spadniesz i rozbijesz sobie nosek a mimo to – wchodziłeś, pamiętasz? Dorośli też wiedza, że do papierosów można być chorym a mimo to czasem to robią. 

Tato, a dlaczego ten pan leży na ziemi?

Stoimy w korku, na poboczu dwa auta na awaryjnych, porzucony rower, rowerzysta leży nieprzytomny, ktoś go reanimuje. Wypadek, jakich wiele każdego dnia. Ten jednak niezwykle dla nas istotny – bo pierwszy, który widzi Mały Człowiek. Pada więc pytanie. Niezwykle trudne. Nasza odpowiedź? Ten pan miał wypadek. Zderzył się z samochodem. Tak jak czasem zderzają się twoje autka w zabawie, pamiętasz? A pamiętasz jak spadłeś z roweru i musieliśmy jechać do lekarza? Teraz przyjedzie karetka i ten pan też pojedzie do lekarza. Pomogą jemu tak, jak pomogli kiedyś tobie. Zrozumiał niemal bezproblemowo. Dopytywał o detale dotyczące bezpośrednio jego wcześniejszej historii, chcąc porównać ją z sytuacją tegoż pana. A czy będzie jemu lecieć krew z nosa? A czy doktor będzie jemu zaglądał do gardła? I tak dalej, i dalej.

Mamo, Tato, a dlaczego Babcia nie może mieszkać z nami?

Najchętniej to Mały Człowiek wszystkie Babcie i Dziadków zagarnąłby do nas do domu, żeby byli zawsze pod ręką. I tutaj właśnie pojawiają się takie pytania. Zwłaszcza, gdy którychś odwiedzamy i przychodzi moment odjazdu do domu. Albo gdy jakiś czas się nie widzą i pojawia się tęsknota. Nasza odpowiedź? Wyjaśniamy – przede wszystkim – Jemu, że Dziadkowie bardzo mocno go kochają, niezależnie od tego, czy akurat ich odwiedza, czy też wraca do domu. Tłumaczymy, że każdy ma swój dom i wzajemnie się odwiedzamy. W takiej sytuacji zazwyczaj proponujemy, żeby zadzwonił do którejś Babci lub Dziadka i poopowiadał, co ciekawego robił lub cokolwiek podobnego, co pozwoli jemu przekonać się, że mimo odległości – ma ich w zasięgu ręki tak naprawdę.

Mamo, tato, po co idziecie do pracy?

Długo nie mógł pojąć, że podczas jego pobytu w żłobku czy przedszkolu – my również gdzieś chodzimy, czyli do pracy. Dopytywał o to zwłaszcza, gdy był na przykład chory, cały dzień byłam z Nim w domu, później wracał B. i to z kolei ja wychodziłam do pracy. Nasza odpowiedź? Mama i Tata muszą pracować, żeby zarabiać pieniądze. A pieniądze są nam potrzebne na ubranka, zabawki, na lody i soczki. Mama i Tata lubią swoją pracę tak, jak ty lubisz swoje przedszkole. Po prostu. Dopytywał jeszcze, co można kupić za wspomniane pieniądze oraz o to, ile to jest dużo a ile to jest mało. Teraz co jakiś czas, gdy próbuje wyprosić kolejnego loda czy kolejne coś, czasami mówi, że weźmie sobie pieniążka i kupi sam.

***

Cztery pytania z dziesiątek zadawanych każdego dnia. Trudnych, kłopotliwych, niekiedy zwyczajne niejasnych – bo trudno nawet zrozumieć, o co właściwie Mały Człowiek pyta. Do każdego niezmiennie staramy się podchodzić z spokojem, upraszczać i nie wciskać jemu jakichś bajek, które nijak się mają do rzeczywistości, którą widzi. 

Nie mówię, żeby od razu walić prosto z mostu: Ten pan miał wypadek, może mieć uszkodzony kręgosłup i nie chodzić do końca życia. Ale nie mówić też nic w stylu: Ten pan postanowił odpocząć i śpi. Bo to nie ma najmniejszego nawet sensu. Dziecko powinno czerpać wiedzę przede wszystkim od rodziców, którzy mają za zadanie go prowadzić za rękę przez świat. Jeśli to my będziemy ograniczać go w jego poznawaniu tego świata – kto inny ma to zrobić za nas? 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

 

3 Responses

  1. Najtrudniejsze jak dotąd pytanie mojego syna: “czy tata o mnie pamieta, czy ma mnie gdzies?” Na takie pytanie nie ma dobrej odpowiedzi, albo sklamiemy, albo powiemy bolesna prawde

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top