Trudny temat: gaslighting

Mąż wprowadza do otoczenia żony subtelne, pozornie nic nie znaczące zmiany. A to ukryje jakiś przedmiot, a to przygasi światło. I tak dalej, i dalej. Gdy żona zauważa jakiekolwiek nieprawidłowości – słyszy w odpowiedzi, że ten nie ma pojęcia, o co jej chodzi. Czyli co? Źle zapamiętała, źle skojarzyła, coś jej się wydawało, ubzdurało? Podobne sytuacje prowadzą do nieuniknionego – kobieta zaczyna wątpić. We własną świadomość, we własną pamięć, we własne siły psychiczne.

Historia zaczerpnięta ze sztuki Gas light z roku 1938. Kilka lat później – w 1944 roku – powstał film na jej podstawie. W skrócie: mąż starał się za wszelką cenę wzbudzić w żonie przekonanie o tym, że jest szalona. A wszystko w jednym celu – by położyć rękę na jej fortunie. Brutalnie prosta sprawa, prawda? Ale nie o tym dzisiaj. Nie o sztuce, nie o filmie. O gaslightingu właśnie.

***

Masz wrażenie, że najmniejsze nawet pokłady energii, siły, radości – z Ciebie uleciały, zniknęły, rozpłynęły się. Nie ma ich. Towarzyszy Ci ciągłe wrażenie, że jeszcze do niedawna byłaś inną – zupełnie inną! – osobą, z o wiele większą pewnością siebie, znającą poczucie relaksu i spokoju. Wydaje Ci się, że coś nie gra w Twoim życiu, coś jest jakby nie tak, coś się zmieniło. Ale nie masz pojęcia, co. Trudno Ci podejmować jakiekolwiek, najbanalniejsze nawet, decyzje. Jesteś przekonany, że nie potrafisz nic zrobić tak naprawdę dobrze.

Bardzo często zastanawiasz się nad tym, czy jesteś wystarczająco dobrym partnerem. Ciągle przepraszasz – niezależnie od tego, kto jest winien w danej sytuacji. Wydaje Ci się, że masz fajne, na dobrym poziomie życie – a mimo to nie odczuwasz szczęścia. Bardzo często czujesz się niepewnie, poddajesz w wątpliwość swoje umiejętności. Jeszcze częściej zadajesz sobie pytanie, czy nie jesteś przewrażliwiony, czy nie przesadzasz? Analizujesz swoje wypowiedziane słowa, myśli, działania – wątpisz w nie, krytykujesz sama przed sobą. Szukasz pewności, czy postępujesz właściwie – i wciąż jej nie znajdujesz. Na porządku dziennym niemal jest to, że usprawiedliwiasz postępowanie swojego partnera przed innymi. O niektórych kwestiach nawet nie mówisz bliskim, w obawie przed tłumaczeniem się z tego. Bo co oni mogą wiedzieć?

To wszystko wymienione powyżej – powinno wzbudzić niepokój. Najważniejsze tak naprawdę jest… uświadomienie sobie tego. Tkwisz w toksycznej relacji, w której ktoś Tobą bezwzględnie manipuluje.

Po co ktoś miałby to robić? Z prostej przyczyny! Ma to Cię skłonić do podważenia własnych emocji a w końcu… równowagi psychicznej. Masz być niepewny (to przede wszystkim), zdołowany, pełen lęku. Powody takich działań są już różne. Czasami zwyczajnie materialne, w innym przypadku ma to odwrócić uwagę od czegoś, co na sumienia ma sam manipulator (np. mąż bije żonę ale swoimi działaniami chce zrobić z niej “wariatkę”, żeby nikt z otoczenia nie uwierzył w jej zarzuty wobec niego). I tak dalej, i dalej. Co przypadek – to cel może być inny.

W jaki sposób manipulator działa, żeby osiągnąć swój cel? 

  • potrafi uderzać w nasze słabe punkty ➡ z niezwykłą lekkością potrafi znaleźć i wykorzystywać słabe strony ofiary. W rozmowach (czy to sam na sam, czy to w towarzystwie) wyraźnie podkreśla każdą wadę ofiary, nierzadko obracając to w żart – wytykanie jest jednak na tyle jasne, że nie sposób go nie zauważyć. Dodatkowo każda negatywną reakcję ofiary na podobne sytuacje – traktuje jako dowód na jej niestabilność emocjonalną.
  • izoluje ofiarę od innych ➡ taka odizolowana osoba nie ma najmniejszej możliwości skonfrontować swój punkt widzenia z punktem widzenia kogoś innego, żeby zweryfikować swoje wątpliwości. Dzięki temu manipulator staje się jedynym, z którym ofiara ma do czynienia, jedynym wsparciem i punktem odniesienia. Brak jakiegokolwiek wsparcia z zewnątrz, silny wpływ oprawcy i ofiara staje się coraz słabsza i mniej pewna.
  • podważa emocje i przemyślenia ofiary ➡ na każdym kroku przekonuje nas o tym, że nasze uczucia są wyolbrzymione, niepotrzebne, żałosne czy mało istotne. Na konkretne emocje ofiary znajduje swoje własne wytłumaczenie, które ofierze wmawia, powodując że ta czuje się przewrażliwiona, niespełna rozumu, dziwna. Bo przecież w jej mniemaniu – to oprawca nadal wie lepiej.
  • zaprzecza ➡ wszystkiemu! Faktom, wspomnieniom, emocjom, przekonaniom. Nieważne, co ofiara by przywołała – manipulator temu przeczy. Na konkretne argumenty ofiary – oskarża ją o pomyłki lub zwyczajne kłamstwa. Prawda i racja zawsze muszą być po jego stronie, zaprzecza więc bez końca.
  • próbuje skłócić ofiarę z otoczeniem ➡ bliskim i znajomym na każdym kroku próbuje udowadniać, że z ofiarą jest coś nie tak, że ma złe zamiary, wykazuje absurdalne zachowania czy emocje. Opowiada kłamstwa na jej temat, pod pretekstem szukania porady i wsparcia, jakoby sobie z tą wyimaginowaną sytuacją już nie radził. Gdy otoczenie stopniowo odwraca się od ofiary – manipulator stara się jej udowadnia, że jest jedynym, który jej  pozostał. Jedynym, który jest obok i rozumie.

Niewyobrażalne to wszystko, prawda? Jednak takie rzeczy się dzieją, takie sytuacje mają miejsce! Tacy manipulatorzy potrafią miesiącami, latami grać w swoją grę, wmawiając ofierze i otoczeniu niestworzone historie! Tacy manipulatorzy potrafią odbierać swoim ofiarom bliskich, pewność siebie, godność, wszystko, dosłownie wszystko! Tacy manipulatorzy nierzadko posuwają się tak daleko, że “wybierają” sobie chorobę psychiczną, studiują dokładnie jej objawy a następnie z dokładnie takich objawów i wymyślonych sytuacji, które do nich pasują – żalą się bliskim. Udają, że są zmartwieni stanem ofiary, ze szukają wsparcia, że chcieliby zmiany na lepsze ale nie umieją na to wpłynąć. Mimo że są oprawcami – przybierają maskę ofiary, grając cały czas kosztem prawdziwej ofiary, która zaczyna być postrzegana jako ta problemowa.

***

Co robić w przypadku rozpoznania, że jesteśmy ofiarami gaslightingu? To samo, co w przypadku jakiejkolwiek innej formy przemocy – zakończyć ją! Definitywnie. Dla własnego dobra. Odejść od sprawcy, nie pozwolić tego ciągnąć dalej. Pod żadnym pozorem nie próbować z takim manipulatorem walczyć. Na jedną naszą reakcję – on będzie miał kilka nowych trików. I tak bez końca. 

Najlepsze, co można zrobić dla siebie – to odejść od takiej osoby. Jeśli nie jesteśmy pewni tego, co się w naszym życiu dzieje – warto zasięgnąć opinii kogoś postronnego, warto poszukać pomocy, upewnić się. Jeśli z kolei mamy pewność, nie pozostaje nic innego tylko… uciekać! Jak najdalej od takiej toksycznej osoby, jak najdalej od źródła przemocy. 

Przemoc to coś, od czego nie jest trudno odejść. Naprawdę nie jest trudno spakować się – albo i nie – by wyjść, zamknąć drzwi i uciec, odejść, zostawić oprawcę i życie z nim. Nie to jest trudne. Tak naprawdę największym trudem i wyzwaniem jest… nie wrócić.

Wpis powstał w ramach kampanii społecznej Za zamkniętymi drzwiami, zainicjowanej przez Fundację 3-4-Start. Głównym celem akcji jest uświadomienie społeczeństwu, w tym czytelnikom blogów, jak powszechnym i niezrozumiany problemem jest przemoc psychologiczna oraz ekonomiczna w związkach.

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to Top