Share Week 2018: moi ulubieńcy

To mój pierwszy raz, wow! W zeszłym roku miałam szczery zamiar wziąć w akcji #ShareWeek, jednak nie podołałam czasowo, w możliwie najgorszym dla mnie momencie miała miejsce i cóż – nie wyszło. Ale jak już to u mnie bywa – porażka czy też odpuszczenie sobie czegoś (nazywam to różnie, zależnie od sytuacji i tego, od czego owa decyzja była zależna) napędza mnie pozytywnie do podjęcia kolejnej próby.

Jest i ona! Kolejna próba, kolejny rok, kolejny ShareWeek. I tym razem już siadam do komputera, wyklepać na klawiaturze moje typy. To nie będzie – chyba – długi tekst, gotowi?

***

Gdybym miała wymienić wszystkie blogi, które podczytuję, obserwuję na Instagramie czy autorów zwyczajnie, tak po ludzku, znam – musiałabym stworzyć z tego cały cykl wpisów, ewentualnie od razu obszernego e-booka, co by zawrzeć to w jednym spójnym spisie. Ale wybrać mogę tylko TRZY. Matko, jak niewiele! Prawda? Wymienić zaledwie trzech twórców, których mogę z czystym sumieniem polecić. Trudna i prosta zarazem sprawa!

Trudna bo to jednak tylko trzy blogi. prosta – bo przecież doskonale wiem, z jakimi blogerami chciałabym wypić niejedną kawę, przegadać niejedno popołudnie, wymienić niejedno doświadczenie. Bez najmniejszego nawet zastanowienia mogę teraz odpowiedzieć, czyje słowa w jakiś sposób na mnie wpłynęły lub wpływają, które koją albo motywują? Albo tak po prostu, które czytam zawsze z przyjemnością i zrozumieniem.

Jak ona to robi? 

Uwielbiam Elwiry podejście do oszczędzania, do zdroworozsądkowej codzienności a w tym wszystkim niewymuszony luz i świadomość. Bloga odwiedzam co jakiś czas, wolę przeczytać kilka zaległych tekstów na raz niż zadowalać się jednym. Na co dzień podglądam ich na InstaStories, co tylko potęguje wrażenie, jakbym ją znała od dawien dawna. Bo to, żebyśmy się dogadały – jest raczej pewne.

To jedna z tych blogerek, z którą na kawę pojechałabym na drugi koniec Polski. Na dodatek – od kiedy mieszkamy we Wrocławiu – mam wrażenie, że jesteśmy sąsiadkami. Odwiedza miejsca, które lubię lub są na mojej liście do odwiedzenia, obserwuję znane mi lokalizacje z innej, z ich perspektywy. I to jest fajne. Bo widzę coś, co znam – tyle że widziane oczami kogoś innego. Na dodatek kogoś, kogo w stu procentach rozumiem, uwielbiam czytać i szanuję.

Tekstualna

Kiedyś, gdy zaczynałam pisać bloga – ktoś mi kiedyś polecił Tekstualną. Bym poczytała, pośledziła – by było mi łatwiej zacząć od nowa. Bo wiecie, gdy świat się wali i na dodatek trzeba zacząć życie od nowa, na dodatek z pełną odpowiedzialnością za kilkukilogramowego malca w ramionach – bywa trudno. I każda dawka motywacji, inspiracji, każdy kopniak do działania – są ważne. Takiego kopniaka mogłam tam znaleźć, i to niejednokrotnie!

Sama Monika nawet o sobie pisze: Ciągle zaczynam od nowa. Jestem w tym naprawdę dobra. Gdyby ktoś mnie dziś spytał, co od ćwierćwiecza robię najczęściej, odpowiedziałabym, że zaczynam od nowa. Różne rzeczy zaczynam, czasem życie, a czasem tylko książkę. Lubię do niej zaglądać, lubię ją czytać i to się raczej nie zmieni.

Simplicite

Uwielbienie do upraszczania, minimalizm, świadomość – to wszystko towarzyszy nam – a wcześniej mnie – od jakiegoś już czasu. Gdy zaczynałam swoją przygodę z upraszczaniem codzienności, gdy zaczęłam ją wprowadzać w życie – nie sięgałam po zbyt wiele źródeł. Działałam intuicyjnie, po swojemu. Aż trafiłam na bloga Kasi i mogłam sobie wszystko uporządkować, nazwać, usystematyzować. 

Wielu blogerów wydaje ostatnimi czasy książki, stało się to w pewien sposób modne. Jednak książka Kasi to jedna z tych, która to nigdy z mojej półki nie zniknie. Mimo wielu już selekcji i oddawania zbędnych, przeczytanych już czy też zwyczajnie niepotrzebnych – Chcieć mniej dumnie stoi na półeczce, czekając na mój kolejny powrót do niej.

***

Moje wybory już znacie. Poza nimi oczywiście czytuję innych, jednych regularnie, innych z doskoku, do innych co jakiś czas wracam by spróbować się przekonać na nowo. Lista lubianych byłaby długa, bardzo długa – zgodnie z zasadami wybrałam jednak tą trójkę. Moich niewątpliwych ulubieńców.

Trzy kobiety, z którymi wypiłabym niejedną kawę, herbatę czy wino. Takie, z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić. Takie, które – zupełnie nieświadomie – coś w moje życie wniosły. Takie, które mogę polecać innym, do poczytania. 🙂 

 

Spodobał Ci się tekst?

Zaobserwuj nas na Instagramie, tam nasza codzienność ➡ klik!

Polub nas na Facebooku, stamtąd dowiesz się o nowościach ➡ klik!

Dołącz do naszej grupy, gdzie sobie porozmawiamy ➡ klik!

mama-sama

4 Comments

  1. Znałam tylko Elwire. Ale odrywajac się od tematu, jedna pseudoblogerka ostatnio mi się pochwaliła, że ona w tej akcji udziału nie bierze bo po co polecać innych. Woli poprosić albo wymusić na innych by polecili ja. Już wymusiła kilka razy różne aktywności i tera obnosi się z wyróżnieniami które wyzebrala. :/ żenada z takimi ludźmi.

    • Też zaglądam czasem do jednej pseudo ale u niej łatwo zgadnąć kolejne tematy bo się ewidentnie wzoruje na innych blogerkach, również tutaj na mamie samej. Inspiruje się czyimiś tekstami, doda do tego ogrom zdjęć i myśli że już jest super. Żal.

      A co do poleceń to osobiście nie znałam żadnej z trzech propozycji. Wstyd normalnie

  2. Wiesz, że Twoje typy dużo też mówią o Tobie? Zwlaszcza sposób, w jaki je opisałaś. Brawo! I czekam na książkę cały czas!

  3. Znam te blogi ale nie nazwałabym ich tak wpływowymi na życie. Fajnie że Tobie pomogły.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *