Urządzamy mieszkanie: czy zdjęcia na ścianach to dobry pomysł?

Osobiście jestem wielką zwolenniczką tego, żeby coś na ścianach wisiało. Uwielbiam też – od jakiegoś już czasu – miksować ze sobą to, co na tej ścianie powiesimy. Grafiki w wersji black & white a obok nich rodzinne zdjęcia na płótnach? Jak najbardziej! Lubimy, stosujemy i efekt zadowala, niektórych wręcz zachwyca. Co kto lubi! 🙂 

W przypadku, gdy nie lubimy zapychać mieszkania lub domu, zbyt wieloma meblami – na dekoracjach ścian można naprawdę fajnie zagrać. Bo wybierając to, co na nich powiesimy – wniesiemy do wnętrz skonkretyzowany charakter naszego domu, jakże dopasowany do nas samych, do naszych upodobań!

***

Osobiście uwielbiam taką niewymuszoną spójność. Dobieram dodatki na ściany w taki sposób, żeby pasowały do każdego kąta naszego domu. Jeśli dzisiaj jakaś grafika wisi nad komodą w przedpokoju, chciałabym by równie dobrze wyglądała chociażby w gabinecie, jeśli takowego za jakiś czas się doczekam. Jeśli dzisiaj jakieś zdjęcia wiszą obok siebie w salonie i tworzą fajną kompozycję, chciałabym by tak samo ładnie wyglądały rozdzielone, w różnych miejscach. Po prostu. By każdy pojedynczy element pasował do zupełnie różnych miejsc.

Zdjęcia. To tak niesamowicie emocjonalny nośnik wspomnień, że czasami słów brak!

Bo wystarczy przejrzeć zdjęcia z jakichś ważnych momentów naszego życia – by wrócić do nich myślami, na nowo poczuć te emocje, znów je przeżywać, na nowo albo i ze zdwojoną siłą. Dlaczego ze zdwojoną? Podobno niektóre pozytywne emocje, gdy po czasie do nas wracają – są o wiele większe, niż te za pierwszym razem! Znacie to?

Dlatego cenię sobie rozwiązanie, jakim są fotoobrazy, zwłaszcza te na płótnie! Pierwszym naszym obrazem właśnie na płótnie był nowojorski widok, który urzekał. Pamiętacie go jeszcze? Po zmianie mieszkania, obraz wylądował w naszej sypialni u teściów i zastąpiła go między innymi mapa świata do zdrapywania, kilka minimalistycznych grafik, porozsiewanych po całym domu i… zdjęcia. Wywołane zdjęcia na płótnach właśnie.

To trochę tak, jakbyśmy mieli część naszych wspomnień cały czas w zasięgu wzroku.

Aktualnie mamy w salonie między innymi zdjęcie z sesji narzeczeńskiej, na powieszenie czeka już zdjęcie z sesji wizerunkowej – będzie wisieć w moim kącie pracy oraz nasze absolutnie ulubione zdjęcie roześmianego Małego Człowieka. Wszystkie fotoobrazy zamawiamy zawsze w tym samym rozmiarze 60 x 40 cm. Dlaczego? Gdy teraz wiszą rozproszone w różnych miejscach – wyglądają dobrze w każdym z nich. Gdybym chciała na przykład powiesić trzy – jedno nad drugim, idealnie by się zgrały dzięki identycznemu rozmiarowi. Nie są za małe, nie są za duże. Optymalny rozmiar do naszego mieszkania. Nie pozostają niezauważone, ale i nie przytłaczają. 

Skąd są nasze obrazy? Oj, z różnych miejsc! W zasadzie każdy jest z innego sklepu. Łączy je tylko rozmiar i fakt, że wszystkie są na płótnie. Ostatnio odkryłam kolejny zaułek w sieci, gdzie kilkoma kliknięciami mogę kolejne zdjęcie na ścianę – fotoprint.pl, gdzie ceny nie zwalają z nóg a proces samego zamówienia jest banalnie prosty, nie zabierając zbyt wiele czasu.

Najlepsze w tym wszystkim jest chyba to, że zamiast wieszać na  ścianie czyjeś prace, czyjeś pomysły, czyjeś grafiki czy zdjęcia – możemy zrobić dokładnie to samo z czymś absolutnie swoim!

Najczęściej wybieram zdjęcia detali, które znaczą coś naprawdę wielkiego. Splecione dłonie z sesji narzeczeńskiej, ślubny bukiet, roześmiany Mały Człowiek w ważnym dla wszystkich, dniu. Momenty. Wspomnienia. Nasz czas. Nasze zdjęcia. Nasze uchwycone chwile. I to wszystko współtworzy nasz dom.

Długo zastanawiałam się, co powinno wisieć w moim miejscu pracy, które powoli planujemy. Wybór niemal od razu padł na fotoobrazy. Dobrane nieprzypadkowo – połączenie naszych prywatnych wspomnień ślubnych, sesji wizerunkowych i ślubów par, do których wielkiego dnia, przyłożyliśmy rękę. Kilka zaledwie zdjęć, kilka ujęć a taki zestaw tworzy coś na kształt mini-portfolio, które stanowić będzie nieodłączny element biura w wersji mini.

(źródło zdjęć: https://www.fotoprint.pl/)

***

Zmiany we wnętrzach to fajna sprawa. Powiew świeżości, nowe spojrzenie na stare rzeczy i w ogóle – sami rozumiecie? Czasami naprawdę nie są potrzebne skrajnie drastyczne rewolucje, wystarczy niewiele by cieszyć się wielkim efektem. Dlatego – jeśli myślimy o metamorfozie mieszkania – warto postawić na kilka mocnych akcentów na ścianach, zamiast gruntownie wymieniać wszystko po kolei. Mniejsze koszty, mniej nakładu pracy a efekt nie do podrobienia! 

Mając dostęp do Internetu można przepaść, serio – i zdaję sobie z tego sprawę. Zwłaszcza gdy planujemy urządzić sobie mieszkanie. Albo chociaż jakiekolwiek pomieszczenie. Można podziwiać tysiące inspirujących zdjęć, pomysłów i produktów, że trudno się zdecydować na cokolwiek, gdy przychodzi moment wyboru. Najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek i złapać dystans, wsłuchać się w swoje potrzeby i gust. Po prostu. 🙂 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top